• RSS

niedziela, 3 kwietnia 2011

Kobieto, puchu marny...


... Ty nad poziomy wylatuj.


Wszystko ma swój międzynarodowy dzień. Kobiety, muffiny, życzliwość, pracownicy gospodarki komunalnej, przytulanie, stemplarze, mózg, bocian biały, kot i czarny kot. Nawet struktura ma swój dzień (11 sierpnia). Międzynarodowy Dzień Struktury, jakkolwiek to świętować. A wczoraj był dzień walki na poduszki. Mając International Pillow Day za pretekst, kilkadziesiąt ludzi przywlekło swoje poduszki na rynek i waliło nimi ile wlezie i w kogo wlezie. Kulminacja szczęścia nastąpiła, gdy z poduszek zaczęły lecieć pióra. Wtedy już nikt nie patrzył w co wali, byle leciało jak najwięcej pierza. Bo fajne, bo białe, bo śmiesznie lata w powietrzu. Bojownicy o wolność pierza zmówili się chyba na grupowe zakupy w sklepie z nasze-meble-są-zabawniejsze-niż klocki-lego. Dziękujemy Ci Ikeo za dostarczanie tanich poduszek na Pillow Fight.


Lukier w kolorze piór lecących z poduszki, do tego ciemne, czekoladowe muffiny i różowe papierki. Muffiny w wersji łałtotakmożna, bo robione nie tradycyjnie w dwóch miskach, a w jednej. Wszystkie składniki do środka, wymieszać i dodać tyle ulubionej czekolady, ile się chce. Ja wrzuciłam półtorej tabliczki, ale można więcej. Jak ktoś preferuje dietę czekoladową, można się nie hamować. Ile i jaką się lubi Wszystkie zahamowania, och, czy to będzie dobre, och, czy gorzką można mieszać z mleczną, och, ile to ma kalorii, należy zostawić na drzwiami. Jeśli chodzi o czekoladę, ma być pysznie. Można pomieszać w jakiejkolwiek proporcji mleczną, gorzką, białą, orzechową, w ciapki, w łatki, w serduszka. Dwie, trzy, wszystkie naraz albo dorzucić tylko jeden jej rodzaj. Ma być tylko dobrej jakości.



Czekoladowe lukrowane muffiny

Składniki na 15 sztuk:
  • 100 g miękkiego masła
  • 70 g cukru
  • 2 duże jajka
  • 100 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 płaska łyżka dobrego kakao
  • 1 tabliczka ulubionej czekolady (u mnie gorzka)
  • pół tabliczki trochę mniej ulubionej czekolady, ale też dobrej (u mnie mleczna)
Na wierzch:
  • lukier (cukier puder + sok z cytryny)
  • różowe pianki marshmallow
  • kruche ciasteczka lub parę suchych biszkoptów


Przygotowanie:
Nagrzej piekarnik do 190 stopni C. Do dużej miski wsyp wszystkie składniki poza czekoladą. Wymieszaj dokładnie łyżką albo łopatką do ciasta. Czekoladę posiekaj na małe kawałki, wsyp do ciasta i wymieszaj byle jak, kawałki czekolady nie muszą być równomiernie rozprowadzone. Nakładaj do foremek na muffiny wyłożonych papierkami (chyba że masz foremki z silikonu, ale z papierkami i tak lepiej wychodzi, bo "papierkowe miseczki" przytrzymują lukier, który ładnie się rozprowadza). Wypełniaj każdą foremkę ciastem do połowy jej wysokości. Muffiny urosną podczas pieczenia, a musi być jeszcze miejsce na lukier. Wstaw do piekarnika na 15-20 minut. 
Po wyciągnięciu dobrze ostudź. Przygotuj lukier z cukru pudru i odrobiny soku z cytryny. Dodawaj go po trochę, aż do momentu, kiedy lukier będzie miał lejącą się, ale gęstą konsystencję. Coś jak gęsty jogurt. Jeśli lukier będzie za gęsty, dodaj więcej soku z cytryny, jeśli zrobi się za rzadki - dosyp trochę cukru pudru. Rozprowadź go na ostudzonych muffinach. Wierzch udekoruj piankami marshmallow - ja je pokroiłam nożem na mniejsze kawałki. Jeśli w ogóle pianki da się pokroić. W każdym razie rozczłonkowałam je na mniejsze plasterki. Możesz też pokruszyć kruche ciasteczka albo suche biszkopty i posypać nimi wierzch, zanim jeszcze lukier zastygnie.




Mary Roach, Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków

Napisz dziennikarsko o nieboszczykach tak, żeby to było a) naukowe, b) dokładne, c) śmieszne, ale d) jednocześnie taktowne kiedy trzeba i z zachowaniem wyczucia i dobrego smaku. Roach zjeździła krematoria, kostnice, zakłady pogrzebowe, sale anatomiczne, wydziały medycyny, gdzie studenci kroją swoje, hm, preparaty (ładna, naukowa nazwa). Jestem ogólnym strachajłem - od horrorów trzymam się z daleka, a Czarnego Łabędzia oglądałam przez szpary w palcach przyciśniętych do twarzy. Ale takich, powiedzmy, obrzydliwości, jestem ciekawa. Jeśli ktoś nie podziela mojego zachwytu, radzę w tym momencie przerwać czytanie, bo zamierzam brnąć w dalsze szczegóły. Mary Roach kręcą tematy dziwaczne, zadawanie z pozoru głupich pytań, które większa z nas chciałaby zadać, tylko nie wie, czy wypada (czy lekarze boją się trupów? co się dzieje z ciałem po lekcji anatomii, kiedy studenci już zrobią co mieli do zrobienia?, czy się pan, panie grabarzu, boi?). W imię rozwoju medycyny, zwiększenia bezpieczeństwa na drogach i rozwikływania zagadek dotyczących zmarłych (na przykład czy całun turyński jest czy nie jest prawdziwy), po śmierci można dać się pokroić przez studentów medycyny na lekcji anatomii albo na szkoleniu dla chirurgów plastycznych, testować wytrzymałość samochodów w testach zderzeniowych, dać się zrzucić z lecącego kilka kilometrów nad ziemią samolotu, żeby sprawdzić, czy ofiary wypadków lotniczych mają jakąkolwiek szansę na przeżycie. Można wreszcie w bardzo egzotycznych miejscach dać się zjeść albo zażyć w celach leczniczych. Lub najnormalniej w świecie pochować.

55 komentarze:

agajaw pisze...

przyłączyłabym się do tej bitwy

Anonimowy pisze...

Zamierzam jutro upiec te wspaniałe muffinki :), ale mam pytanko, nie posiadam "brytfanki" z wgłębieniami, czy jak poustawiam foremki na zwykłej blaszce, to mi się rozleją?

Kasia pisze...

Łoo... Ale cuda! Zadziwiam się, kiedy wchodzę na twojego bloga. To jest tak ładne, tak smacznie wygląda, że chciałabym natychmiast zjeść.
Jesteś niesamowita :)

Kuchareczka pisze...

Zależy jakie foremki :) Jesli same papierowe i do nich nałożysz ciasta to tak - rozleją się na blachę. Jeśli masz jakieś inne babeczkowe foremki, może upiec w nich, byle były sztywne, czyli np. wszelkie metalowe, silikonowe, aluminiowe się nadają. Byle było sztywne.

bastamb pisze...

...no to była niezła zabawa, chętnie się przyłącze...czekoladowe super wygladają i jak ślicznie udekorowane!....pozdrawiam wiosennie...

Majana pisze...

haha! Dobre! Świetna zabawa, chetnie bym się przyłączyła do ogólnego nawalania poduszkami :) Lecące pierze - świetnie !:)))

A muffinki po takiej bitwie, baardzo chętnie, tym bardziej ,ze czekoladowe :)

Miłego dnia Asiu:*

Maggie pisze...

Muffinki piekne, az by sie chcialo skosztowac.
A ksiazka bezbledna, podobnie jak dwie pozostale z serii. Bo poza "Sztywniakiem" jest jeszcze "Bzyk" i "Duch".

Kuchareczka pisze...

A teraz jeszcze wyszła najnowsza, "Ale kosmos!" :)

Ania pisze...

Bitwa na poduchy - wspaniała:), muffinki rewelacyjne, a książka przyznam - bardzo mnie zaciekawiła:)

mikimama pisze...

Słyszałam w radiu o tej bitwie. Pretekst zawsze się znajdzie... Ale coraz mniej poduszek z naturalnym pierzem, bo coraz więcej alergików. Na szczęście ja do nich nie należę. Nie kocham na pierze i nie dostaję wysypki po jajkach, kakao czy maśle. Muffinki urocze!

Grażyna pisze...

Bitwa na poduchy.. cos na odstresowanie. Uwielbiam czekolade. Przpis zapisuję :)

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Świetne muffiny! A bitwa pierzowa rewelacyjna! Ależ bym chętnie porzucała pierzem:D
Pozdrawiam i dziękuję;)

Kaś pisze...

wow, ale chciałabym sobie powalczyć na poduchy, tak zbiorowo i tłumnie :)
muffiny pierwsza klasa! czekolada, lukier i pianki - pycha

DominikaD pisze...

Zazdroszczę udziału w tej bitwie :D Sama chętnie bym komuś przyłożyła z takiej poduchy ;) A muffiny piękne :) Pozdrawiam!

Holga pisze...

U mnie pióra nie latały, ale kilka symbolicznych uderzeń z zaskoczenia było. Śliczne te Twoje muffiny. W przekroju podobają mi się szczególnie ;).

Kuchareczka pisze...

Holga, tez byłaś? :)

edysqa pisze...

Uczestniczylas w bitwie czy tylko robilaś zdjęcia?

Sliczne muffinki :-)

Kuchareczka pisze...

Robiłam zdjęcia. Paru fotografów zgazet z takimi wielkimi aparatami wślizgnęło się "do środka" bitwy, między poduszki, obrywali nie gorzej niż reszta. Ja mialam tylko pióra we włosach :)

Paula pisze...

zawsze powiem "tak" wypiekom z dodatkiem lukru :)

kabka pisze...

gdybym była, pewnie też zrobiłabym tylko zdjęcia :P smakowite muffinki :-) pozdrawiam serdecznie

Ola pisze...

[puffff!] dostałaś poduszką!! :D wirtualną, bo prawdziwe posiadam tylko dwie, to jak je rozwalę to na czym będę spała? Pozdrawiam cieplutko! :]

aga pisze...

fajna ta bitwa na poduszki:)
a muffinki jeszcze fajniejsze, no i smaczniejsze:)

Mirabelka pisze...

aaaa, byłaś? :D ja też! tzn. ja akurat nie naparzałam się poduszkami, bo oprowadzałam znajomych po Krakowie i przypadkiem się napatoczyliśmy na bitwę (zupełnie zapomniałam, że przecież odbywa się w każdą pierwszą sobotę kwietnia) :) i wiesz... pamiętam, że moją uwagę zwróciła dziewczyna z aparatem zręcznie lawirująca między nogami walczących. Czyżbyś to była Ty? :)))

A druga sprawa: kupiłam dziś Wybiórczą do poczytania w tramwaju, otwieram dodatek "Palce Lizać", czytam, czytam i - Twój artykuł! Gratuluję, bardzo fajnie napisany :) pozdrawiam!

kabamaiga pisze...

Jaka szkoda, że mnie tak nie było. A muffinki cudowne z tym lukrem.

saxony pisze...

A ja właśnie piekę muffiny, tyle że razowe. Następne będą wg Twojego przepisu, bo wyglądają przesmakowicie.

Tematy turpistyczno-czarno-humorystyczno bardzo wdzięcznymi są, więc MUSZĘ nabyć tę książkę :)

pozdrawiam!

Zaytoon pisze...

Że też ja nie wiedziałam! Nie dalej, jak wczoraj właśnie, byłam w Krakowie - tyle tylko, że przelotem prześlizgnęłam się z jednego busa do drugie, po drodze kupując kolczyki i sukienkę. A tu taka zabawa mnie ominęła! Bardzo mnie to zasmuciło.

A muffinki... Jejku, ależ piękne! I choć ostatnio próbuję odzwyczaić się od czekoladowej diety, to na widok takich pyszności jakoś tak... trudno. ;)

Buziak!

flusso pisze...

Jakie ładne to pierwsze zdjęcie!
Pierwsze po poduszkowych :)

dream-about-muffins pisze...

No tak, bitwa na poduchy, to się jednak dzieje naprawdę :)

Jak muffinki z piankami, to ja się piszę. Tyle lukru i czekolada, no nic, chyba zacznę biegać.

Pozdrawiam i zapraszam do mnie :
http://dream-about-muffins.blogspot.com

Anonimowy pisze...

Muffinki są świetne. Ten lukier i czekolada...
Rozmarzyć się można.
I również gratuluję artykułu świetny jest!
Tak go czytam i czytam i myślę "ciekawe kto go napisał?" a tutaj taka niespodzianka!
Pozdrawiam ;)

iis111 pisze...

jak ja dawno nie pieklam muffinek

judik1119 pisze...

Nie ma to jak bitwa na poduchy:)
Śliczne i pyszniutkie muffinki!:)

Anonimowy pisze...

Zrób mi takie mauffiny!!! :))), od następnego tygodnia przechodzę na dietę, więc "musisz" się spieszyć ... a slinka cieknie

Marcin A.

Kuchareczka pisze...

Marcin, jutro dla ciebie i gut przyniosę cały zestaw muffin! :)

Oliwko - będe śledzić nastepnym razem, kiedy będzie kolejna pillow fight, bo ja tez trafilam na nią przypadkiem :)
Saxony - masz rację, dziwaczne tematy dobrze się sprzedają, bo są... dziwne. Tyle że jeszcze napisac o tym z humorem, a nie w tonie kliniczno-żałobnym, to jest sztuka!
Mirableko - dziękuję! :) Oj nie wiem czy to byłam ja... Nie lawirowałam miedzy nogami, raczej stałam metr od punktu kulminacyjnego bitwy, z którego leciało pierze :)

goh. pisze...

Czytałam tą książkę, i na początku bardzo mi się podobała, ale potem dowiedziałam się chyba więcej niż chciałam wiedzieć:)

Kuchareczka pisze...

Ja mialam takie uczucie przy jednym rozdziale - tym o jedzeniu ludzi. Tam faktycznie, może nie potrzebowałam tego wiedzieć ;)

Evitaa pisze...

Zabawny wpis. I fajne te pierzaste muffiny! :)

anlejka pisze...

Szkoda mi tej poduchy w paski :X
A co do książki- chyba znaleźć ją muszę. Pomyśleć, że kiedyś całkiem poważnie zastanawiałam się nad jakąś medycyną sądową czy czymś takim :D

smacznydom pisze...

stawiam szóstkę z plusem za przekrój muffinka:)

ps. dostałaś poduszką? :)

Magdalena pisze...

I mnie naszło na muffinka:))
Właśnie dopiero co o tej książce mówiła Welman w tvn style ... chyba to znak żeby się wczytać :)

Jędrzej pisze...

http://palcelizac.gazeta.pl/palcelizac/1,110783,9380726,Gary_w_sieci.html
Świetny artykuł :)

magda k. pisze...

wszystkie zdjęcia rewelacyjne :)
Muffina bym zjadła z przyjemnością, a poduchę chętnie też bym rozwaliła :)

Kini^^ pisze...

tak strasznie żałuję, że nie mogłam wziąć udziału w Pillow Fight... :(
i że nie mogę zjeść choć jednej Twojej pięknej muffinki ...

Pozdrawiam ciepło! :)

Szana pisze...

Pillow fight! ale czad :D nie wiedzialam ze cos takiego jest :D
A muffinki takie słodkie..:)
pozdrawiam,
M.Iwiczuk

Ewam pisze...

Oj dzis mam taki zapas energii,ze chetnie wyladowalabym ja podczas takiej bitwy na poduchy...a potem usiadlabym grzecznie gdzies w przytulnym kaciku i wchlonela z osiem takich muffinkow.Serdecznie pozdrawiam!!!

Holga pisze...

Nie, nie byłam, ale świętowałam w gronie rodzinnym. Szczerze mówiąc, na początku wszyscy myśleli, że coś jest ze mną nie tak, musieli włączyć TV, żeby zrozumieć, że miałam powód zaatakować ich poduszką! Do Krakowa niestety mam daleko...

Przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale zapomniałam po prostu.

amarantka pisze...

Szkoda, że we Wrocławiu jeszcze się takie bitwy nie odbywają... chętnie bym wzięła w takiej udział :)

Muffinki - urocze maleństwa!

Kuchareczka pisze...

Holga, to musieli miec niezłe zadziwenie :)
Pozdrawiam cieplo!

Milena Muszer pisze...

Zawsze uwielbiałam gotować ale pieczenie mi nie szło. Ostatnio jednak zaczęłam się rozkręcać i pokochałam przygotowywanie słodkości, ciastek, ciast, tortów, deserów itd. Muffinów jeszcze nie robiłam.. ale mnie skutecznie natchnęłaś :-) (te z lukrem wyglądają wyjątkowo apetycznie) Dzięki, pozdrawiam.

Kuchareczka pisze...

Milena, spróbuj! Muffiny robi się szybko i bezproblemowo, a wychodzi ci mała pyszność :)

Agata pisze...

Bardzo mi sie podobają twoje muffinki: samo ciasto, ozdobienie - przeuroczo to wygląda. I w ogóle cały Twój blog mi sie bardzo podoba. To, jak piszesz o ksiązkach i o sprawach pozaksiązkowych. Momentami można się popłakac ze śmiechu :)

Kuchareczka pisze...

Dziękuję, to bardzo, bardzo miłe :)

Joanna pisze...

Eeeeeeeeeeee ja też bym się chciała bić na poduszki.....Koniecznie.....Tylko u mnie w Łodzi jedna tak chętna byłam :-(

Kuchareczka pisze...

To w przyszłym roku zapraszam do Krakowa! :)

Anonimowy pisze...

Mmm....Upiekłam Kokosanki owsiane. Pyszne wyszły. Dziękuje za przepis :)
D.

Kuchareczka pisze...

Alez nie ma za co :) ogromnie się cieszę! i uściski ślę.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails