• RSS

piątek, 29 kwietnia 2011

Książka, róża i ozdabianie tortu


Książka i róża, dziś i wczoraj. Ja poświętowałam dzisiaj, czego efektem jest zgrabny bukiecik w wazonie na biurku. Bo z każdej księgarni, oprócz rabatu, zgarnęłam też po jednej róży. A księgarni w Krakowie dużo.
Świętowanie czytania jest fajne.
(Na marginesie, zastanawiałam się, czy w innych miastach Książka i Róża też funkcjonuje - jak jest u was?)



Podczas pielgrzymki po księgarniach wpadł mi do głowy pomysł policzenia książek z różą w tytule. Odsiewając krzewno-drzewne poradniki, doszperałam się czternastu tytułów. I tak leci przegląd przez paletę malarską (Biała róża, Szafirowa róża), jest oczywista oczywistość - Róże mają kolce i róże na nielegalu (Kradzione róże) i oj-powiało-grozą Róże cmentarne. Imiennie jest Marianna i Róże, Oskar i Pani Róża, albo już bez Oskara, sama Pani Róża (jest tez pełna powabu para Róża i wieprz). I Imię róży jest, to oczywiste.
Na swoim koncie mam trzy przeczytane książki  z kolczastym kwiatkiem w tytule. O jednej pisałam niedawno, o drugiej piszę dziś, o trzeciej następnym razem. Jakiej - to niespodzianka. Ulubiona, najładniejsza.

Update 1 (30.04): Wasze komentarze buchnęły książkami z różą i okazało się, że jest ich dużo więcej niż czternaście. Robię więc listę różanych tytułów i jeśli przypomni wam się jeszcze jakaś książka z kolczastym kwiatkiem w tytule, której tu nie ma, piszcie, powstanie w ten sposób zgrabna pachnąca lista :) (tytuły podaję bez żadnego uporządkowania alfabetycznego - każdy następny tytuł będzie dodawany na końcu; nie uwzględniam poradników ogrodniczych czy kosmetycznych i róży zakamuflowanej w słowie różaniec, jak np. Różaniec w rytmie niebios)

Książki z różą w tytule
1. Umberto Eco - Imię róży
2. Edward Raczyński - Pani Róża
3. Eric Emmanuel Schmitt - Oskar i Pani Róża
4. Rosemary Altea - Orzeł i róża
5. Małgorzata Musierowicz - Tygrys i Róża
6. Willian Makepeace Thackeray - Pierścień i róża
7. Joanna Konopińska, Janina Fedorowicz - Marianna i róże
8. Christine Signol - Zimowa Róża
9. Iris Murdoch - Skromna róża
10. Eileen Chang - Czerwona róża, biała róża
11. David Eddings - Szafirowa róża
12. Cynthia H. Eagles - Czarna róża
13. Glen Cook - Biała róża
14. Sibylle Bassler - Biała róża. Wspomnienia świadków historii
15. Krystyna Falińska - Byłam białą różą
16. Katharine McMahon - Róża Sewastopola
17. Ewa Białołęcka - Róża Selerbergu
18. Juliette Benzoni - Róża Yorku
19. Thomas R.P.Mielke - Róża z Avinionu
20. Marek Krajewski, Mariusz Czubaj - Róże cmentarne
21. Anna Łacina - Kradzione róże
22. Anna Walczak - Spalona róża
23. Serdar Ozkan - Zaginiona róża
24. Mary Jo Putney - Idealna róża
25. Arnhild Lauveng - Niepotrzebna jak róża
26. Titania Hardie - Różany labirynt
27. Małgorzata Łukasiewicz - Rubryka pod różą
28. Luanne Rice - Róże mają kolce
29. Laura Esquivel - Przepiórki w płatkach róży
30. Maria Kruger - Godzina pąsowej róży
31. Mary Higgins Clark - Śmierć wśród róż




A kulinarnie - zabawy w ozdabianie. Tortu o bardzo fikuśnym kształcie, ale nie o nim dzisiaj. Szukałam przepisu na masę cukrową, która byłaby jak plastelina. Żeby się dała łatwo formować, ale znowu nie była za miękka. Pomysł znalazłam u Pauli. Masę da się wałkować, ale na gruby placek - na cienki ciasto się rozchodzi na kawałki. Wszelkie serduszka, ptaszki i kwiatuszki trzeba robić grubsze. Masa taka jest, że z misternych ozdób z jej pomocą nici, za to idealnie się sprawdza przy ulepianiu większych kształtów i równym pokrywaniu tortu. Masę się ciężko wałkuje tak, żeby powstał z niej jeden duży placek, za to rewelacyjnie sprawdza się metoda "oderwij i przyklep" - odrywamy po kawałku masy i przyklejamy na wierzch tortu, formując palcami ewentualne górki i dolinki, o ile takie są pożądane. Jeśli chcemy równo - to samo, formujemy palcami gładki wierzch. Masa sprawdza się przy takich dekoracjach rewelacyjnie. I co najważniejsze, nie twardnieje na cieście na kamień, nie kruszy się przy krojeniu, nie sypie się. Zostaje miękka, ale nie maziasta. Czyli lubię.

Zrobiłam dwie wersje: ciemną z dodatkiem kakao i jasną, bez dodatków. Takie kolory mi były potrzebne, ale jeśli będziecie chcieli ozdabiać bardziej barwnie, dodajcie do podstawowego przepisu (czyli tam niżej, tylko bez kakao), barwniki spożywcze albo soki (np. malinowy barwi na czerwono, z czarnej porzeczki na fioletowo), przy czym najlepsze są albo domowej roboty zamykane w słoikach, albo takie, które kupuje się w aptece - czyli bardziej syropy niż soki. Takie kolorują jak należy. Kartonowe odpadają.

Update 2 (30.04): O torcie dziś nie będzie, bo nie wiem, czy tort jest odpowiedni do pokazywania na tym blogu. Robiłam go na zamówienie, na wieczór panieński, w związku z czym jest lekko niegrzeczny i odrobinę niecenzuralny ;)



Plastyczna masa cukrowa

Składniki:
  • kostka masła (250 g)
  • kieliszek wody (kieliszek wódkowy)
  • 80 g mąki pszennej (jeśli nie chcesz dodawać mąki, możesz zastąpić ją większą ilością cukru pudru)
  • >400 g cukru pudru (>, bo mi 400 nie starczyło - przygotujcie sobie na wszelki wypadek więcej)
  • opcjonalnie: kakao (do ciemnej wersji masy) albo, do wersji kolorowej, barwniki spożywcze lub mocno skondensowane soki owocowe (najlepiej nie z kartonu, a domowej roboty ze słoika - takie dają najwięcej koloru)
Przygotowanie:
Roztop margarynę na średnim ogniu. Nie zdejmując z ognia, dodaj do niej mąkę i wodę. Wymieszaj całość na jednolitą, gęstą masę. Odstaw masę do wystygnięcia. Gdy już będzie chłodna, dodawaj do niej stopniowo cukier puder i wyrabiaj na gładką i plastyczną masę. Jeśli przesadzisz z cukrem pudrem i masa będzie za twarda, sucha i rozsypująca się - dodaj odrobinę więcej masła (roztopionego albo takiego w temperaturze pokojowej). Jeśli stwierdzisz, że masa jest jeszcze za miękka i nie do formowania - dosyp cukru pudru.
Masę można przechowywać w temperaturze pokojowej, w suchym, chłodnym i najlepiej zacienionym miejscu (czyli nie wystawiać na słońce, tylko schować do szuflady albo pudełka), wcześniej zawiniętą w kawałek przezroczystej folii spożywczej. Tak nie powinna wyschnąć. Gdyby jednak zrobiła się sucha, trzeba pougniatać ją trochę w dłoniach. To powinno pomóc, a jeśli jednak by się nie udało, dodać odrobinę masła. Albo zrobić nową, co jest lepsze niż masło.




Umberto Eco, Imię róży


Oczywiście się pogubiłam. Za dużo wyrazów. Nie chodzi o to, że mam wewnętrzny pułap liczby stron, które ogarniam i powyżej którego przestaję czytać - chodzi o to, że akurat TA książka ma za dużo wyrazów. Jest "przepisana" - w tym, co można opisać jasno i prosto, ja się zgubiłam, straciłam wątek. Prosto w sensie, że się trzyma się kupy. Mnie się nie trzyma. Mnie się książka rozjeżdża, czytam, a myśli gdzieś tam sobie lecą, jestem piąty raz na tej samej linijce i dalej nie wiem o co chodzi, bo znowu się dekoncentruje. Tak, Imię róży, klasyk literacki, bestseller i świetny film na jego podstawie - ale dla mnie książka zagmatwana. Eco albo się bardzo lubi, albo wcale. To jest jego styl, to jest on - i podobnie pisze też inne książki, niepowieściowe. I świetnie, bo znam masę osób, które Imię róży uwielbiają. A z drugiej strony tyle samo, które też się w niej gubią. Nie chodzi tu o to, że nie są w stanie wejść na wyższy poziom zaawansowania w czytaniu książek - bo czegoś takiego nie ma - są tylko różne typy, gatunki, rodzaje książek, jak zwał tak zwał i różne style pisania. 

33 komentarze:

Holga pisze...

Do mojego miasta Książka i Róża nie dotarła, ale tak już jest jak w mieście jest jedna księgarnia ;). Podobają mi się Twoje wyliczenia i poszukiwania. Jak znajdę kolejną różę w tytule- dam znać.
A co do masy, to ja wykorzystywałam dotąd tylko jeden przepis ( taki jak tu : http://kotlet.tv/bialy-tort-slubny ) i bardzo polecam. Co prawda tortu nie pokrywałam, ale róże wyszły śliczne, śnieżnobiałe, niezwykle plastyczne i nic się nie rwało.

Pozdrawiam! c
;)

Trzcinowisko pisze...

W moim mieście nie słyszałam o akcji...szkoda:(
A co do książek to przychodzi mi do głowy:
"Pierścień i róża"-William Makepeace Thackeray( to z dzieciństwa ale autora musiałam poszukać, przyznaję się), "Tygrys i róża" Pani Musierowicz( uwielbiam), "Przepórki w płatkach róży"-Laura Esquirel(też uwielbiam), "Róża z Avinionu"-Thomas R.P.Mielke( nie czytałam), i na koniec "Czerwona róża,biała róża"-Eileen Chang(czytałam ale bez rewelacji)

Majana pisze...

Ja nie słyszałam o takiej akcji, ale fajna jest, a ja czytać kocham :))
Ciekawa jestem tego tortu , który ozdabiałaś:))

A książki kurczę jeszcze nie czytałam, choc zbieram się do niej już ze 100 lat, podobnie jak do Marqueza, "Miłość w czasach zarazy".
Na pewno kiedyś je przeczytam, obydwie.

Ściskam Asiu:*

ewelajna pisze...

Ja też nie słyszałam o książce i róży...
Ale kilka tych róż przeczytałam. "Imię..." również i powiem Ci, że mi Eco wchodzi bardzo zgrabnie:).
P.S. Do listy dopisuję "Przepiórki w płatkach róży":)I czekam na tort:)

Amber pisze...

A ja nie mogłam spotkać się z książkową różą.Za dużo spraw...
Umberto Eco czytam wszystko.
Pozdrawiam Cię!

żenia pisze...

I ja nie przeszłam przez Imię Róży, choć pamiętam zabierałam się za nią z początkiem każdych wakacji, i po parudziesięciu pierwszych stronach koniec, ściana, nie mogłam dalej... A film fantastyczny!
Wakacji już nie mam, a książka nadal stoi na półce, może kiedyś, może niedługo, może dziś?
Tortu jestem bardzo ciekawa i czekam na ciąg dalszy:)

agajaw pisze...

kiedyś w świecie książki razdawali je za darmo
teraz jedynie maja zniżki

gin pisze...

Jeszcze "Godzina pąsowej róży" Marii Kruger - jak byłam młodsza, bardzo mi się podobała :)
Jakiś czas temu nabyłam drogą kupna i przeczytałam "Różę Sewastopola" Katharine McMahon - też mi się podobała.
Więcej mi do głowy na razie nie przechodzi... Poza tymi, które już zostały wymienione.

O akcji nie słyszałam, ale w przyszłym roku postaram się wybrać do Krakowa w czasie, kiedy będzie organizowana. Jest tam sporo księgarni, które mi się spodobały :)

A masy już dano nie robiłam żadnej. Jednak torty to nie moja działka ;)

basia pisze...

u nas nie ma kwiatowych akcji z ksiązkami, nawet przeceny sie skonczyly...ale ta masa plastyczna akurat mi sie bardzo przyda, dzieki Asienko!

dotblogg pisze...

hihi nie mogę się doczekać TEGO tortu ;)
czytasz Kasdepke? ja też!;))
jadę dziś na łowy książkowe:) nowy Zafon już jest!
uściski, może się zobaczymy w Krk-jak będziesz w pobliżu rynku to dawaj znać:)
J.

Lekka pisze...

Tortu?
Jeszcze nigdy żadnego.
Masy też.
Wszystkie różane książki, które czytałam, albo o których słyszałam zostały tu już wymienione - nadal czytam "Werandę" - o różach jest w nich tylko w środku.:)
Pozdrawiam!:)

Wiewióra pisze...

"Godzine pąsowej róży" czytałaś???jedna z moich ukochanych książek dla młodych panienek :)
A za kwiatki cukrowe podziwiam bo ja z ta masą nie umiem współpracować :)

Zaytoon pisze...

Nie wiedziałam nic o tej akcji! I ogromnie mnie to smuci. Do tego tak lubię róże! Cudownie byłoby mieć taki bukiecik, a później zasuszyć go i powiesić pod lampą, wzbogacając kolekcję...

Masa plastyczna podoba mi się bardzo. I myślę, że się przyda. Na przyszłość. Bo ja bardzo lubię piec torty. Ciekawa jestem tego "panieńskiego"! ;)

Książki z różą w tytule... Od siebie, niestety, nie dodam nic - ale powiem, że z wymienionych przeczytałam dwie - "Oskara i panią Różę" i "Godzinę pąsowej róży" - w dość odległych czasach moją ulubioną i pochłanianą raz za razem. Ogromnie przyjemną. A reszta... może kiedyś. :)

Ściskam!

anlejka pisze...

Ojoj, u nas o różach nie słyszeli. Za to o strasznych cenach na książki bardzo dobrze.
A szalony dzień uniwersytetu śmiechu będzie w Cieszynie :)

Kuchareczka pisze...

Dziewczyny, uaktualniłam listę waszymi ksiązkami - dziękuję ogromnie! Jak jeszcze przyjdzie wam jakas do głowy, piszcie, będziemy dopisywac :)
Just - o hoho, on jest zbyt niecenzuralny na bloga ;)
Holga - dziękuję ci ogromniaście za przepis na mase bardziej foremną! Takiej własnie teraz szukam :)
Madziu - Miłośc w czasach zarazy jest cudna. Nie taka lekka i łatwa, ale czyta się świetnie :)

Pozdrawiam was weekendowo! I miłej soboty :)

Kuchareczka pisze...

Anlejko, to chyba mi faktycznie nie będzie po drodze :( Ojojoj. Ale jak będziesz miała linka, podeslij mi, chętnie cię wypatrzę jak się ukrywasz ;) Uściski!

Kasia pisze...

I akcja fajna, i masa plastyczna. Tyle, że faktycznie, przydałoby się, żeby te ceny ksiązek były niższe. Większe rabaty! :)

Maniaczytania pisze...

Halo, halo, ale "Czarna róża" Cynthii Harrod-Eagles to nie jest żaden Harlequin!!! To jest znakomita historyczna powieść, jedna z wielu tomów historii rodu Morlandów, rodu splecionego losami z rodzinami królewskimi. Cynthia jest znakomitym historykiem, a swoją sagę poprowadziła od wojny Dwóch Róż do czasów współczesnych. Jej książki są podparte ogromną ilością wiedzy, obfitą bibliografią, po prostu fantastycznym oddaniem realiów opisywanych czasów. Kiedyś "Świat Książki" wydał pierwsze pięć tomów w pięknych oprawach, niestety później zrezygnował, potem prawa przejęła inna firma wydawnicza i stąd te mylące, krzywdzące "harlequinowe" okładki. Ale zapewniam to jedne z lepszych, docenionych książek.

Kuchareczka pisze...

ło pardon, już zmieniam. Dziękuję ogromnie za poprawkę i przepraszam za pomyłkę :)

Maniaczytania pisze...

Nie ma za co przepraszać :) Można się nieźle zmylić tymi okładkami. Polecam do przeczytania tych kilka tomów, które się u nas ukazały (niestety i to drugie wydawnictwo przerwało wydawanie kolejnych tomów :( ).

viridianka pisze...

Oj tam, oj tam :) ja to bym chętnie zobaczyła co to za tort przygotowałaś.

A co do książek to uwielbiam czytać. Jak mi przyjdzie jeszcze jakiś tytuł do głowy to dam znać ;)

Kuchareczka pisze...

Mania, faktycznie, okładki są mylące. Ale jak tak piszesz, to wrzuce sobie na listę ksiązek do przeczytania. Ciekawa jestem, dlaczego przerwali wydawanie.

Maniaczytania pisze...

A tu można zobaczyć, jak pięknie były wydawane w Świecie Książki:
http://allegro.pl/dynastia-morlandow-gniazdo-cynthia-harrod-eagles-i1578579947.html

Pierwsza część to właśnie "Gniazdo". Na mnie największe wrażenie zrobiła ogromna dbałość o szczegóły tego, jak w danych czasach wyglądało domostwo, jak ogród, co jadano, jakie były zwyczaje, jak się ubierano. Świetne są też sceny bitewne.

Anonimowy pisze...

jeszcze jest kryminał Mary Higgins Clark- "Śmierć wśród róż".

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Oj, nic nie wiedziałam o tej akcji... szkoda:(
Pozdrawiam!

Atria C. pisze...

Ja przegapiłam Książkę i Różę. Po prostu siedzę w domu, zabunkrowana z pracą magisterską w rozsypce. Mam kilka książek na ooku ale nawet nie bardzo jest czas na czytanie i miejsce na półkach już.. ale co się odwlecze to się podwoi.. pozdrawiam!

Kuchareczka pisze...

Mania, to mnie zaintrygowałas tymi obyczajami i jedzeniem Hm, może faktycznie werknę na tę książkę? ;)

Dziękuję za kolejny tytuł, dopisuje do listy :)

kabamaiga pisze...

Koniecznie pokaż ten tort. To co z tego, że niecenzuralny. Opatrz odpowiednią klauzulą i już. Obiecuję, że moim dzieciom nie pokażę.
Ilość książek z różą w tytule mnie powaliła. NO i wstyd się przyznać, ale czytałam tylko kilka z nich (nawet palców i jednej ręki za dużo)

Aurora pisze...

dokładnie! My chcemy tortu! tym bardziej, że również przygotowuję się do organizacji panieńskiego ;P im bardziej niecenzuralny, tym lepiej ;P pozdrawiam :))

asia pisze...

niesamowita jesteś Asiu.
rok temu dostałam różę. w tym roku o tym zapomniałam..

Kuchareczka pisze...

Karolina, żaden wstyd, ja przeczytałam z nich tylko 3 :)
i aurora - babeczki, nie kuście, nie pokażę! ;) Moge wam podesłać na maila jak chcecie ;)

kasia.eire pisze...

trafiłam tu z bloga Maniaczytania i baaardzo mi się podoba. Będę wracać. Miałam problem, gdzie cię 'zakładkować' i skończyło się na tym, że jesteś na liście bloga o książkach i na drugiej w codzienniku na liście kulinarnej. Wszędzie Cię pełno, haha. Pozdrawiam

Kuchareczka pisze...

Ach, bo mi się książki plączą ze słodkościami :) To bardzo miłe, dziękuję. I pozdrawiam ciepło :)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails