• RSS

poniedziałek, 26 listopada 2012

Jest kapitalnie


Mania, córka Izabeli Meyzy i Witolda Szabłowskiego, ma wszystko: kolorowe zabawki, książeczki ze sztywnymi kartkami. Tańczące, śpiewające i świecące wszystkimi kolorami tęczy pluszaki. I klocki, które niemal budują się same. W jeden dzień traci wszystko, bo rodzice z kolorowego pokoiku wymyślają sobie przenieść ją i siebie do mieszkania pełnego wnętrzarskich hitów PRLu: meblościanki zamiast regału, wersalki zamiast łóżka oraz czajnika i Inki zamiast ekspresu do kawy z kapsułkami espresso.

Bye bye modne bluzeczki, reservedy, h&my, cottonfieldy i cały kapitalizmie w wersji na tyłek. Witajcie szare mydło, wodo kolońska Brutal i fryzjerskie fiu-bździu ludu pracującego, czyli trwało na głowie. Witaj seksowny wąsiku a’la polski mechanik w średnim wieku i koszulko rolnika bez rękawów. Do tego ziemniaki na okrągło: tłuczone, smażone, zapiekane, w kluskach, w cieście, w sałatce. I tak przez bite sześć miesięcy. Dzień w dzień.


Meyza i Szabłowski, prywatnie małżeństwo, a publicznie dziennikarze, postanowili na pół roku odświeżyć PRL. Wymyślili eksperyment, który na ponad dwadzieścia tygodni miał przenieść ich w świat cofnięty o trzy dekady, czyli w lata osiemdziesiąte. Jeśli samochód, to tylko maluch. Jeśli podróż, to tylko do Bułgarii. Tym maluchem. A jeśli przepisy, to tylko z „Przyjaciółki”. Pojawił się jednak oczywisty problem: w sklepach jest teraz wszystko i nie da się udawać, że jest inaczej.

Więc jak tu udawać PRL w niepeerelowym świecie?


Jest śmieszno i straszno jednocześnie. Śmieszno, bo komuna w kapitalizmie jest absurdem samym w sobie. Para autorów szybko przekonuje się, że ten śmiech może być jednak śmiechem przez łzy. Świetnie opisana próba przywrócenia nieprzywracalnego, która pokazuje, że dobrze, że za niektórymi rzeczami tęsknimy – dopóki tylko tęsknimy i nie przyjdzie nam do głowy urządzać powtórki z rozrywki. Czysta satyra na naszą kapital(istycz)ną rzeczywistość. 

Izabela Meyza, Witold Szabłowski – Nasz mały PRL (Znak, Kraków 2012, s. 320)

Na koniec materiały poglądowe.

Tak wyglądają autorzy normalnie:

źródło: polskieradio.pl

A tak wyglądali przez pół roku swojego prywatnego PRLu:

źródło: wyborcza.pl

10 komentarze:

Majana pisze...

O matko, ale eksperyment.
Ciężko musiało być. Nigdy nie chciałabym powrotu w tamte czasy.
Nie miałabym nawet chęci na taki eksperyment, podziwiam, ze im się chciało.
A ksiażka musi być ciekawa.
Pozdrawiam:)

Aurora pisze...

Ach, ten wąs :P

Evitaa pisze...

Czytałam wywiad z nimi (wstrząsające fragmenty o trwałej i kosmetykach;)), ale jeszcze nie miałam okazji dopaść książki :). Bardzo ciekawa jestem.

hadzia pisze...

Fajny pomysł:D

stoliczkunakryjsie pisze...

Zachęciłaś mnie do kupienia tej książki, spisuję ;)

Cooking??Cooking!! pisze...

Koniecznie muszę przeczytać!!

Asia (kuchareczka) pisze...

Pomysł troche kamikadze, wykonanie domagające sie szacunku, a książka dziennikarsko świetna.

Zapiekanka kulturalna pisze...

Nie tęsknię, urodziłam się ledwo rok przed upadkiem tamtego systemu. PRL znam tylko z filmów Barei. I za nic nie oddałabym swojego dzieciństwa z bajkami Disney'a, wymienianiem karteczek z Pocahontas i żetonów z chipsów z bohaterami "Dragon Ball", plakatami Spice Girls i Backstreet Boys. Bo to nie za PRL-em ludzie tęsknią, tylko za młodością. :)

warszawskikredens pisze...

Uprzejmie dziękuję za znalezienie mi perfekcyjnego prezentu gwiazdkowego dla mamy :D

Asia (kuchareczka) pisze...

Zapiekanko - coś w tym jest :)
Kredensie - cała przyjemność po mojej stronie!

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails