• RSS

piątek, 17 grudnia 2010

Łosiu!


Pół minuty oddechu między dwoma tonami pierników do upieczenia. Pięć przepisów, jeden za drugim. Święta! Pozagniatać ciasto, wycinać foremkami - i to jeszcze żeby nie wszystkie pierniki były takie same. Trzeba mieć fantazję, dziadku. Hmm. Trzeba mieć fantazję i foremki, synku?  Więc przekładam na blachę, wkładam, wyciągam, wkładam, wyciągam i tak do nieskończoności, a w międzyczasie (tak, wiem, nie ma czegoś takiego jak międzyczas) wycinam i przekładam wszystko, co ma świąteczny kształt, na blachę. Pachnie miodem, cynamonem i goździkami - wszędzie. Bo pierniki już tak mają - robisz w kuchni, pachnie już od wejścia. 



Kocham pierniki. Tą całą otoczkę wokół nich. Mogę wpadać w taki maraton co święta. I wpadam. Raz czy drugi się nie wyśpię, ale to nieważne. Kuchnia daje moc. Ooo tak... Oby ta moc, w duchu ekologii, była pozyskiwana ze źródeł odnawialnych :)



Sama nie wiem jakie te pierniki są. Tak, świąteczne, to wiadomo. Wszystkie pierniki, co roku, na wszystkich blogach są świąteczne. No bo jak niby mają nie być, kiedy pieczone tylko na święta? Nazwa do kosza. Sypnęłam do nich więcej przyprawy do pierników i kakao niż normalnie. To może korzenne? Hipoteza znowu pada - bo znowu wszystkie, co roku... i tak dalej. Czekoladowe? Tak, mają w sobie dużo kakao i przez to są ciemniejsze. Ważne, żeby ich nie spalić - nie trzymajcie ich w piekarniku dłużej niż czas podany w przepisie. Ciasto idealnie się rozwałkowuje, nie jest ani za suche, ani za klejące. Moja rada: nie schładzajcie go za długo. P wyrobieniu schłodźcie tylko, żeby nie wałkować bardzo ciepłego, ale nie musicie wstawiać do lodówki. A już na pewno nie zostawiajcie na noc. Będzie wam się rano nieciekawie wałkowało. Bo to pierniczki ekspresowe - wymieszać wszystko, zagnieść i upiec w tym samym dniu. Bez czekania.


Przepis trochę zmieniony na moje od Ani.


Pierniki bardzo korzenne, bardzo czekoladowe i bardzo ich dużo

Składniki na bardzo dużo - mi wyszło 120:
  • 5 jaj
  • 0,5 kg cukru
  • 1,5 kg mąki
  • 0,5 kg miodu
  • 0,5 kg masła
  • 0,5 łyżki sody
  • 1 proszek do pieczenia
  • 8 dkg kakao
  • 8 dkg przyprawy do pierników
  • zmielony cynamon i goździki (po małej łyżeczce)




Przygotowanie: 
1. Połowę cukru rozpuszczamy razem z tłuszczem i miodem, po przestudzeniu dodajemy je do reszty składników.
2. Resztę cukru ubijamy z 5 jajkami, do rozpuszczenia cukru.
3.Do miski wsypujemy mąkę, przyprawy, kakao, sodę, proszek - do tego wlewamy przestudzoną masę i ubite jajka.
4. Wszystko dobrze wyrabiamy. (Ciasto jest podatne i bardzo plastyczne, nie ma z tym najmniejszych kłopotów).
5. Odstawiamy na parę dni w chłodne miejsce (lub przygotowujemy od razu, gdy czas nagli...)
6. Rozwałkowujemy na grubość 5 mm, wykrawamy foremką pierniczki.
7. Pieczemy w temp. 170° około 10 minut.




Helen Fielding, Dziennik Bridget Jones


No właśnie. Z przykrością przyznać muszę, że Bridget Jones się fajnie ogląda. Albo fajnie czyta, jeśli nie widziało się filmu i nie wie się, o co chodzi. Ale książka po filmie to w tym wypadku wariant najgorszy z możliwych. To taki mały koszmarek: czytam i, no cholera, nudzi mi się. Wiem co będzie potem, wiem co było przedtem, a jak nie wiem, to się domyślę - czyli tak, jakbym wiedziała. Ale ale, ta książka jest niesamowicie sympatyczna pod względem języka. Pani Zuzi, która tłumaczyła, w pas się kłaniam. Z samego tłumaczenia można płakać ze śmiechu. 
A postanowienie noworoczne? Tez sobie co roku robię. Nie taki, inne. Pisze sobie na kolorowej karteczce, zazwyczaj w kolorze najbardziej walącym po oczach, żeby mi o sobie przypominała od czasu do czasu. Bardzo od czasu, bo po paru dniach ląduje przywalona tysiącem innych karteczek o podobnej kolorystyce (sprawy na już i na wczoraj). W moich postanowieniach mam zupełnie inne rzeczy. Ale bridżitowskie postanowienie z książkami jest do wklepania w mózg. TAK, nie kupować książek, tylko dlatego, że są znane i dużo dookoła szumu, jeśli to nie moja półka. A ja też mam swoje antypółki, do których się w księgarniach nie zbliżam.

33 komentarze:

basia pisze...

Asiu podziwiam Cie za te pierniczki, sliczne, roznorodne i do tego sporo ich...a tak na marginesie,Twoje wpisy czyta sie lepiej niz niejedną ksiązke.

Majana pisze...

Asiu słońce, ilez u Ciebie pięknych pierniczków! Cały cudny zwierzyniec ,a łosiu najcudniejszy:))

Ja nie robię postanowień noworocznych, jakos tak mam. Nigdy ich nie robiłam:))
Usciski:**
Majana

Zaytoon pisze...

Ja, to bardzo chętnie bym Ci porwała nieco pierniczków, Asiu - bo mnie się jednak nie udało upiec ani jednych. Ostatnie dni miałam tak absolutnie zabiegane, że nie było szans. Z resztą - w weekend też go zbytnio nie będzie i w końcu dojdzie do tego, że piec zacznę w czwartek (sic!). A Twoje wyglądają tak kusząco...

Co do Bridget Jones - jestem w uprzywilejowanej sytuacji. Nie oglądałam filmu (wiem, dziwne i nienormalne. wszyscy go widzieli), książka leży na półce... Czas więc się chyba za nią zabrać. :)

Ściskam!

Arvén pisze...

Ja nie o piernikach, ja o Bridget. Kocham Bridget. Płaczę ze śmiechu ile razy nie czytam tej książki, a czytałam ją już, powiedzmy, z dziesięć razy. Naprawdę.

A ja pierników w tym roku nie upiekłam. Nie. Mam dość...

vinka pisze...

'Kuchnia daje moc' - 100% prawda :)

u mnie ostatnio mały zastój, bo choruję ale widzę że u Ciebie bardzo piernikowo ^^

pozdrawiam :)

miss_coco pisze...

Co do tej ksiazki w zupelnosci sie zgadzam. A pierniczki sa przesliczne;)

Amber pisze...

Ale piernikomania u Ciebie. Wyrób pełną parą.Cudnie musi pachnieć dom.
A co do B.J., to najpierw trzeba przeczytać książkę, a potem obejrzeć film. Tak jest z wieloma dziełami przenoszonymi na ekran.

agajaw pisze...

ale rewelacyjne masz foremki!!!!
na łośia bym się skusiła

Kasia pisze...

Piękna ta pierwsza kokardka :) Marzę teraz o takich zapachach.

aga pisze...

sliczne pierniczki:)

Kuchareczka pisze...

Oliwko - i chwała ci, że nie widziałaś filmu, bo będzie ci się świetnie czytało książkę! :)
A wiesz co, ja to chyba na dziś mam dość pieczenia pierników. Wczoraj siedziałam do 3 rano, przedwczoraj do 2 i piekłam, ozdabiałam, dziubdziałam... Wszystko na kiermasz.

Maggie pisze...

Pierniczki boskie. I masz racje, takie ciacha maja to do siebie, ze robisz w kuchni, a pachnie w calym domu. Albo i poza nim. Na klatce schodowej, na ten przyklad.
A moja antypolka, do ktorej nigdy, przenigdy sie nie zblizam, sa poradniki wszelkiej masci. Dziekuje, postoje, poradze sobie sama :)

Ewam pisze...

Jaaakie fajne Losie i inne ...zazdroszcze ci tych foremek....A co do B.J.no ja tez ja kocham...;)ksiazka na smutne dni,kiedy chce sie o czyms zapomniec,taka na poprawe humoru i jakas tam odskocznie.

margot pisze...

losie wymiatają , wyglądają rewelacyjnie

dotblogg pisze...

:)) wspaniałe te pierniczki!czekoladowe wyglądają również smakowicie:) ja dziś piekę moja mini-szarlotki;)
buziaki
Just

dotblogg pisze...

*moje

bastamb pisze...

Pierniczki prześliczne...pozdrawiam...

Jagna pisze...

Ale zwierzyniec Ci wyszedł. Ja też mam "łosiowe" pierniki.
Pozdrawiam cieplutko

Anonimowy pisze...

Droga Asiu ! Mam pytanie : czy te pierniczki są kruche ? Mam zamiar piec jutro pierniczki na choinkę i zależy mi na kruchych : ]

Kuchareczka pisze...

Mini szarlotki! Just, my się kiedyś musimy umówić na to wspólne pieczenie :)

Kuchareczka pisze...

A, jeszcze odpowiedz na ostatnie pytanie - tak, są bardzo kruche :) Wałkuj na grubość 2-3 mm i będzie krucho :)

Kasia pisze...

Asiu, a pokażesz swoje kiermaszowe? Jestem ich okropnie ciekawa, a nie widziałam ich jeszcze - proszę! :)

Kuchareczka pisze...

Och, niecierpliwcu! ;)
Już się robi - patrz: następny post.

Anonimowy pisze...

Dziękuuję : D

dotblogg pisze...

no musimy-nie ma rady:) jutro dam fotki na bloga:)
buziaki!
J.

Anonimowy pisze...

ooo widzę zmęczenie twórczością :)
ja też już mam dosyć.jutro sklejam dwa ostatnie domki i finał z pierniczkami.zostanie tylko piernik ale to juz pikuś ;)
bo to dłubanie i malowanie do 3 nad ranem wykańcza.. :)

wyśpij się nareszcie ;)

pozdrawiam
daria

Anonimowy pisze...

aaa
ps. świetne te foremki, łoś jest tak słodki, że nic tylko schrupać:D

d.

atina pisze...

Pierniczki wyglądają obłędnie! Też mam takie foremki;))

A co do książki, to ja nigdy nie czytam jak oglądałam film;) No chyba, że coś oglądałam , dawno, dawno temu;)))

Kuchareczka pisze...

just, dziś zaglądam! :)
dario - dziękuję troskliwy duszku :) Tak, już się wysypiam. Dziś tour poza kraków na kiermasz swiąteczny, ale po 17 już będę w domu, zakopana na krzesle pod kocem i zdam realcję z wyjazdu...
Buziaki ogromne! :)

Anitko - ja też nie :) A tu akurat zapragnęłam. Nie wyszło. Zasada najpierw ksiazka-potem film sprawdza sie najlepiej

Paula pisze...

prawie jak w zoo :)

kabamaiga pisze...

Asiu ja też się mogę nie wysypiać z powodu pierniczków. Uwielbiam te foremki :)

Anonimowy pisze...

szczęściara bo wyspana :D
mi sie jeszczę nie udało...i pewnie juz do świąt nie zdąże, nobla temu kto wymyślił kawę ;)
radości na ten świąteczny już tydzień :)


daria

Ada pisze...

uwielbiam takie domowe pierniki :)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails