• RSS

piątek, 28 stycznia 2011

PKP


Tym razem to nie książka do ciasteczka, a ciasteczko do książki będzie dodatkiem. Bo książka warta obsadzenia w głównej roli. Napisanie czegokolwiek historycznego o Polsce, jeśli nie ma się na nazwisko Davis i zrobienie tego tak, żeby się chciało czytać - graniczy z cudem. Chyba, że bardzo interesuje się historią, to zwracam honor, wtedy podejrzewam, że większość książek historycznych zaciekawia. Ale bierzmy ogólnie - takich, którym historia kojarzy się ze szkolną traumą (trzymam rękę w górze). O co chodzi?


Tak mnie podniosło na duchu, że trauma jest większościonarodowa (na ogólnonarodową możnaby się obrazić). Historia była dla mnie męką i kara największa na świecie zaraz po fizyce i biologii, a ciut przed matematyką. Zamiast dojść do wniosku, że jestem ani do ścisłego tego, ani do humanistycznego tamtego (w efekcie do niczego), wytłumaczyłam sobie, że oferta szkoły jest niestargetowana na mnie. Ale żeby się o tym przekonać, musiałam pójść na studia, bo jedynymi przedmiotami, jakie lubiłam, były plastyka i technika - i nic poza tym. Muzykę też miałam straumatyzowaną.
Ale wracając do książki. Idealna dla kogoś, kto historii nie trawi. Bo królowie sami wbijają się do głowy. Ciężko nie zapamiętać Leszka Czarnego, który "był ciemny jak tabaka w rogu" i cierpiał na impotencję. Dla odmiany - Leszek Biały był biały, bo czysty. Kazimierz Odnowiciel smaruje farbą po ścianach, a Kazimierz Wielki, gdyby wychodziło Wprost, zostałby Człowiekiem Roku tego tygodnika 37 razy. Ogórkowi i Pękalskiemu w pas się kłaniam za ten poczet. Prześmiesznie ilustrowany i z czymś, co mnie niesamowicie urzekło, bo jest niestandardowe: małymi koronami nad numerami stron. Cudo. Uwielbiam takie rzeczy. Gdyby ktoś też miał fioła na punkcie takich drobiazgów, w książce Martina Lindstroma Zakupologia numeracja jest tylko po prawej stronie - i od razu dwunumerowa, np. 2,3, po obróceniu kartki nic i dopiero na następnej stronie: 4,5, na odwrocie znowu nic, a kolejna: 6,7... i tak dalej. No mówię wam, super!




Ale do książki musi być ciasteczko. Nie da się tak na sucho.
Ciasteczka są banalnie proste do zrobienia i - sztuczka - mają mało cukru, a są słodkie. Bo? Bo banan. Taki dojrzały, zaczynający ciemnieć jest idealny. Na ogól nikt nie sięga po banany, na których zaczynają pojawiać się już ciemne kropeczki, a to błąd - bo takie są najsłodsze. Nie sypnęłam też cukrem dlatego, żeby nie zdominować innych smaków. Przesłodzone ciasteczka z bananem przestają być bananowe, a zaczynają smakować jak milion innych: po prostu słodkich. Banan się gubi. No i jest jeszcze miękkie owocowe oczko. U mnie aroniowe. Niesamowicie fajnie to smakuje, bo w pierwszej chwili czuje się aronię, potem kruchość ciasteczka i na końcu lekki bananowy smak. 


Staromodne ciasteczka bananowe z dżemem

Składniki na 30 sztuk:
  • 125 g masła lub margaryny
  • 30 g cukru
  • 1 żółtko
  • 190 g mąki ziemniaczanej + jeśli trzeba do podsypywania
  • 1 duży dojrzały banan (jak macie takiego lekko bazowego i już miękkiego, to nawet lepiej)
  • dżem lub powidła – u mnie dżem z aronii



Przygotowanie:
Utrzyj masło lub margarynę z cukrem na gładką, puszystą masę. Dodaj żółtko, mąkę ziemniaczaną i rozgniecionego wcześniej widelcem banana. Dokładnie wymieszaj łyżką lub łopatką. 
Utocz z ciasta niewielkie kuleczki (wielkości mniej więcej małych orzechów włoskich). Ułóż na blasze wyłożonej pergaminem, każda lekko spłaszcz i zrób pośrodku wgłębienie. Wypełnij je dżemem. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 175 stopni C, piecz w środkowej części przez 15 minut.


(ach, konwalie - ciasteczka staromodne, to i robione dawno - w konwaliowym sezonie)



Michał Ogórek, Adam Pękalski, Poczet królów polskich

 Kilka moich słów na temat książki do odtraumatyzowania historii - wyżej.

51 komentarze:

aga pisze...

ale sliczne te Twoje ciasteczka:) w sam raz do podjadania przy ksiazce, a do tego jeszcze herbatka i jest tak milo...:)
a te konwalie... az czuje jak pachna:)

kabamaiga pisze...

Ja zawsze zasypiałam po przeczytaniu kilku zdań z historii, aż do studiów, kiedy MUSIAŁAM już się jej nauczyć.
A ciasteczka? Przepiękne. Taki właśnie (tylko z innych składników) miałam zrobić, a wyszły z mich trufelki. Banan i aronia to musi być boskie połączenie.

olivia pisze...

Dla mnie najlepszy przedmiot to W-F i nic więcej :) Ale do książki mnie zachęciłaś i chętnie jej poszukam :)

Kuchareczka pisze...

O, jeszcze wf - ale to do czasu liceum, kiedy miałam prawdziwą wuefową terrorystkę.

Karmel-itka. pisze...

jaki świetny wstęp tej książki ;]
podoba mi się, tak się przewrotnie zapowiada. lubię książki na faktach. z nutką humoru ;]

te ciasteczka pobiły moje serce. zawsze kiedy je robię, znikają zbyt szybko. łapię wtedy zawsze ostatnie i tyle z nich mam xd

Maggie pisze...

Swietny wstep do ksiazki, jestem pewna, ze nawet tych, co za historia nie przepadaja, zachecilby do nauki! Ja tam historie uwielbialam, na punkcie niektorych jej rozdzialow mam do tej pory nielichego bzika. A ciastka? Przepiekne! Staromodne czy nie, spalaszowalabym kilka na miejscu :)

wiosenka27 pisze...

Wspaniałe, muszą rewelacyjnie smakować:)

Anucha pisze...

Wszystkie Twoje ciasteczka są bardzo smaczne i przede wszystkim bardzo proste w wykonaniu. Te również kuszą swoim wyglądem i szybkim wykonaniem i nie wątpię, że jeszcze szybszym znikaniem:)
A co do historii, to chętnie polecę tę książkę mojej córce. Uwaga! W tym roku zdaje maturę właśnie z historii i to z rozszerzonej:)
Dawno tu nie byłam i już zapomniało mi się, jak fajnie czyta się Twoje posty:)
Serdecznie pozdrawiam:)

mikimama pisze...

Na pewno wypróbuję ten przepis, bo jest prosty i ciekawy! PKP też kojarzy mi się z pewnym skrótem, gdzie K to brzydkie słowo :)

basia pisze...

Asienko, u nas sie polki uginają pod tymi historycznymi ale to wiesz, bo sama je wysylasz-DZIEKI-ale -to bynajmniej nie historia Polski...moze wiec czas na taką ksiązeczke.Ciasteczka przeurocze-a post, jak zwykle-czyta sie jednym tchem...

bastamb pisze...

...ja to bym się przy Tobie roztyła....moja córka historyk....

Emma pisze...

Tez bym sobie poczytałą jakąs ksiażke ale narazie po prostu czasu brak. Ciasteczka cudne

Ania pisze...

Rękę do góry unoszę traumą historyczną ogarnięta:), ale książka i ciasteczka pierwsza liga:)

thiessa pisze...

Bardzo wgledne te ciasteczka i niesamowicie szybkie w wykonaniu.
A z recenzje ksiazki dzieki. Kupie dla mojego dziecka. Sama mam traume historyczna, ale ja jestem umysl scisly, wiec wszystko co trzeba wykuc na pamiec to nie dla mnie.

Kuchareczka pisze...

Dziękuję Babeczki! :) Ta książka jest do polecenia wszystkim, którzy się jeszcze uczą - szczególnie w gimnazjum i liceum - żałuje, że wtedy mi nie wpadła w ręce. Bo to takie normalne podejście, które szybko wbija do głowy różne fakty. A w pkp - ja znam rozwinięcie skrótu aż z dwoma brzydkimi słowami Mikimamo ;)

Kaś pisze...

urocze ciasteczka, takie małe oczka
a historię...bardzo lubiłam i to właśnie epokę królów najbardziej. kto z kim i dlaczego :) wstęp do książki jest genialny

dżulit pisze...

heh,zachęcająca książka. Do zapisania na jakiś prezent dla gimnazjalisty..
A ciasteczka,wyglądają ślicznie..i mam pytanie: czym różnią się w smaku/konsystencji od klasycznych kruchych ciasteczek z mąką pszenną,a nie ziemniaczaną...?

Margo pisze...

Asiu, będę dziś robić te ciasteczka. Z jednej porcji Ci wyszło tyle co na zdjęciu, czy robiłaś z 2 porcji?

Toczka pisze...

Mrau! Cudowne, po prostu cudowne :D Uwielbiam takie książki i choć problemu z zapamiętaniem królów nigdy nie miałam, to i tak chciałabym posiadać w swojej biblioteczkę tę pozycję :D

A ciasteczka ciekawe, z tych co to nie muszą być pieczone na złoto, jak cranberry noel? :]

Polskie Blogi Kulinarne pisze...

Zapraszamy do przyłączenia się do powstającej listy POLSKICH blogów kulinarnych: http://polskieblogikulinarne.blogspot.com/

Pozdrawiamy:)

Kuchareczka pisze...

dżulit - mąką ziemniaczana daje im niezwykłą kruchość - nie da się takiej osiągnąć z mąką pszenną. Ziemniaczana ma w sobie dużo skrobi, dlatego ciasteczko prawie się kruszy pod naciskiem palców.
Toczka - nie, mąka ziemniaczana nie może upiec się na złoto - ciasteczka sa albo jasne, albo czarne, czyli spalone - nie ma innych odcieni :)
margo - z podanej porcji wychodzi ok. 30 ciasteczek.

Kasia pisze...

Ha! A ja je jadłam! :)

bastamb pisze...

Zapraszam do mnie po wyróżnienie.

Kuchareczka pisze...

O jacie, już lecę! :)

dorota20w pisze...

śliczne ciasteczka !

lo pisze...

Zawsze lubiłam historię, może dlatego, że miałam wspaniałych nauczycieli. Tym bardziej z przyjemnością spędziłabym czas z taką książką i takim ciasteczkiem.

atina pisze...

Ciasteczka wyglądają odlotowo pysznie :)

Margo pisze...

no tak, przecież napisałaś w przepisie na ile ciasteczek ta porcja... dopiero teraz zauważyłam :) właśnie się kończą piec. U mnie z dżemem porzeczkowym. W kuchni pachnie bardzo bananowo :)

dotblogg pisze...

Asiu nie mogłaś lepiej trafić z tą traumą historyczną;) zakupię, przeczytam i mam nadzieję,że trochę z tego zapamiętam;) obrazki wyglądają zachęcająco a tekst tym bardziej;)
uściski i powodzenia w tym tygodniu!
J.

ps. te ciasteczka wyglądają jak kluski śląskie z dżemem! przypominają mi scenę z "Misia" ze słynnym "puree z dżemem";)

Kuchareczka pisze...

Margo, porzeczkowy to mniam! :) Tak, zapachy bananowe są genialne.
Io - ale ci zazdroszczę! Ja z historii albo miałam same ciapy, albo jednego terrorystę, który wcale nie był miły.

Just - Haha, faktycznie, jak śląskie - nie zauwazyłam na początku! buziak ogromny i dzięki za powodzeniowce :)

turlaczek pisze...

Banan! W cieście banan! :D - wybacz, prześladuje mnie ta reklama ostatnio. Pasuje jak ulał. Bardzo mi się podobają Twoje ciasteczka i ich naturalna słodkość.

Kasia pisze...

Mnie historia też nie lubiła. Fajna ta książka! Babcia byłaby dumna z mojej znajomości królów (była historyczką). Ciasteczka - cudeńka! I banan, i dżemowe oczko. Pysznie wyglądają.
Uściski!

Ewam pisze...

hmmm teraz napisze tak...co do przedmiotow,ktore byly mi obce to w 100 procentach zgadzam sie z Toba..najbardziej lubilam plastyke...!!moj zawod tez zwiazany jest z tym przedmiotem hiihih a konwalie kwitna w miesiacu w ktorym sie urodzilam ...oj a ciasteczka poprostu cudowne!!Ksiazeczka napewno fajna,a moj syn jest gimnazjalista ,tylko niestety nie ma polskiej historii,czyli jedyne wyjscie zeby mu ja przyblizyc to zakup powyzszej ksiazeczki;))

Kuchareczka pisze...

Ewa - bo plastyka była najlepsza! ;)
Turlaczku - bo i ja wolę naturlana słodkość z owoców albo miodu w ciastku niż dosypywanie cukru. A reklamę z bananem w cieście uwielbiam :D
Kasiu - To ze mnie twoja babcia tez by nie była zadowolona ;)

smacznydom pisze...

No i teraz przezywam dramat. Ja uwielbialam historie..i biologie..polski..ale to moze dlatego ze mialam naprawde wspaniale nauczycielki...:) ale i tak skonczylam fizyke:)

ciastka..wygladaja jak pocieszanki..a pocieszanki sa przesmaczne..:)
Pozdrawiam!

Kuchareczka pisze...

A one nawet razem z pocieszankami były robione, tylko co innego mają w środku :)

delikatessen pisze...

Nie słyszałam o tej książce, ale urzekła mnie oprawa graficzna - przede wszystkim litery w tytule, przypominają mi moje dawne, niezapomniane książeczki dla dzieci i bajki w telewizji wytwórni Semafor:)

Gula pisze...

No tak, Wy tu o plastyce mówicie jak o najukochańszym przedmiocie a ja go nie cierpiałam;-) Zawsze wolałam chemię;-)
A co do ciasteczek to super:) Przepis zapisuję i mam nadzieje zrobić je na weekend dla córek:)

Fiolunka pisze...

Traumę królów też pamiętam - później w liceum miałam przewspaniałą panią od historii, która o wszystkich wydarzeniach i królach opowiadała z humorem, takim sposobem połowę klasy zaraziła historią :] Wspaniała kobieta, takich lekcji się nie zapomina a to niestety rzadkość w dzisiejszym systemie szkolnictwa.
Ciasteczko - mniam :] jeszcze bananowe do tego.

Kuchareczka pisze...

Dobrzy nauczyciele to jest skarb, którego trzeba się trzymać!

Anonimowy pisze...

Super inspirujący blog. Naprawdę super!
Ola.

Sabienne pisze...

Jakby tak więcej takich książek o historii pisali, a do tego z takimi ciasteczkami sprzedawali, to by ta nauka szła i szła...i to nie w las;-)

kasiexa pisze...

mmmh pycha..i książka warta grzechu..:))

anytsujx pisze...

Jedne słowo mi tylko pasuje do Twoich ciasteczek, są PRZEŚLICZNE !:)

Sylwinka pisze...

Kochana, właśnie zakochuję się w Twoim blogu, twojej składni i leksyce, ooooch....
a co do ciemnych bananów - we Francji nie jada się tych nieciemnych, bo one są przecież "jakieś niedojrzałe"... :)

buziaki i dziękuję za tę ucztę dla umysłu!

Kuchareczka pisze...

Sylwinko, strasznie mi przyjemnie :) Och, dziękuję!

Amber pisze...

Mam właśnie ten Poczet królów polskich.
Ciasteczka urocze!

Paulina J. pisze...

Aśka uwielbiam jak podkreślasz fragmenty w książkach, od razu ożywają. Z tego powodu lubię też książki z biblioteki, antykwariatów i wymian - nigdy nie wiadomo na co się trafi! A ciastko chętnie bym zawinęła (jedno małe) do kieszeni. Uściski

Olciaky vel Olcik pisze...

Lubię je, bardzo je lubię:D

Anonimowy pisze...

To ja-dżulit,dziękuję za odpowiedź i przepraszam,że piszę dopiero teraz..

Moja domowa kawiarenka pisze...

A ja je upieke na Dzien Babci w imieniu mojej 4-miesiecznej córeczki:)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails