• RSS

piątek, 11 marca 2011

Ciasteczka na dzień kobiet


Są rzeczy, które uważam za urocze. Jak siwy pan ustępuje miejsca młodej dziewczynie w tramwaju, na przykład. Bo - on jest mężczyzną, ona kobietą. Bo chce być dżentelmenem, bo tak nie wypada, bo "no niechże pani siada" i spuszcza wzrok, lekko czerwieniąc się ze wstydu, że pół tramwaju mu się przygląda. Albo jak jadę wiosną rowerem i do jednego fioletowego holendra w kwiatki przyłączają się inne i dzwonią do siebie dzwonkami. Coś jak parada tirowców, wiecie, jak robią sobie oficjalny zjazd i przez 40 minut obtrąbiają radośnie miasto. Urocze jest jeszcze to, jak dwie osoby zderzą się ze sobą i obie przepraszają siebie nawzajem.

Ale są też takie rzeczy, które są poziom wyżej od uroczych i które rozbrajają mnie całkowicie. Pewien, pan, nazwijmy go D., nosi przy sobie zawsze białą kartkę. Kartka pierwotnie była chyba a5, ale przez wielokrotne jej składanie i rozkładanie teraz przypomina bardziej na wpół złożonego bawoła z origami. D. dzielnie targa tę kartkę ze sobą, bo zapomina. I boi się, żeby nie zapomnieć najważniejszego. Wypisał sobie kiedyś na niej co lubi jego ona. I tak ma tam: Nie lubi róż. Lubi tulipany. Tulipany - żółte albo czerwone. Konwalie, ale tylko w maju. Nie lubi jak się mówi do niej per pączuszku.
Autentyk.
Rozbraja mnie jeszcze wiele rzeczy, ale aktualnie ta najbardziej.



A ciasteczka? Na zaczarowanie wiosny. Zanim buchnie zielenią, zaklinam wiosnę kwiatkami na notatkach. Zajęcie na dobrą godzinę, polecam. Niektóre kwiatki wychodzą z wąsami, inne jakby były Latającym Potworem Spaghetti. Może by wyszły i jeszcze jakieś, na przykład w kształcie balonów, ale w tym momencie długopis mi się wypisał.

Ciasteczka - na Dzień Kobiet. Kruche, małe i migdałowe, z niespodzianką w środku. Papierkiem z kobiecym cytatem. Zapakowane do wiklinowego koszyka, wysłane na krakowski mały rynek, rozdawane przy okazji robienia zdjęć. Kobietom.


Ciasteczka na dzień kobiet

Składniki:
  • 225 g miękkiego masła/margaryny
  • 100 g cukru
  • 300 g mąki
  • 100 g mielonych migdałów (mielonych ze skórką)
  • szczypta soli
  • jeśli chcesz mieć dwusmakowe ciasteczka - 2 łyżki kakao
  • stopiona czekolada
Przygotowanie:
Miękkie masło ubij z cukrem na puszysty krem. Dodaj mąkę, sól, mielone migdały. Wymieszaj wszystko, zagnieć, uformuj w kulę. Jeśli kulka jest za bardzo lepiąca, dodaj odrobinę więcej mąki. Ja podzieliłam ciasto na dwie części: połowę zostawiłam do zagnieceniu jaka była, do drugiej dodałam dwie łyżki kakao. Kulkę (lub obie kulki) włóż do lodówki na 2 godziny. 
Nagrzej piekarnik do 150 stopni C. Rozwałkuj ciasto między dwoma kawałkami folii spożywczej. Jeden kawałek rozłóż na blacie, wyłóż na niego ciasto, przykryj drugim kawałkiem i tak wałkuj przez folię (wszystko po to, by nie dodawać więcej mąki). Po rozwałkowaniu zdejmij wierzchnią folię, wycinaj okrągłe ciasteczka (możesz użyć szklanki). Ja do każdego pakowałam karteczkę z cytatem o kobietach i zlepiałam brzegi. Jeśli nie chcesz robić ciasteczek z taką niespodzianka, może równie dobrze włożyć do środka np. suszoną śliwkę, odrobinę gęstego dżemu, orzeszka czy jakiś owoc, np. morelę.
Wstaw do piekarnika, piecz 25-30 minut, aż do zrumienienia. Po upieczeniu ostudź i pociap na wierzchu słodką płynną czekoladą.


Z mojego przełamanego ciasteczka.

wtorek, 8 marca 2011

Babeczka to czy nie?


Papliotki poszły w ruch. Rozpiekłam się w muffinach. Rozczulają mnie te miniaturowe wersje ciast - to, co można do nich dodać, czym napakować, jak ozdobić. Bo czym jest taka muffinka w papierku? Ciastkiem na pewno nie. Ciastko to napoleonka, pączek, drożdżówka z serem. Babeczka - no też nie. Babeczką tytułuję okrągłe, w kształcie łódki, z miejscem do wypełnienia kremem, czekoladą, budyniem, bitą śmietaną i z na wierzchu poukładanymi owocami albo bakaliami. Czyli mała tarta, tartinka wręcz. Z babeczką zresztą problem jest taki, że nazwa jedna, a każdy rozumie jak chce i po swojemu robi. Czasami to synonim muffinki własnie, czasem w bardziej moim rozumieniu małej tarty, kiedy indziej to cupcake - czyli ozdobiona kremem muffinka. 
A pal licho, niech się nazywa jak chce, ważne, że dobre. 

Po wierzchu posypać kruszonką i na czubku zatknąć orzeszek jak flagę zwycięstwa. A potem ugryźć i puch!... ciepły mus jabłkowy, z sierpniowych jabłek, słodki i zachomikowany w kuchennej szafce, gdzieś z tyłu, za oliwami, miodami, kupnym dżemem z jeżyn i słoikiem kaparów. Tak, żeby choć jeden został. Właśnie po to, żeby zrobić małe muffinowe szarlotki. Na przedwiośnie.


Szarlotkowe muffinki

Przepis z 1001 cupcakes, cookies & other tempting treats Susanny Tee
Składniki na 16 muffinek:
  • 50 g masła
  • 85 g brązowego cukru
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 duże jajko, lekko rozmemłane widelcem
  • 175 g mąki pełnoziarnistej
  • pół łyżeczki cynamonu
  • pół szklanki posiekanych orzechów
  • słoik jabłkowego musu/przecieru (przepis na ten, którym nadziałam muffinki znajdziecie tu - klik!)
Na wierzch:
  • 50 g mąki
  • 50 g brązowego cukru
  • 35 g masła posiekanego na małe kawałki
  • pół łyżeczki cynamonu
  • 3 łyżki posiekanych orzechów

Przygotowanie:
Rozgrzej piekarnik do 180 stopni C. Najpierw przygotuj kruszonkę (będzie się chłodzić w zamrażarce w czasie przygotowywania muffinek). Wsyp wszystkie składniki na kruszonkę OPRÓCZ orzechów do miski i zagnieć palcami - tak, żeby całość przypominała duże okruchy chleba. Na koniec zgnieć dłońmi, żeby uzyskać w miarę jednolitą kulkę (nic się nie dzieje, jeśli się rozsypuje) i włóż do zamrażarki. 
Żeby zrobić muffiny, wsyp do miski cukier, dodaj masło i ubijaj, aż całość będzie puszysta i jasnożółta. Wbij jajko i jeszcze przez chwilę ucieraj. Dosyp mąkę, cynamon, sodę i orzechy. Wymieszaj wszystko. Do formy wyłożonej papierkami nakładaj łyżką ciasto - mniej więcej do 1/3 wysokości. Na to nakładaj łyżkę musu jabłkowego i przykrywaj warstwą ciasta na muffiny - tym razem już tak do 2/3 wysokości - tak, żeby nie było do pełna, bo muffiny jeszcze w piekarniku urosną. 
Wyciągnij z zamrażarki kruszonkę. Posyp nią, krusząc ją w palcach, każda muffinkę. Dodatkowo posypuj jeszcze posiekanymi orzechami. Wstaw do piekarnika na 20 minut. Po upieczeniu wyciągnij i ostudź. Chociaż jeszcze nie do końca ostudzone, z jeszcze ciepłym musem jabłkowym to poezja.




Bogumiła Toczyska, Głośno i wyraźnie


Uczę się mówić tak, jak ma być. Z akcentem takim, śmakim i owakim, byle poprawnym. Metoda Kuźniara pod tytułem korek w zęby i spróbuj mówić wyraźnie u mnie się nie sprawdza. Książkę męczyłam od roku. Męczyłam to miłe i radosne określenie. Książka leżała, a ja z niej dukałam po trochu kolejne linijki. Bo to jest żmudne. Bo na każdym wyrazie trzeba się skupić. Ba, czasami na każdej literce. I powtarzać. Nie wychodzi - powtarzać. Zająknęło się - powtarzać. Jeszcze raz, i znowu, i tak w kółko Macieju. Aż do znudzenia. Że nie nAuka, tylko naUka, nie temaTYka, tylko temAtyka, rUbryka, nie rubRYka. Że bez źdźbła to bez źdźbła, a nie beźdźbła. Z ciemności ma być, a nie ściemności. 
A przy okazji głośno i wyraźnie.

niedziela, 6 marca 2011

Wiosna w zimie


Brakuje mi kolorów. Nie tych na kubkach, karteczkach samoprzylepkach i harmonogramach (tych aż za dużo, a  przy okazji gratuluję panu, który układał nam plan na semestr letni fantazji w doborze ciemnozielonego tła pod czarną czcionkę rozmiaru -50, która udało mi się odczytać dopiero po zabawie z lupą). Stęskniłam się za kolorami na trawie, na ulicy, na kleparzu. 
Kwiatka, kolorowej sukienki i malin! 


Malinowe muffiny

Składniki:
  • 150 g miękkiego masła
  • 80 g cukru
  • 2 duże jajka
  • 4 łyżki maślanki (od biedy, kiedy brak, można zastąpić mlekiem)
  • 1 cała łyżeczka proszku do pieczenia
  • 200 g mąki
  • maliny - mrożone, bo jest marzec - ile dusza zapragnie (moja zapragnęła 3 garści)


Przygotowanie:
Nagrzej piekarnik do 180 stopni C. Miękkie masło utrzyj z cukrem na gładką, puszystą masę (nie trzeba tego robić mikserem - wystarczy zwykła trzepaczka). Wbij jajka i dolej maślanki albo mleka (w zależności od tego, co masz w lodówce). Wsyp mąkę, proszek do pieczenia i wymieszaj wszystko byle jak. Tak, żeby tylko się połączyło, nie musi być gładkie. Na końcu dorzuć mrożone maliny (jeśli akurat jest lato i masz świeże, wrzucaj takie - są lepsze). Masę nakładaj łyżką do muffinkowej formy wyłożonej papilotkami, do 2/3 wysokości każdego "kubeczka". Wstaw do piekarnika i piecz 15-20 minut, do zezłocenia na wierzchu. Wyciągnij i ostudź. 

Leopold Staff, Poeta (wersja druga), z tomiku Wiosna w zimie
(Cytat pod tytułem bo-tak-mi-się-podoba. Jak muffiny. Bo-tak)
o tomiku pisałam już tutaj - klik!

sobota, 5 marca 2011

Konkurs filmowy. Z miłością i wpadką w tle.

Pamiętacie konkurs filmowy Jestem Miłością?

Film niedawno wyszedł na DVD, a Gutek Film ufundował parę sztuk. Co trzeba zrobić? Przypomnieć sobie waszą największą wpadkę kulinarną związaną z przygotowywaniem czegoś specjalnie dla drugiej osoby i napisać to w komentarzu pod tym wpisem. Może się okazać, że niebieska zupa Bridget Jones to pikuś.
Na wasze śmieszne historie czekam do soboty 12 marca (do 23.59) A więc tydzień. Po tym czasie wybiorę 3 osoby, do których powędruje film Jestem miłością na DVD.



Aby wziąć udział w konkursie, nie trzeba prowadzić bloga kulinarnego – ale wtedy zostaw w komentarzu namiar na siebie (np. maila). Bardzo proszę, żeby wpisując się anonimowo zostawiać swojego maila na końcu komentarza - to ważne, bo nie będę się z wami mogła później skontaktować, a to jest warunkiem wygranej.


Po opublikowaniu wyników poproszę laureatów mailowo o adres do wysyłki, który zostanie przekazany firmie Gutek Film, która odpowiada za wysłanie nagród.

Dla formalności, skrócony regulamin konkursu dostępny jest tutaj.

czwartek, 3 marca 2011

Pączkowanie


Miały być do rozdania. Do chodzenia i mówienia: dziś tłusty czwartek, jadłeś już pączka? Nie? To ja ci jednego dam! 
Nie dotrwały. No nie, po prostu nie. Mama wyniosła je cichaczem do pracy zanim ja zdążyłam zabrać je na uczelnię. A taki był pierwotny plan. Plan sam się zmodyfikował, no trudno. Zamiast tego zjadłam trzy nieswoje pączki, ale za to większe i z lukrem na wierzchu. Czwartkowe świętowanko uważam za satysfakcjonujące. 


Mini-pączki
z Palców Lizać

Składniki 
(z podanych składników wychodzi bardzo duża ilość - na własne potrzeby można robić z połowy składników):
  • 800 g mąki
  • 60 g drożdży
  • 1 i 1/2 szklanki mleka
  • 8 żółtek
  • 3 łyżki spirytusu
  • 150 g masła
  • 1/2 szklanki cukru
  • szczypta soli
  • 150 g konfitury różanej - nadziałam połowę pączków - druga połowę zostawiłam bez nadzienia
  • cukier puder
  • 1 l oleju do smażenia


Przygotowanie:
1. Przygotuj rozczyn z drożdży: wymieszaj 1 łyżkę mąki pszennej, 1/3 szklanki ciepłego mleka oraz 1 łyżkę cukru i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Gdy zaczyn wyrośnie dodaj go do miski z przesianą mąką.
Następnie dodaj utarte z cukrem żółtka, letnie mleko, roztopione i ostudzone masło, spirytus oraz sól. Starannie wyrób ciasto i zostaw w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.
2. Przygotuj pączki: nabieraj łyżką porcję ciasta, rozpłaszcz w dłoni na placuszek, nałóż pół łyżeczki konfitury, zlep i uformuj kulkę. Tak przygotowane pączki układaj na oprószonej mąką desce.
3. Gdy pączki podwoją objętość, przystąp do smażenia. Smaż na małym ogniu w głębokim tłuszczu na brązowy kolor. Usmażone pączki wykładaj na papierowe ręczniki i czekaj, aż ostygną. Przed podaniem posyp cukrem pudrem.






Leopold Rene Nowak, Myśli zaskoczone

K. przyniosła mi mniejszy niż moja dłoń niebieski kartonik. Otwieram, a tam różne myśli. Małe, mniejsze niż czubek ołówka. Niebieski kartonik ma 5,5 na 8,5 cm. Porównajcie na linijce. Pan się śmiesznie nazywa, więc zaczęłam się zastanawiać, kim był. Okazało się, że pan studiował tam, gdzie ja studiuję. I chodził po ulicach, po których ja tuptam. Pan był aktorem, dziennikarzem, reżyserem, wydawcą i jeszcze paroma innymi osobami w jednej. Wyreżyserował na scenie Matkę Joannę od aniołów. I wydał książeczkę wtedy, kiedy ja się urodziłam. Więc niebieski kartonik ma tyle lat, co ja. 

A zdjęcie okładkowe podwędziłam stąd.


Related Posts with Thumbnails