• RSS

środa, 22 września 2010

Mussowo! Słodkie pierożki z musem jabłkowym


Siedzi sobie, dynda nogą i generalnie ma wszystko w nosie. Łapę wystawia, palce ma co prawda trochę obite, bo jak mu raz a dobrze szklane drzwiczki huknęły w jego zacną osobę, to palce się trochę poskracały. Ale poza tym nówka sztuka, jeszcze nie siwieje. Pulchniutki jak baryłka strzeże skarbu nad skarbami w naszym domu. Bynajmniej nie mam na myśli tam tej filiżanki za nim. Oooo nie, gra idzie o trochę większą stawkę. Mamę. Tak! Mój pierwszy w życiu rysunek. 


Mama jest głowonogiem, ręce i nogi odchodzą jej prawie prosto z twarzy. Byłam tak dobra, że dorysowałam jakiś tam prostokącik w miejscu szyi, maźnęłam trzy line na krzyż w środku (żeby nie było, że nie usiłowałam kolorować). Włosy oszczędziłam (sztuk dziewięć). W przyrodzie nic nie ginie - rzadkie włosy odbiłam sobie trzema dziurkami w nosie i podwójnymi uszami. Po latach (laaatach - wielu) pseudotalent graficzny bynajmniej nie zanikł. Teraz po prostu mam staromodne, kolorowe notatki z obrazkami na marginesach, takie z wyrazami podkreślonymi falowaną linią z kropeczkami. Idąc dalej - mam tez cały zestaw wypasionych stempli z księżniczkami fruwającymi z kwiatkami pod pachą i goniącymi je żabami w koronach. Ludzie ze studiów chyba umrą ze śmiechu jak pokserują sobie notatki na sesję w styczniu.

Rożki są pysznością. Bardzo kruche i delikatne, z jeszcze ciepłym musem jabłkowym, który po ugryzieniu uwalnia cały swój owocowy smak i nic, tylko sobie w tym momencie siąść i jeść. Na wierzchu chrupiący cukier, wewnątrz cieplutkie jabłka, całość zawinięta w kruche, słodkie ciasto. Anioł wiedział, co brać.
Przepis zmieniony od gosi.

Składniki na około 25 rożków:
  • 130g miękkiego masła
  • 130g białego sera 
  • 130g mąki pszennej
  • pół słoiczka dobrze wysmażonego musu jabłkowego (albo dżemu jabłkowego)


Przygotowanie:
Mąkę wsypujemy do miski, masło siekamy  i wrzucamy do mąki wraz z serem. Wszystko ucieramy mikserem, do momentu aż składniki się połączą ( nie dłużej) Ciasto zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na 40 minut ( można dłużej) Odpoczynek w lodówce jest ważny, gdyż ciasto się lepi, dzięki leżakowaniu zrobi się bardziej sztywne, a także łatwiejsze do formowania.
Ciasto rozwałkowujemy na cienki placek o grubości 3-4 mm. Nożem dzielimy na kwadraty (około 5x5 cm) Porcje musu jabłkowego układamy na kwadracikach. Zlepiamy boki, tworząc trójkąt. Ciasteczka układamy na blaszce i pieczemy około 20 minut w 185 stopniach. Ja moje przed pieczeniem posmarowałam rozmemłanym jajkiem i posypałam grubym, skandynawskim cukrem (słodka pamiątka po jednej z podróży). Po ostudzeniu, posypujemy cukrem pudrem.



I na życzenie Maddie - a z moją przyjemnością :) - lista księgarni w Paryżu, gdzie zawsze kupuję (tak, te po euro pięćdziesiąt w szczególności):

  • Księgarnia Gallimard - ze świetnym zaopatrzeniem na 15, boulevard Raspail. Czynna od 10 do 19 od poniedziałku do soboty. Niedziele we Francji są wolne od pracy praktycznie wszędzie poza muzeami i restauracjami. Tak, sklepy spożywcze TEŻ są zamknięte i jeśli nie zdążysz kupić jedzenia na niedzielę w sobotę, zostają ci paryskie knajpki i horrendalne droga półlitrowa butelka wody za 3 euro.
  • Le temps retrouve, na Rue St Jacques, zaraz przy skrzyżowaniu tej ulicy i rue Soufflot, przy Panteonie  - tańsze książki na zewnątrz i wewnątrz. Miły pan właściciel i świeżo parzona kawa do każdego zakupu gratis :)
  • Boulevard St Michel - raj dla czytaczy w dzielnicy łacińskiej. Dookoła Sorbony i Panteonu w ogóle jest mnóstwo małych księgarenek, ale na St Michel książki leżą na ulicy (dosłownie, w wielkich koszach) i tam wrzeszczą do ciebie "mła! mła!", że nie ma siły, żeby się nie zatrzymać. Nie pamiętam nazw wszystkich księgarni - po prostu należy zacząć od rogu St Michel i rue Sufflot i iść w stronę Sekwany LUB zacząć od Sekwany i iść w górę ulicy. Ja jednak zawsze robię pierwszą trasę, bo nad Sekwaną są bukiniści i to jest dopiero raj dla książkożerców!
  • Wzdłuż całej Sekwany rozciągają się ciemnozielone budki bukinistów. Coś jak antykwariaty na wolnym powietrzu. Na wskroś to paryskie. Francuskie dziadki (bo zazwyczaj to starsi panowie pilnują swojego dobytku), gdy jest ciepło, siedzą na małych rozkładanych stołeczkach, każdy przed swoją budką, chyba że jakiś ma coś ciekawego, wtedy się zlatują i debatują nad czymś razem. U bukinistów można kupić pocztówki i francuskie książki, niektóre stare, inne nowe, po cenach antykwarystycznych. 
  • FNAC! Sieć największych księgarni francuskich, w klimacie naszego Empiku. Ceny rynkowe, rabaty zdarzają się tylko na wybrane tytuły. Można wyrobić sobie kartę zniżkową (pierwsze co zrobiłam, to poleciałam do działu obsługi klienta i wypytałam co trzeba zrobić, żeby kawałek takiego sztywnego papierka otrzymać). Kartę można wyrobić na rok lub trzy lata, jest płatna, Studenci mają zniżkę, ale po przekalkulowaniu i tak stwierdziłam, ze się nie opłaca. Studencka karta rabatowa kosztuje 12 euro, uprawnia do 5% rabatu przy kasie na wszystkie zakupy. Żeby mi się zwrócił koszt wyrobienia karty, musiałabym wydać we Fnacu 240 euro i dopiero po tym czasie mogę liczyć na pięcioprocentowy rabat, który, na jaki sposób by nie kalkulować, jest niewielki. Ale książki we Fnacu mają fantastyczne. Dział kulinarny przyprawia o zawrót głowy i jeszcze z ani jednej wizyty w tej księgarni z pustymi rękami nie udało mi się wyjść.
  • poza tym w Paryżu jest bardzo dużo księgarni obcojęzycznych - w dzielnicy chińskiej są książki orientalne, w Marais rozgościły się księgarnie żydowskie, jest też dużo arabskich. Polska księgarnia była i się zbyła. Zlikwidowali, o ile nic się nie zmieniło i nie zatarasowali połowy Paryża protestującymi ludźmi (strajki paryskie są bardziej hardcorowe niż włoskie), księgarni nadal nie ma.









Czesław Miłosz, Dolina Issy


 Ja to się lubię wziąć za dobrego autora od złej strony. Kapuścińskiego zaczęłam od Cesarza, po czym stwierdziłam, że zupełnie nie rozumiem, o co chodzi, czemu Kapuścińskiego miałabym lubić, skoro tak mnie na wstępie rozczarował (kapuścińska przygoda na szczęście się na tym nie skończyła, bo już dla kolejnej książki nie spałam pół nocy). Mój Miłosz natomiast zaczął się od Zniewolonego umysłu, po czym zaraz doszłam do wniosku, że zapewne nie tylko ja nie rozumiem jego fenomenu i przecież nie dla każdego wielki musi być wielki. A jednak. Gdyby nie to, że dawno temu kupiłam Dolinę Issy, pewnie na Umyśle by się skończyło, a ja nadal byłabym przekonana, że Miłosz wcale taki fajny nie musi być. Ale co ja zrobię, jak, kurczę, jest. Ta książka zwaliła mnie z nóg. Kazała siedzieć i czytać, wieczorem zagrzebać się pod kocem i: czytać, czytać, czytać. Jest... ciepła, domowa i z ogromną dawką humoru, może nie wprost, ale gdzieś w tle, a ja chyba nawet taki wolę. Zaraz na początku Dolina skojarzyła mi się z Prawiekiem Tokarczuk. A później ze Szczenięcymi latami Wańkowicza. Taki niby realizm, niby magiczny, a tak naprawdę to coś zupełnie innego, osobnego, czegoś, co tylko w jednym egzemplarzu wystąpić może.

38 komentarze:

cukrowa wróżka pisze...

widzę książkę "cheesecake"! aaa! ^^
a pierożki bardzo jesienne. u mnie już podobne były. :)

ewelajna pisze...

Kuchareczko, taki rysunek to skarb nad skarby:)Bardzo mi się podobało to całe schodzenie do lądowania...:):)
A pierożki przefajne:) Wiedział za co się wziąć;)
Kapuścińskiego zaczęłam od Podróży z Herodotem:)jest cudna:)
Spij dobrze:)

cudawianki pisze...

u mnie tez mus jablkowy rzadzi!

majana pisze...

Słodziaste są te pierożki, z całą pewnością pyszne z tym musem jabłkowym:)
A wiesz, ja przechowuję niektóre rysunki mojego synka, właśnie takie pierwsze.:)
Pozdrowienia:-)

Kuchareczka pisze...

cudawianko- dlaczego ja twojego bloga znalezc nie moge :(
wrócko- żeby tylko jedna ksiazka o sernikach! :D
ewelajna - u mnie herodot to byla druga ksiazka i od niej juz sie zaczela kapuscinska fascynacja ;)
majanko - trzeba trzymac rysunki! to jest pozniej skarb nad skarby!!

ana pisze...

Uwielbiam wypieki z jabłkami.

lashqueen (italia) pisze...

Ciastka Ci nie zazdroszczę, ale wypadu do Paryża -bardzo! :)

Paula pisze...

heh, ja pamiętam, że malowałam po drzwiach i jedne do tej pozostały jako pamiątka ;P a te pierożki oraz paryskie księgarnie to są po prostu boskie. i koniec kropka.

kasia pisze...

asieńko, pierozki sliczne. Rysunek - bożyszcze! :D

Kuchareczka pisze...

dzięki dziewczyny! to bardzo mile :)

Maddie pisze...

serdecznie dziękuje za te wszystkie informację! :-)
Otwieram przyjaciela 'map google' by zobaczyć jaki spacer mnie czeka. Muszę też pomyśleć o zostawieniu miejsca w walizce na ewentualne zdobycze. :)
Moje dziecięce rysunki się nie zachowały, ale 3-4lata temu znalazłam u babci parę zeszytów po brzegi wypełnionych moją artystyczną twórczością.A artystką musiałam być nerwową bo większość, to kreski,kropki,niesymetryczne szlaczki :P. Przypuszczam jednak,że już spłonęły w piecu.

dziękuje jeszcze raz :)

Chuda pisze...

bardzo smakowity pomysł! i jaka przyjemna lektura :)

Kuchareczka pisze...

nie ma za co, maddie, to dla mnie przyjemność :) nerwowa artystka, hehe, to ja musialam byc dzieckiem z zaburzeniami wzrokowymi ;)

gosiaa99 pisze...

Kuchareczko bardzo sie ciesze!:)
Piekne..i do tego z musem jablkowym..ach pozja
NIe badz taka i sie podziel, bo akurat mam tylko kawe :)
Pozdrawiam cie cieplo :)

turlaczek pisze...

Wspaniały post i poobijany aniołek. I Mama! :)
bo że pie-rożki wspaniałe, to wiadomo.

basia pisze...

pyszne smakowitosci wypiekasz,tyle ksiązek w zapasie-pomysly sie szybko nie wyczerpią...

Kuchareczka pisze...

gosiaku - jak mi zrobisz swojego rożka z brzoskiwniami, to się podzielę :D
basiu -nie ma opcji, żeby się wyczerpały ;) Właśnie składam nowy regał i układam książki kucharskie na nim. Ciut jest ich dużawo.

amarantka pisze...

Oj wiedział aniołek, wiedział co brać :)
Bez wątpienia wspaniale smakują :)

Kuchareczka pisze...

ma za bardzo klejące łapy ;)

Zaytoon pisze...

Kuchareczko nieźle się uśmiałam, oglądając i czytając o Twoim obrazku. Niesamowicie urokliwy. ;)

Rożki cudne. Chętnie bym sobie jednego porwała.

Pozdrawiam!

Wojownicza Wiewióra pisze...

Uwielbiam to ciasto na rogaliki i pierożki. Osobiście najbardziej lubię z powidłami więc też to połączenie jest jesienne :)

jukejka pisze...

rożki wyglądają smakowicie. i bardzo podobają mi się fotki z książkami,sama kupuję ich dużo.
pozdrawiam ciepło.

Kuchareczka pisze...

och, z powidłami są wspaniałe rożki! raz chyba w zyciu robiłamw z powidałami. Musze je zrobic znowu :)

kabamaiga pisze...

Asiu ja teraz jestem na etapie zbierania słodkich rysunków mojej córci. nie ma to jak dziecięce talenty :) A pierożki muszę zrobić. Może w weekend się uda?

Kuchareczka pisze...

karolinko, nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę... Moich rysunków uchowała się jedna teczka, tylko nikt nie wie, gdzie ona jest... Było dużo więcej, ale niestaty takie okolicznosci byly, że zginela jedna wielka teka wypelniona po brzegi i okropnie tego zaluje :(

Kaś pisze...

rysunek pierwszorzędny :)
rożkami chętnie bym się poczęstowała

Magda pisze...

mniammmm ah zjadłabym takie :)

dorota20w pisze...

Wspanile sie prezentują.
Uwielbiam twoje książkowe zdjęcia !

myniolinka pisze...

musowo to parę takich rogalików wciągąć :) oj lubię takie maleństwa!

majka pisze...

A Ty to nie masz nic do roboty tylko po swiecie jezdzic i ksiazki kupowac, he? :) Obrazek rewelacyjny :) Fajnie, ze Twoja mama go sobie zatrzymala. Mila pamiatka z dzieciecych lat :)

U mnie podobny aniolek siedzi na szafce w kuchni. Juz mu odpadlo skrzydlo i noga ale go posklejalam i zyje sobie pilnujac aby rodzinka mi sie nie potrula tym, co gotuje :)

P.S. Uwielbiam Doline Issy :)

majka pisze...

Zapomnialam wtracic slowko o pierozkach :) Urocze sa. I ten pyszny mus... Mniam, mniam :)

aga pisze...

cudne te pierozki:) takie rumiane, apetyczne i pyszne:)

Kuchareczka pisze...

maju, jak ja lubię nie mieć nic do roboty i tak jeździć, o tak, to jest najcudowniejszy stan na świecie :) te małe pulchne kluski ze skrzydałkami maja to do siebie, że musi im cos odpaśc - to jak prawo porcelanowej filiżanki: jak może się stłuć, to oczywiście że się stłucze przy pierwszje okazji ;)

dziewczyny, dziękuję za miłe komentarze, to takie ciepłe.

buziaki!

chanya13 pisze...

Pierożki pierwsza klasa, ja jutro mam zamiar przerobić górę jabłek na mus, przepis wię mi się przyda. Pozdrawiam

Kuchareczka pisze...

mus też robiłam! Mam nadzieję, że przepis będzie pomocny :)

halina.do pisze...

PYCHA :) zrobiłam i na 100% powtórzę przepis :D dzięki!

Kuchareczka pisze...

O! Ogromnie się ciesze, że Ci Halinko smakowały!! :)

latszuk pisze...

Pycha to mało powiedziane, ja do domowego musu wrzucilam sobie jeszcze maliny i zagescilam jedna galaretka pomaranczowa serdeczne dzieki za ten blog i buziaki od moich dzieciakow ktore uwielbiaja takie rzeczy :-))))

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails