• RSS

wtorek, 27 listopada 2012

Do czego służy książka? Konkurs kreatywny

Konkurs!

Kiedy wrzuciłam newsa na fb o tym, że książki przyszły i czy najpierw pisać recenzję, czy najpierw zrobić konkurs, zostałam storpedowana komentarzami dobitnie wyrażającymi Wasze zdanie. Łacznie z komentarzem "dajże co wygrać!".

Więc daję :)
Do wygrania są dwie najnowsze książki, które ukazały się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka: Stacey Ballis "Smaki życia" i Manueli Kalickiej i Zbigniewa Zawadzkiego "Tutto Bene". Mam do rozdania 4 takie zestawy. 


Co trzeba zrobić?
Znaleźć niestandardowe zastosowanie dla książki. Wiadomo, książka jest do czytania, ewenualnie do udawania podstawki. Zadanie konkursowe to znaleźć kreatywne zastosowania książki. Im bardziej pomysłowo, tym lepiej. 
Odpowiedzi można zostawiać w komentarzach do przyszłego wtorku (4 grudnia). Zwycięzców wybiorę i ogłoszę w piątek na blogu. W komentarzach koniecznie zostawiajcie swoje maile, żebym mogła skontaktować się ze zwycięzcami.

Nagrody sponsoruje wydawnictwo Prószyński i S-ka.

53 komentarze:

Anonimowy pisze...

Zastosowanie z życia: w przypadku gdy nie mamy żelazka, a w mieszkaniu, gdzie mieszkają sami faceci to nie takie znowu niezwykłe, pomięte spodnie, t-shirty, na których zależy nam bardzo, żeby następnego dnia je ubrać ROZPROSTOWUJEMY NA PROSTEJ POWIERZCHNI i PRZYWALAMY CIĘŻKĄ KSIĄŻKĄ, najlepiej jakąś przysłowiową "cegłą" - najlepiej sprawdzają się biografie, bio Miłosza rządzi, bo 700 stron swoje robi. Następnego dnia wszystko gładziutkie :P

M.

adamczyk1987@gmail.com

www.kasia-gotuje.pl pisze...

Jak z bratem mieliśmy po 15 brat 16 ja lat to mieliśmy 3 białe myszki takie z czerwonymi oczkami i z książek robiliśmy im tor przeszkód i labirynty na podłodze :)

Państwo Ka pisze...

A ja bardzo często używam książki jako teczka na dokumenty, żeby się nie pogniotły, potem wyciągam ją w tramwaju czy autobusie żeby poczytać.Moja mama zawsze krzyczy że mam bardzo ciężką torbę. Idealny pretekst. Muszę zabrać dokumenty a nie chce żeby się pogniotły :) Tym samym muszę zabrać książkę. Jesienią przydają się też do suszenia liści i kwiatów, przecież mają swój ciężar.

Jasminum pisze...

Hej,
To sa moje pomysyly na zastosowanie ksiazki w pracy badaowczo-naukowej: Jako podstawnik do kolby reakcyjne aby dobrze nam stala i nie przewracala sie wczesniej koba musi byc podloczona do chlodnicy. Ksiazke tez czesto stosuje jako ""poduszke do siedzienia"" tzn, gdy chce usiac atrawa jest mokra, ksiazka sprawdza sie rewelacyjnie ;-) Wiec innych zastosowan ksiazki nie posiadam.

Klaudia

klaudiastrasko@gmail.com

Joaśka pisze...

My namiętnie, z córką lat niespełna 3, z książek i drewnianych klocków budujemy piętrowy domek dla lalek tudzież dla pana Józka. Ostatnio okazało się, że pan Józek to postać z książki o Bożym Narodzeniu, córa przyniosła książkę, wyszukała odpowiednią stronę a tam na obrazku w stajence Jezusek, Maryja i... pan Józek :)

Joaśka

jratajczyk@gmail.com

Inviernita pisze...

Kiedy byłam niemowlęciem mama obkładała mnie książkami, bo mi głowa leciała na jedną stronę;) I tak już zostało. Teraz obkładam sama - siebie, męża i dzieci. I jakoś trzymamy pion intelektualny:)))
agnzimka@wp.pl

Anonimowy pisze...

Witam.U mnie książka na zastosowanie przy mierzeniu wzrostu dziecka ;) Książkę umieszczamy na łowie pociechy i ołówkiem na ścianie zaznaczamy jego wzrost, a następnie mierzymy miarką :)pozdrawiam


magda.uss@interia.eu

AniaM pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
AniaM pisze...

książka może być ozdobą domu, jeżeli ma ładne zdjęcia może służyć jako obraz na przykład (wkładamy do ramy książkę otwartą na stronie z wybranym zdjęciem i wieszamy na ścianie -tylko książka nie może być za gruba), ale nadaje się też do prostowania i suszenia liści oraz przypraw.


Pozdrawiam serdecznie

anna-mienko@wp.pl

krakowianka w bieszczadach pisze...

książki towarzyszą mi od dziecka, najpierw rodzice czytali mi do snu, potem sama zaczęłam składać pierwsze wyrazy a teraz czytam bez opamiętania - poprostu kocham książki! mało tego kocham książki papierowe:)
Gdy przychodzi jesień i pojawiają sie piękne kolorowe liście zawsze wynajduję kilka uroczych egzemplarzy w kolorze złota i czerwieni i zamykam je w książce! Tak nauczył mnie tata:) Liście pięknie sie prostują a gdy zapomniane znajduję po latach wracają dziecięce wspomnienia..:)
Dla mnie zastosowanie książki to suszenie i przechowywanie liści!

Edit pisze...

w naszym domu pełnym królewien ;) książka służy do korygowania postawy , noszona na głowie uczy "trzymania" się prosto...w męskim gronie to tory przeszkód w wyścigach samochodowych


edyta-keszczyk@wp.pl

Wiewióra pisze...

a memu Synciowi książki, najlepiej moje wielkie tomiszcza popularnonaukowe, służą do masowania dziąseł po przez gryzienie :) a z kolei Córci jako zastępnik talerzyków dla lalek lub tez jako naleśniki, kawałki ciasta i inne kulinarne produkty, lub tez jako dach w klockowym domku dla lal :) ja niestety jestem bardziej tradycjonalistka i książki czytam, przeglądam lub topię (przypadkowo) w wannie :)

Jolanta Szyndlarewicz pisze...

...a ja po przeczytaniu książki pocięłabym ją na kawałeczki ..... i z powstałych skrawków słów "napisałabym" następną ..... choc wiem, ze to tylko taka myśl ..bo zapewne gdybym miała zrobić taką krzywdę książce to bym się popłakała:) .... z innych zastosowań to ksiazka słyży mi po prostu jako "pocieszacz dla oka" ...jak patrzę na swój mały zbiór to od razu się milej człowiek czuje ...i jeszcze często jako "przygniatacz" do wafli przełożónych masą:)pozdrawiam ciepło
Jola Szyndlarewicz
jolantamarel@wp.pl

Jo pisze...

Książki mają niesamowity potencjał, im ich więcej, tym lepiej. Mogą być niesamowitym budulcem, ścianki działowe układa się z nich szybko i mają ten atut, że w każdej chwili, gdy tylko układ się znudzi, możliwa jest kolejna przebudowa. I to nie tylko ściany, ale i stoliki, siedziska, słowem materiał uniwersalny i nie zimny. Mogą być podręcznym krzesełkiem w tramwaju, cegłą podczas manifestacji, przewijakiem dla dziecka, opałem zimą. Bronią w akcie samoobrony i bumerangiem podczas polowania. Nie mówiąc o zasobach kartek do opakowania prezentów, kanapek lub pełniących rolę papieru, który jak to ktoś ujął "nigdy się nie kończy...", ale mam nadzieję, że przynajmniej z tej ostatniej nigdy nie będę musiała skorzystać ;)

Anonimowy pisze...

książki są niezwykle pomocne do nauki poprawnego jedzenia nożem i widelcem... wkłada się po jednej książce (najlepiej podobnego rozmiaru i wagi) pod pachy i kroi się schabowego tak żeby żadna nie wypadła :)

pozdrawiam
aporwol@gmail.com

Asia (kuchareczka) pisze...

O rany, popłakałam się ze śmiechu przy Waszych odpowiedziach. Szczególnie przy jednej, ale nie powiem której :)

Arvén pisze...

Aktualnie wykorzystuję wszystkie książki które akurat mam pod ręką celem zbudowania statywu pod aparat. Nagrywam widełobloga na zaliczenie na jeden z przedmiotów...;)
Można to nawet zobaczyć, bo za pierwszym razem tak mnie to rozbroiło że zrobiłam im zdjęcie :D https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/644112_362966750456876_944292645_n.jpg

Cooking??Cooking!! pisze...

W dzieciństwie jedna z książek uratowała mnie przed wojną siostrzaną. (Strasznie się kłóciłyśmy i chciałam w siostrę rzucić dość opasłym tomiskiem, nie trafiłam w nią, a w telewizor, który jak nie trudno się domyślić zakończył swój żywot. Musiałyśmy zawrzeć sojusz celem przedstawienia okrojonej wersji uszkodzenia telewizora rodzicom. I sojusz trwa do dziś ;)
Dziś książki służą mi tylko do czytania, bo za bardzo je szanuję.
No chyba, że do drzwi dzwoni dziwnie wyglądający facet, wtedy szykuję się na ewentualną obronę z "Marketingiem" Kotlera w ręce...

cooking.cooking@o2.pl

Anonimowy pisze...

Znam jedno wojenne zastosowanie książki – jako skrytkę na biżuterię albo pieniądze. Bierzemy największe tomisko, najlepiej encyklopedię. Sklejamy wszystkie kartki włącznie z ostatnią stroną okładki. W środku tego sklejonego stosu wycinamy od góry prostopadłościenną dziurę. Wkładamy „skarby” we wnękę i zakrywamy ją (przyklejamy) okładką.

Z zewnątrz wygląda jak normalna książka, świetnie wtapia się w tłum innych tomów na półce. Dopóki nikt przypadkiem nie zechce jej otworzyć, skrytka jest bezpieczna i skuteczna.

Pozdrowienia ;)

midi0210@gmail.com

Anonimowy pisze...

Im cięższa książka, tym lepsza, aby przyłożyć wafel/andrut, żeby się "scalił" :) - zostawiamy smakołyk na noc przyciśnięty największymi tomiszczami, jakie posiadamy :)

uśka
juslad@wp.pl

Nemi pisze...

Najpierw książki były moim oknem na świat: stawałam na nich i sięgałam głową ponad parapet! Potem zastosowanie znalazły jako "pierwsza pomoc" - zakrztusiłam się i nie mogłam złapać tchu, mąż szybko wziął pierwsze z brzegu tomiszcze i walną mnie nim w plecy - jak widać podziałało:) Pozdrawiam nemihabibi@gmail.com

Anonimowy pisze...

Moja koleżanka wychodząc wieczorem na miasto i wiedząc ze będzie wracać sama, wkładała do torebki jakąś gruba i koniecznie oprawiona w twarde okładki książkę, aby w razie czego (zaczepki/napadu) miała się czym zamachnąć i zdzielić delikwenta. Na szczęście nigdy nie miała okazji przetestować tej "broni" :)

podkowaj@onet.pl

Hellcat pisze...

Książka jest do zabijania much w lato, jesienią po ty by postawić na niej kubek z kawą, zimą widzę w niej wybawienie od ziemna, a wiosną..... a wiosną książka mniejsza bywa i zakładką dla książki większej :)

magdalena.panas@gmail.com

Anonimowy pisze...

Ja od bardzo dawna widzę jedno li zastosowanie: książki są po prostu do kochania. Miłością bezgraniczną, nieoszczędzającą portfela i miejsca na półkach. Pozdrawiam!
mail: kefirr@o2.pl

Aurora pisze...

Podpisuję się pod powyższym...
A żeby dodać coś od siebie - książki są do przechowywania papierków po czekoladkach :D

od-kuchni pisze...

Kiedyś wkładałam pomiędzy karty książek zioła i kwiaty, które następnie uzupełniały kolekcję mojego zielnika. Czasem się zdarzało, że włożyłam coś do mało używanej książki i po kilku miesiącach miałam małą kwiatową niespodziankę po jej otwarciu :)

ryba022@o2.pl

Ola pisze...

A mi się marzy książka, która nie będzie stała na półce po przeczytaniu - Książka Przechodnia.

To jak reakcja łańcuchowa, popchnięcie jednej kostki domino, która uruchomi cały mechanizm i wpłynie na resztę układanki.
Jedna książka inspirująca, poruszająca i pochłaniająca KAŻDEGO: kobietę, mężczyznę, w każdym wieku i o każdej porze.

Przekazywana od przyjaciółki do przyjaciółki, z rąk przyjaciółki do jej mamy, od mamy do koleżanki z pracy, od koleżanki do jej córki, z rąk córki do rąk brata i tak w kółko.

Książka nieśmiertelna, przechodnie trofeum, przekazywane nieustannie :)

Ola pisze...

aleks.bell@wp.pl

(przepraszam, zapomniałam dodać)

ka.wo pisze...

Z ostatnich zastosowań:
- dla Męża, bo telewizor ma za krótki kabel i trzeba postawić na stosie z książek
- dla mnie - jak książki stoją na półkach, to półki się mniej kurzą ;p
A wcześniej jako zabawka dla kota - dawno temu moja kotka uwielbiała obgryzać rogi książki z której się aktualnie w danej chwili uczyłam - zwłaszcza Anatomię zwierząt domowych :)
(wojtkowiakkarolina@o2.pl)

goh. pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
goh. pisze...

Niestandardowe wykorzystanie książki rodem z filmu noir to skrytka na broń!:) Tak, tak, nie bójmy się tego powiedzieć, niektórych książek po prostu nie da się czytać, mimo że okładka była taka kusząca - wystarczy zatem zrobić odpowiedniej wielkości otwór wycinając pewną ilość stron w książce i skrytka gotowa:) Idąc tym tropem, można stworzyć skrytkę na biżuterię, okrągłą sumkę pieniędzy lub listy miłosne od tajemniczego wielbiciela:)))

amku.amku@gmail.com

Paula Rogóż pisze...

Wydaje mi się że fajnie zrobić sobie wyzwanie . Ile mam wzrostu tyle przeczytam . Najlepiej grube książki . :d Ciekawe czy by mi się udało przy 175cm . Gdyby zaliczyć podręczniki szkolne to na pewno!
nutinka112@gmail.com

DB pisze...

Jako garaż dla samochodów mojego 3 letniego syna. mieszkanie178@o2.pl

Anonimowy pisze...

No książka przede wszystkim służy do tego, że jak biurko się chyboce, to ciach!, książka na podłogę i pod nogę.
Gorzej z tymi grubymi. Ale kto kupuje grube książki, jak się tego wsadzić pod nogę biurka nie da?

jurata.a@gmail.com

Anonimowy pisze...

Hej, może to profanacja (a raczej na pewno :D), ale u mnie książka służy do podwyższenia ławy. Wprawdzie używam Encyklopedii, do których nie mam tylu sentymentów, ale co książka to książka. Jedno trzeba przyznać - bardzo dobrze sprawdza się na imprezach, gdy potrzebuję "podwyższyć" stolik :)
Pozdrawiam, Kasia
kaska_f@op.pl

J. pisze...

A ja mam jedną książkę, której nigdy nie byłam w stanie przeczytać do końca, bowiem po niemal dwóch stronach ziewam jak zaklęta. Dlatego teraz jest to mój środek na bezsenność. Wystarczy o niej pomyśleć, a wolę już wrócić do spania niż czytania dalszych jej stron.
Pozdrawiam
J.

lekko.powiedziane@gmail.com

latszuk pisze...

U nas w domu ksiazki sluza do usypiania dzieci.
Jak juz bajka nie pomaga ksiazka traktująca o zagadnieniach gramatyki angielskiej zawsze da rade.

albertuw@poczta.onet.pl

mollisia pisze...

Zastosowanie dla książek, prócz tych oczywistych mam kilka. Zawsze jednak dbam o to, by nie była to funkcja, która im uwłacza.
Zdarza się, że większa książka z twardą okładką służy jako podkładka pod netbooka. Ale jak byłam mała, uwielbiałam robić z nich "domki" dla moich zabawek. Albo były to "szałasy", albo "ściany" :)
Często służy mi jako rodzaj "teczki", w której chowam dokumenty, czy kartki, które nie powinny się zmiąć.

/mollisia@gazeta.pl/

Lele pisze...

Wykorzystanie nr 1:

Kamuflaż! Wyobraźmy sobie taką sytuację- siedzimy w tramwaju, autobusie etc. czytamy (a może udajemy) i w tym samym czasie kątem oka obserwujemy, co też dzieje się w około... Bardziej zaawansowani, którzy opanowali tę sztukę do perfekcji, mogą swobodnie zerkać znad okładki na przystojniaka w brązowej kurtce, dziewczynę o azjatyckich rysach twarzy, chłopczyka z zabawką, o której zawsze marzyliśmy! A może odwrotnie? Gdy nie chcemy obserwować, lecz nie chcemy by obserwowano nas. Książka w dłoń i już nas nie ma! I oto, jeśli dobrze pójdzie, stajemy się niewidzialni dla osób, które widzieć nas nie powinny :).

Wykorzystanie nr 2:

dla osób, którym natura poskąpiła wzrostu--> Kilka książek, odpowiednie ułożenie i już! Mamy piękne schodki, podest i problem z sięgnięciem po coś leżącego wysoko "w chmurach" zażegnany!


mail: b-ella007@wp.pl

Olka pisze...

W czasach studenckich książki mi służyły do spania. Ale nie do zasypiania, tylko do podtrzymywania łóżka. Miałam w mieszkaniu studenckim lichy tapczanik, materac układał się na takiej płycie, a nie na deskach. No i ta płyta w końcu pękła na pół. Nie było mnie stać na nowe spanie, więc ułożyłam książki, których zawsze miałam nadmiar w stosiki, na których ułożyłam dwie części owej płyty i dospałam tak do końca roku akademickiego, co jakiś czas wymieniając tylko książki, żeby nie spać na tych akurat potrzebnych ;)
Pozdrawiam,
Olka
napady.olki@gmail.com

Kuulkaa pisze...

hehe u mnie kasiążka ma wiele zastosowań. jedno z nich jest troche sadystyczne :P Bowiem ksiazka czasami dobrze służy do obrony :) Często gdy czytam a kolega chce mnie połaskotac to zdarza mu sie oberwać.....ksiażką :P

julia.wilczynska@gmail.com

anlejka pisze...

Zastosowanie książki? Cytując pana z logiki: "to proste jak kurczak w sianie"! Ostatnimi czasy służyły mi jako obciążenie. Przyszły czasy wielkich wiatrów. W plecaku dwie, trzy książki, i zeszyt. Nie ma szans, że skończę jak Prosiaczek-Latawiec. Może dlatego, że nie noszę szalika (jeszcze!), a może dlatego, że ważę więcej (oczywiście dzięki książkom!).

Anonimowy pisze...

Książki są do przechowywania wspomnień - jakakolwiek wzięta do ręki zawsze będzie nam coś przypominać. Spacer jesienny, po którym liście do niej wsadzamy. Łzy dopoduszkowe. Słońce grzejące w twarz. jednym słowem to wszystko, dzięki czemu kochamy książki najbardziej na świecie - nasze historie, które one tworzą :)

zbuntowania@gmail.com

Ania pisze...

u mnie książki służą czasami jako skarbonka na banknoty :)

mmmiau@op.pl

Vivasco pisze...

U mnie książki są podstawą dla wszelkich ozdób świątecznych na parapet - jest on nisko ustawiony i wąski, dzięki książkom mogę ustawić np. elektryczny swiecznik który pięknie widnieje w ciemności i widzę którędy wrócić do domu pośród zasp śnieżnych ;) Dodatkowo w książki to swoisty sejf, często przechowuję w nich drobne sumy pieniężne - zapominam o nich często, gdy wracam do danej pozycji po latach, gdyż nie mam pieniędzy na kupno nowych, z pozycji wypada banknot i voila - mam fundusze na nowe zakupy :)
katie.472@gmail.com

Karmel-itka. pisze...

książka?
do prostowania pozaginanych rogów ważnych dokumentów.
do Sklejania andrutów.
jako tło do zdjęć :p fajnie wyglądają literki w tle.
jako.. notatnik xd wiele razy zdarza mi się w pociągu notować coś w książkach na ostatniej kartce.. najczęściej są to.. przepisy :p jakie akurat przyjdą mi do głowy!

karmel-itka@wp.pl

Pozdrawiam!

Pluskotka pisze...

Tomiszcza Tuwima były przęsłami do mostu.
Hobbit jest zapychaczem półki, bo nie cierpię fantastyki.
Zmory Zegadłowicza podwyższają mi górkę papierów, która służy jako miejsce dla etui do okularów.
Encyklopedia była obciążeniem dla piernika staropolskiego na święta.
W Stuleciu Chirurgów schowałam skierowanie do reumatologa.
Jak widać książki są bardzo pożyteczne. :)

Anonimowy pisze...

Niestandardowe zastosowania książki. Hm. Po pierwsze to intelektualny dodatek ludzi na pierwszym roku studiów, którzy przemierzając miasto z książką pod pachą liczą na bardziej inteligentny wygląd. Poza tym świetnie sprawdza się jako podpórka pod zamykające się okno, podstawka pod kwiatka, żeby go lepiej było widać, poduszka, bo przecież spanie na książce ułatwia wchłanianie wiedzy. To też przechowalnia - czterolistnych koniczyn, listów, przepisów i niezrealizowanych recept. A mając za niską ławę stosu książek można z powodzeniem użyć jako podstawki pod laptop czy talerz z zupą. W ostateczności, dla przetrwania, można jej użyć jako rozpałki ;)

Ula

u.wilgierz@gmail.com

Pani Owca pisze...

Kreatywnym wykorzystaniem książki jest zrobienie z niej schowka, poprzez wycięcie prostokąta na środku i schowanie czegoś, co niekoniecznie powinno być znalezione :) wystarczy wybrać nudną książkę, po którą nikt na pewno nie sięgnie :) adriana.p.baran@gmail.com :)

Karolina Nowosad pisze...

Jako malutkie dziecko byłam bardzo ciekawa tego, co było nieosiągalne powyżej mojego wzroku. W kuchni znajdowała się szafka, w której mama zawsze chowała słodycze, oczywiście wysoko, tak abym nie mogła sięgnąć. Za wszelką cenę chciałam się do niej dostać. Próbowałam podskakiwać, stawać na palcach, niestety nie przynosiło to żadnych efektów. W pewnym momencie wpadłam na pomysł, przyniosłam kilkanaście książek(dość sporą stertę) oczywiście mój plan nie był doskonały-zajęło mi to trochę czasu, ale w końcu się udało! Dostałam się do szafki! Niestety chwilę po tym mama mnie przyłapała no i nie było już tak wesoło :)

Tak było kiedyś, a teraz..

Śpiący książki się chwyta! Książka idealną poduszką pod głowę, wygodna(zwłaszcza ta w miękkiej oprawie!) na każdą porę dnia i roku. Wprost idealnie dopasowuje się do ławki/krzesła/kanapy. Książka to rzecz STWORZONA na długie i nudne wykłady. Spij w szkole, na uczelni i w pracy! Zawsze i wszędzie :)

Karolina Nowosad pisze...

ah! jeszcze e-mail: takie.rude@gmail.com

Maggie pisze...

Zza ksiazki mozna dyskretnie obserwowac przystojniaka, ktory wlasnie usiadl naprzeciw mnie w metrze :)

Maggie pisze...

A, jeszcze mail: m.sychta@gmail.com

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails