• RSS

wtorek, 3 maja 2011

Kokosowo-czekoladowa bajka. Ciasto Bounty



Dużo czekolady, dużo kokosu, duża pyszność. 
Uwielbiam kokos najbardziej na świecie. Dystansuje nawet kombinację mięty z czekoladą, za którą absolutnie szaleję. Ostatnio co chwilę łapie mnie ochota na coś miękkosłodkiego - żeby była masa, krem, puszystość jakaś i miękki środek, który się rozpłynie w ustach. I coś dużego - ciasto, nie ciasteczko. W prostokątnej blasze, z którego można ukroić tak duży kawałek, jak się chce. W misce ubić bitą śmietanę z odrobiną cukru pudru, nałożyć sobie wielki jej kleks na wierzch i rozpłynąć się w fotelu z książką. 
Coś pięknego.



Jeśli lubicie kokos, a więc mimowolnie uśmiechacie się na dźwięk słów kokosanki, Bounty, Rafaello, to ciasto będzie wam bardzo smakować. Takie nestlowskie bounty w wersji xxl. Ze słodką, miękka warstwą kokosu, bardzo kakaowym spodem i warstwą czekolady na wierzchu. Czyli kokos otoczony czekoladą. Co najlepsze, to jest jedno z niewielu ciast, które smakuje i D., który nie zachwyci się niczym, co nie jest na odpowiednio wysokim, ponadprzeciętnym poziomie słodkości, i mnie, która wolę wypieki nie tak bardzo ulepkowe (choć czasami ja też mam ochotę na małe cukrzyca story). 
Czyli ciasto dogadzające wszystkim. Warstwowa góra pyszności. 

Przepis majanowy, w którym zakochałam się od pierwszego rzucenia nań okiem. Właściwie kombinacja dwóch przepisów (klik klik), z których wyszła kokosowo-czekoladowa bajka.


Ciasto Bounty
na blaszkę około 30x15, 20x25 - plus minus takie wymiary

Składniki:

Spód:
  • 40 g mlecznej czekolady, połamanej na kawałki
  • 40 g gorzkiej czekolady, połamanej na kawałki
  • 80 g miękkiego masła
  • 70 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 jajko
  • 150 g mąki
  • 2 łyżki kakao

Masa kokosowa:
  • 3 szklanki mleka
  • 1 cukier waniliowy
  • pół szklanki cukru ("zwykłego", już nie waniliowego)
  • 280-300 g wiórków kokosowych
  • 1 kostka masła
  • 1 budyń śmietankowy
Masa czekoladowa:

  • 70 g masła
  • 1 tabliczka dobrej mlecznej czekolady
  • 1 tabliczka dobrej gorzkiej czekolady

Przygotowanie:

Przygotuj spód ciasta: czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej. Masło utrzyj z cukrem przy pomocy miksera (albo trzepaczki) na puszystą masę. Nie przerywając ubijania, dodaj rozpuszczoną czekoladę oraz roztrzepane jajko. Ubijaj na małych obrotach, do czasu, aż składniki się połączą. Do masy przesiej mąkę oraz kakao. Wymieszaj, tak, aby składniki dobrze się połączyły.
Masę rozprowadź równą warstwą na dnie formy. Spód nie może być za gruby, ma mieć około pół centymetra. Przy wykładaniu najlepiej ugnieść spód palcami albo łopatką. Podpiecz 15 minut i wyciągnij z piekarnika.

Przygotuj masę kokosową: Ugotuj dwie i pół szklanki mleka razem z cukrem i cukrem waniliowym. Dodaj do tego wiórki kokosowe i gotuj dalej na średnim ogniu około 20 minut. Wrzuć masło.
Budyń należy rozprowadzić w pozostałej połowie szklanki. mleka i dodaj do gotującej się masy kokosowej. Wszystko dokładnie wymieszaj i odstaw do ostygnięcia. Po wystygnięciu przełóż masę na upieczony czekoladowy spód.

Przygotuj masę czekoladową: masło rozpuść w rondelku na średnim ogniu, następnie zmniejsz ogień, dodaj połamaną na kostki czekoladę. Mieszaj metalową łyżką do czasu, aż czekolada się rozpuści i powstanie gładka masa. Gotową masę wylej na masę kokosową.
Całe ciasto wstaw na minimum godzinę do lodówki. Ja schładzałam je dłużej, ale myślę, że godzina wystarczy, żeby wszystko ostatecznie zastygło jak należy. Po tym czasie wyciągnij, pokrój na kawałki. I częstuj się, smacznego! :)





Laura Esquivel, Przepiórki w płatkach róż

Ostatnia, trzecia różana książka, jaką przeczytałam. Ulubiona, nawet bardziej niż Oskar i Pani Róża. Chociaż nie, Oskar nie jest moja ulubioną. Bardzo bardzo go lubię, ale nie jest ulubiony. Ulubiony jest Mikołajek, z sentymentu i z humoru, Kapuściński z mądrości, Tochman z bezceregielowości, Allen z trzymania się za brzuch ze śmiechu, Clarke z żartów... Napiszę kiedyś o ulubionych autorach. Chociaż ciągle mam poczucie, że moja lista ulubionych pisarzy jest i będzie niepełna, nieuzupełniona o książki, których jeszcze nie przeczytałam i których nawet jeszcze nie wydano. Bo mimo że czytam dużo, to chciałabym więcej. Co i rusz odkrywam coś, co jest moim literackim objawieniem (moim, bo byś może pół świata odkryło wcześniej to, z czym ja dopiero przygodę zaczynam), z czym chodzę później długo w głowie, myślę sobie, zastanawiam się. Dużo, dużo jest jeszcze takich książek.

Ale bo znowu odeszłam od tematu. Przepiórki. Najładniejsza książka, jaką czytałam. Właśnie tak - ładna jak ładna jest poezja. Ani nie tylko zachwycająca, czuła, ciepła - wszystko to na raz. Absolutnie fantastyczna. Niesamowicie, hm, taka bliska, domowa, najładniej prosta. O tym, jak życia nie ma bez gotowania, jak ze smakami i zapachami splatają się emocje, małe smutki i radości, jak to wszystko dzieje się z kuchnią w tle. Nie napiszę teraz o treści, nie przedstawię głównych bohaterów i nie opisze ich pokrótce - bo też nigdy tego nie robię. Wystarczy wstukać tytuł w google i wyskoczy milion stron, na których ktoś to już zrobił. Więc po co mam się powtarzać? Wolę pisać o swoich odczuciach, o swoich lubisiach i nielubisiach, trochę się czasem zastanowię na głos, trochę popisze sama do siebie i tak mi dobrze. Bo to moje, prawdziwe.


58 komentarze:

Panna Malwinna pisze...

o jakie cudeńko! zapisuję do wypróbowania bo wielbicieli czekolady i kokosu u mnie wielu;)

Holga pisze...

'Cukrzyca story' - świetna nazwa, muszę ją sobie czasem pożyczyć ;).
Znam kogoś kto zakochałby się w tym cieście. I aż boję się temu komuś to pokazać. Wiem jakie będą tego konsekwencje (czyt. ja, w kuchni, z wielką torbą wiórków i umazana w czekoladzie ;).

To zabawne, bo wczoraj trafiłam na tą stronę (http://www.pimpthatsnack.com/index.php) za sprawą filmiku na YouTube, w którym facet przygotowywał wielką delicję dla Gordona Ramsaya. A u Ciebie Bounty xxl ;).

Pozdrawiam!

Majana pisze...

Jak się cieszę,ze posmakowało Wam to ciasto! Widzę,że cudo stworzyłaś z dwóch przepisów, jestem zachwycona:) Na zdjęciach wygląda tak,że mi ślinka cieknie.
Uwielbiam bounty, kokosanki, kokos, jak słyszę te słowa to buzia mi sie cieszy :))
Dzięki Kochana, wielki buziak:*

margot pisze...

mix pierwsza klasa , bo ciasto wzbudza we mnie normalnie zachwyt

DaisyDukes pisze...

kokos, czekolada... o tak, nic nie zastąpi chwil z książką i słodkim akcentem! :)

Ewa Smaczniutkie.pl pisze...

Bardzo apetycznie-bajkowo wygląda Twoje ciasto.
Aż z chęcią sięgnęłabym po kawałeczek :)

Trzcinowisko pisze...

Ha...ja tyez tak mam , jak zaczynam mówić o moich ulubionych pisarzach...lista nie ma końca...bo to...bo śmo...:)
Więc lubie wszystkich którzy też mają podobnie:)

A ciasto: oj, co za pokusa!!!

Doctor pisze...

O rany, coż za pyszności! Wygląda bardzo, bardzo smakowicie!! :)

Usagi pisze...

Genialnie wygląda. jak --- bounty :) Chcę :)))

vinka pisze...

rozkoszne!
ja też kocham wszystko z kokosem, ślinka leci ;)

Aurora pisze...

U mnie jednak wygrywa mięta z czekoladą. Ale bounty też pieści podniebienie :) smakowicie się Ciebie czyta :))
ciacho pierwsza klasa!

Justin&Dorothy pisze...

oo jakie cudne ciasto :) pychotka

basia pisze...

sliczne ciasto i fajne rozmyslania o ksiązkach, kwestia ulubionych jest jak guma, rozciaga sie z uplywem czasu

kulinarne-smaki pisze...

kocham kokos, kocham bounty dlatego kocham to ciasto :)

Wiewióra pisze...

No to mnie urządziłaś!!! zaśliniłam klawiaturę i Małżon mnie ubije... czekolada i kokos - moje dwie miłości. Składników w domu brak, święto majowe trwa więc wstrzymać się muszę przynajmniej do jutra... Buziaki.

Magda pisze...

bajeczne ciasto i naprawdę udany eksperyment :) a ja właśnie jestem w kokosowym ciągu pieczeniowym ;) pozdrawiam!

cukrowa wróżka pisze...

och, kokosowo, czekoladowo.. przepysznie!

pieczarkamysia pisze...

Ale cudo! Uwielbiam bounty :)
Przepis zapisuje i skorzystam niebawem!
Pozdrawiam serdecznie! ; )

Kuchareczka pisze...

Basiu - dokładnie tak! I ciągle dochodza nowi autorzy, nowe książki....
Trzcinowisko - właśnie, bo ten jest uluibiony, bo tamten... A do tego dochodzi fakt, że nie przeczytałam być może jeszcze tych ksiazek, które jak przeczytam, beda moimi ulubionymi i lista sie powiększy - w ten sposób trzeba by było ciągle uaktualniać :)
Madziu - to ja dziękuję! Jak zobaczyłam wczoraj u ciebie to ciasto, bo przeglądałam sobie twojego bloga, to zapragnęłam je z marszu zrobić :) Ściskam i ciepło pozdrawiam :) :*
Magda - och, kokosowy ciąg pieczeniowy, to brzmi jak poezja!
Wiewiórko - własnie miałam to szczescie, że otwarte sklepy mi wczoraj ułatwiły sprawę ;)
Aurora - mietę z czekolada tez kocham. A już w lodach mięta wygrywa z kokosem :)
Holga - potwierdzając twoje obawy - TAK, wypaprana była u mnie kuchni, spodnie i bluzka. Ale jak juz sie doprowadziłam do porządku, nastąpiła zasłużona chwila z ciastkiem na kolanach :)

Irbisek pisze...

Wygląda pysznie!!! :D

kasia pisze...

Cudownie wygląda! Jutro lecę do sklepu po wiórki i robię, bo też uwielbiam kokos :) I ta czekolada na wierzchu, ja już chce spróbowac kawałek!

Anucha pisze...

I ja chętnie wypróbuję te delicje:)
Pozdrawiam:)

kamaria pisze...

aż nabrałam ochoty na takie kokosowe cudeńko!

anlejka pisze...

Kto to widział?! W biały dzień takie rzeczy wstawiać?! Sklepy zamknięte, a na widok tego od razu glukoza mi spadła i czuję, że potrzebuję czegoś słodkiego.

Monia@*** pisze...

ymm coś co mojemu mężowi by baaardzo smakowało:) A przepisik na jaka forme jest ?? :)

Ola pisze...

oj, znam to uczucie gdy niczego więcej się nie pragnie, jak tylko wielkiego, słodkiego kawału ciasta z kremem i dużą ilością czekolady... :)
odnośnie książki, kiedyś tak zafascynował mnie sam tytuł, że dwa miesiące poszukiwałam przepiórek i w końcu znalazłszy - przygotowałam je na rocznicową kolację :)

flusso pisze...

Ło! Jakie kokosowe szaleństwo ;) Na pewno kiedyś sobie coś takiego zrobię ;)

danusia pisze...

ja poproszę kawałek do herbatki wieczornej (:

aga pisze...

a mogę wiedzieć na jaką blaszkę są to proporcję?

Tylko Spróbuj pisze...

AAAAA! Czuję się torturowana! To niesprawiedliwe że nie mogę dostać choć kawałeczka! :)

Kuchareczka pisze...

Monia - o przepraszam, nie napisałam: ja robiłam w takiej 30x15 :)
Ola - naprawdę? Jej, to ja z tej ksiązki jeszcze nic nie gotowałam. Aż wstyd, ani jednego z przepisów. Zaczytałam się tylko :)
Aga - tak jak Monia: 30x15 - ale 20x25 tez bedzie dobra. Taka plus minus z tymi wymiarami. Zaraz dopisze do przepisu, dziekuję, że mi piszecie :)
Anlejko - kajam się ze wstydu ;) Ale już jutro sklepy otwierają swoje drzwi i udostępniają półki z wiórkami kokosowymi! Uściski :)

Szana pisze...

zgodzę się w 100 % , istna bajka!

Monia pisze...

Boże, ja to muszę zjeść!!!!!

żenia pisze...

Bajeczne!!!

kabamaiga pisze...

A po co kroić? Nie można tak od razu całej blachy? Samej?

Kuchareczka pisze...

Karolina, pewnie, że można! :D Faktycznie, gdzie tam sie cyrtolić z krojeniem na zgrabne kawałki, zaszyć się z całą blachą w kąciku ;)

Monia, zjedz, zrób, pycha że mniam! buziak ;*

wykrywacz smaku pisze...

wyglądają bardzo apetycznie!Dziękujemy za dodanie zdjęcia!Pozdrawiamy :)

cudawianki pisze...

o matko! co za cudo! :-)

Kasia pisze...

Mało jest lepszych połączeń od kokosu i czekolady :-) A cytat - przecudowny :P Jakbym słyszała swoją przyjaciółkę :) Uściski!

Kasia pisze...

Zrobiłam :D Przepyszne! Idealne, jak wielka wersja bounty. Mięciutki środek i duuużo czekolady. Dzię-ku-ję :)

Kuchareczka pisze...

Cieszę się ogromnie Kasiu!

I dzięki dziewczyny :) miłego pierwszgeo dnia pracy po weekendzie! ;)

Ania pisze...

O matko! Jakie wspaniałe!

Zaytoon pisze...

No nie! Jak tak można człowieka torturować, wodzić na pokuszenie pysznościami nie z tej ziemi. Takim "smakiem raju" w domowym wydaniu?! Ech. :<

Paula pisze...

ja wyjadałabym je prosto z blachy. widelcem ^_^

Kuchareczka pisze...

Oliwko, właśnie cię zwiodłam na pokuszenie mailem ;)
Paula - a myślisz, że jak jadłam? ;) Najpierw kulturalnie dwa kawałeczki na talerzu, a potem zaczela sie pielgrzymka do lodówki :)
Aniu - oj, to miłe, dziękuję! :)

kornik pisze...

Oooo! świetne! pożarłabym niejeden kawalek!

Ala pisze...

A ja trochę zaimprowizowałam.
Zrobiłam w formie tortowej, wyszły dwa pięterka (tyle ciasta). Poszłam bardziej w stronę klasycznego biszkoptu, poszerzyłam ilość jaj...
I powstał torcik.
Pierwsze piętro z masą karmelową (budyniową, przepyszną), drugie z przepisowym kokoskiem. wyszło karmelowe bounty.
Solenizant zachwycony.
Ja, mimo początkowych obaw - też!
Przepyszne.

Kuchareczka pisze...

O, taki pomysł też jest fajny! :)

Anonimowy pisze...

Ojejku!!!!pomocy jestem na diecie(po dzidziusiu przybrałam nieco)a tutaj takie pyszności na zdjęciu!!!Jesssuuuu moje ulubione składniki,kokos i czekolada!No wymiękłam,jutro gnam do sklepu po produkty i piekę!!!A pies trącał tą dietę!Raz się żyje!Buziaczki dla tej która zamieściła tutaj takie cudeńko:-)

Kuchareczka pisze...

Popieram!:)

Anonimowy pisze...

te wiórki mimo gotowania są surowe, a spód jest jak kamień

Kuchareczka pisze...

Oj, to nie wiem Anonimku co zrobiłeś źle, bo to ciasto mi już wiele razy wyszło i za każdym razem było jak należy.

czarodziejowa pisze...

cześć :) robiłam i wyszło przepyszne - wszystkim smakowało. prosty przepis na coś wyśmienitego. polecam!

Anonimowy pisze...

Cisto rewelacja wlasnie wczoraj je robilam a dzisiaj jadłam. Super godne polecenia

Anonimowy pisze...

czy masło ma być rozpuszczone?

Asia pisze...

Tak, może być rozpuszczone :)

Anonimowy pisze...

Ciasto pyszne. Jednak dla mnie masa kokosowa za mało słodka,następnym razem dodam jeszcze te dwie łyżki cukru do budyniu,powinno być ok :-)

Anonimowy pisze...

A,jeszcze jedno-czas chłodzenia na pewno więcej niż godzina. Po godzinie nawet czekolada na wierzchu była rzadkawa,że nie wspomne o środku ;-)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails