
Na Święta życzę wam tylko jednego - szczęścia.
Bo jak się jest szczęśliwym, to wszystko inne się w tym zawiera: zdrowie, radość, miłość, odpoczynek, spełnienie.
Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!
Asia.

rozsmakuj się w książkach! - blog kulinarno-literacki




Oba piwa są pszeniczne, mają prawie tyle samo ekstraktu chmielowo-słodowego, alkoholu i kalorii (różnią się nieznacznie o ok. 0,2%). I na tym różnice się kończą.









Jest śmieszno i straszno jednocześnie. Śmieszno, bo
komuna w kapitalizmie jest absurdem samym w sobie. Para autorów
szybko przekonuje się, że ten śmiech może być jednak śmiechem przez łzy. Świetnie
opisana próba przywrócenia nieprzywracalnego, która pokazuje, że dobrze, że za
niektórymi rzeczami tęsknimy – dopóki tylko tęsknimy i nie przyjdzie nam do
głowy urządzać powtórki z rozrywki. Czysta satyra na naszą kapital(istycz)ną
rzeczywistość.
Od lipca śledzę doniesienia o ekshumacji w mediach:
dziennikarze pisali o tym w gazetach, trąbiono w telewizjach i stacjach
radiowych. Największe poruszenie wywołały newsy o Pileckim i Nilu. Tymczasem Małgorzata
Szejnert ponad 24 lat temu zaczęła badań sprawę tajemniczego znikania więźniów
politycznych straconych w warszawskim więzieniu na Rakowieckiej. Nie wiadomo
było, gdzie byli chowani – nie było żadnych oficjalnych dokumentów, śladów, a
tym bardziej osób, które by o tym otwarcie mówiły. Szejnert nie dała za
wygraną. Niestrudzona dziennikarka pukała bladym świtem do drzwi zakrystii,
chodziła w kółko po „Łączce” szukając najmniejszych śladów, które mogłyby
zwrócić jej uwagę, nauczyła się czytać grube akta między wierszami. Poświęciła
swoją książkę bohaterom wojennym, których władza ludowa starała się wymazać z
kartotek, archiwów i ludzkiej pamięci. Przez kilkadziesiąt lat synowie, córki,
siostry i żony żołnierzy 1 listopada nie mogli jeździć na groby swoich
bliskich. Bo nie mieli gdzie.
Reportaż Małgorzaty Szejnert jest hołdem złożonym tym
zasłużonym, którzy w zamiarze władz PRL mieli stać się bezimienni. Dziennikarskie
śledztwo, przy którym momentami aż wstrzymuje się oddech. Nie mogłam nadziwić
się, że dopiero po 24 latach od ukazaniu się pierwszego wydania książki, IPN
podjął prace ekshumacyjne. Kolejna zagadka, której nie zrozumiem, bo logika
podpowiadałaby inne rozwiązanie. Może dlatego, że logicznych rozwiązań w PRLu w
ogóle było niewiele.Copyright 2010
Book me a Cookie. Powered by Blogger
Blogger Templates created by Deluxe Templates
Wordpress by The Bookish