• RSS

środa, 21 grudnia 2011

Bałwankowe kochasie


Śnieeeg! 
Śnieg, śśśśśnieg, śnienienienieg. Biało w każdej formie, w każdym miejscu, błyszczy się, brokaci, można lepić kulki na bałwana, można walczyć na kulki, można robić aniołki, których po podnoszeniu się z ziemi i tak nie potrafię nie zepsuć. Ale to nic. Jest śnieg, znaczy: jestem gotowa na święta. 

Bo choinka choinką, pierniczki, gwiazdki, lampki na oknie, porcelanowe aniołki dyndające sznurkowymi nogami na półce przy książkach, nawet wełniane rękawiczki na sznurku. To wszystko jest cudowne, zimowe, świąteczne. Ale prawdziwe czary-mary to śnieg.


I właśnie przez śnieg przedłużył się mój powrót do domu, a razem z nim świąteczne bałwanki. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie ulepić mini-bałwana, bez marchewki i garnkowego kapelusza, tłumaczę się euforią z pierwszego śniegu.

Bo ciasteczkowe bałwanki już musza mieć grube rękawiczki. I kapelusz, a do tego lukrowane guziki z błyszczącymi kulkami z cukru. Muszą pachnieć przyprawami, mieć w czapkach dziurki na wstążki, żeby móc zawisnąć na choince i być bardzo, bardzo kruche. Jak te.

(Może być też jak inne piernikowe ciasteczko, które miało być skarpetą, ale termoobieg mi je zdmuchnął w pół. I tak się upiekło)


Piernikowe bałwanki


Składniki:
200 g masła, 200 g cukru, 3 jajka, 1/2 szklanki płynnego prawdziwego miodu, 600 - 700 g mąki, 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia, 3 łyżki przyprawy do pierników, 1 łyżka kakao, 1 łyżeczka mielonego imbiru, 1 łyżeczka cynamonu, 1 łyżeczka zmielonego kardamonu, 1/2 łyżeczki sproszkowanej gałki muszkatołowej

Przygotowanie:
Masło z cukrem ubić dokładnie mikserem. Dodać jajka i miód. Wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao i wszystkimi przyprawami. Dodać do masy maślanej i szybko wymieszać, aż składniki się połączą. Ciasta nie trzeba wkładać do lodówki. Podzielić na 2 części i rozwałkować na placki grubości 3-4 mm. Wyciąć foremką ciastka i ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika o temp. 180 st. C, piec 13-15 minut, aż się zrumienią. Ostudzić, udekorować lukrem i porozwieszać na choince.
Smacznego :)




Zdenek Mahler, Vladimir Fuka - Nowy Jork

Zaczęłam czytać. Entuzjazm! Kolejna książka wycinankowa, kolażowa, posklejana z najróżniejszych myśli, zasłyszanych rozmów, słów poprzeplatanych ze sobą w zaskakujący, ale miły sposób. Och, jaka lekka, fajna i przyjemna. Czytałam dalej. Czy ona na pewno jest lekka? Doszłam do końca. Nie, z pewnością nie jest. Nie należy do łatwych, lekkich i bezrefleksyjnych. Bo o zastanowienie się tu chodzi. To, co wydaje się na pierwszy rzut oka fascynujące, wolne, bezproblemowe - wcale takie nie jest. Bo Nowy Jork sprawia wrażenie ogromnego kosmopolity, który przyjmie do siebie wszystkich, gdzie każdy może być kim chce albo udawać kogo mu się żywnie podoba. Tylko że w Nowym Jorku nikt się o ciebie nie zatroszczy. Nikt nie zwróci uwagi, że masz zły dzień, bo wszystko dzieje się szybko i twój problem w tym, żeby się z nim równie szybko uporać. W NY zimę przechodzisz w krótkim rękawku i nie zmarzniesz. Rano wystarczy że zjedziesz windą pod ziemię, podziemna kolejka podjedzie pod twój wieżowiec, dowiezie cię do stacji pod twoim biurem i wszystko, co musisz zrobić, to nacisnąć odpowiedni guzik z numerem piętra. W święta nie zobaczysz śniegu, chyba że na filmie. To smutne. Ale i genialnie pokazane. Jak z kwadratowego pliku kartek włożonych między dwa sztywne kartoniki jako okładki można zrobić małe dzieło sztuki. Tak refleksyjne, ale nie nachalnie, tylko właśnie do zamyślenia się. Brawo. I proszę o więcej takich książek.

21 komentarze:

MesmerizingBakes pisze...

ciekawie brzmi ta książka! tzn. ciekawie brzmi co o niej myślisz Kuchareczko :) posklejane myśli są według mnie bardzo naturalną rzeczą, ponieważ tzw. "strumień świadomości", z którego nie każdy sobie zdaje sprawę, jest właśnie łańcuchem połączonych ze sobą różnych myśli.

może brzmi to trochę zbyt patetycznie, ale skłonię się do książki w Święta.

P.S
bałwankowe-kochasie emanują miłością! :)

kasia pisze...

Rany, jakie slodziasy! Już nie mogłam się doczekać po wczorajszej twojej zapowiedzi na fb :)

Kuchareczka pisze...

Mesmerizing - skłony do tej książki popieram, szczególnie po pierogach w wigilię, co by je trochę spalić i zrobić miejsce na kolejne pyszności :)

MesmerizingBakes pisze...

oj tak! wtedy można się zaszyć w ciepłych kapciach pod kocem :)

Majana pisze...

Boskie te kochasie bałwankowe!:) A skarpetka się zgięła ;) Szukała pary :D.

Ściskam:*

Kuchareczka pisze...

Madziu, buta szukała! :)
Mesmerizing - i z ksiązką! Koniecznie!

Majana pisze...

Albo i buta hahah:D Wypatrywała go :D

Toczka pisze...

Hm, termoobieg morderca ^^' Uwielbiam śnieg i co roku marzą mi się białe święta, ale jak na złość śnieg zwykle pada na początku grudnia, a potem dopiero na Sylwestra... A w Święta od trzech lat pada owszem, ale deszcz... W tym roku może zła passa zostanie przerwana i mam taką szczerą nadzieję! Dzisiaj troszkę poprószyło i rzeczywiście, od razu świat stał się jakiś cieplejszy i przyjemniejszy :]

Magda pisze...

urocze baławanki! ja zaklinałam pogodę zeby wreszcie śnieg się pojawił ;) Książka zapowiada się ciekawie - takie lubię :)

Kuchareczka pisze...

Madziu, aż ją pogięło z wrażenia :D
Toczko, to prawda! Na bialo wszystko wyglada lepiej :)
Madziu, a u Ciebie jeszcze nie ma śniegu? U mnie spadł wczoraj.

kabamaiga pisze...

Śliczniutkie te kochasie. A ze śniegu to ja też się cieszę. Chociaż chodzi się gorzej, jeździ też, to i tak jest przyjemniej.

gruszka z fartuszka pisze...

słodziaki :)

Zaytoon pisze...

Ja tam w kwestii śniegu pozostaję w opozycji i mówię przeciągłe, jękliwe: nieeeee! Ślisko na ulicy, mokro na włosach i szaro-brudno-buro dokoła. No ale cóż, taki klimat. Trzeba zaakceptować albo za kilka lat się wyprowadzić gdzieś, gdzie ciepło cały rok. ;>

Za to kruchymi, słodziutkimi bałwankami absolutnie nie pogardzę i chętnie porwę kilka. ;)

Ściskam, Asiu!

Aurora pisze...

Taki bałwanek może i nie stopi, ale znika może jeszcze szybciej, niż ten śnieżny, hm? :))

kasiexa z malinowych ogrodów:) pisze...

Asiu...wspaniałych świąt...i nowych pomysłów..przepis zabieram do zeszytu..:))

Asia pisze...

Wspaniałe te bałwanki :-) A śnieg i ja chcę!!! U mnie nie ma :-(

Kuchareczka pisze...

Oliwko, ja toleruję śnieg tylko do świąt. No, może do sylwestra. Wtedy moze padać, później niech przychodzi wiosna :)
Asiu, ojoj, brak śniegu? Ale może jeszcez jutro spadnie? :)

Mała Mi pisze...

:) moim zdaniem tylko taka skarpeta jest poprawna! Bo przecież skarpetki należy składać :) lub w kulki zwijać :) a nie takie rozłożone zostawiać...

Udanych Świąt Kuchareczko :) bo smaczne pewnie u Ciebie będą :)

Kuchareczka pisze...

O tak, zwijać w kulki! To jest to :)

Majana pisze...

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia Kochana!:-)

Agatek pisze...

Wesolych Swiat :)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails