• RSS

poniedziałek, 8 listopada 2010

Kto nie czyta, ten bandyta (z fistaszkiem)



Targi się skończyły, ja upolowałam co chciałam i jeszcze więcej. Nie, żeby było taniej, o nie. Co najwyżej 3-5 zł na jednej książce. Nie, żeby tez było wygodnie. Jest dużo ludzi, momentami ciasno i przejście się korkuje, gorąco. Ale są książki. I wszystkie nowości wydawnicze wszystkich chyba wydawnictw. Są autorzy, z którymi choć na chwilę można usiąść i zamienić dwa, trzy, może nawet cały potok słówek. I jest atmosfera. Bo każdy, kto tu przyczłapał, kocha czytać książki, a myślę, że znalazłoby się i trochę takich osób, które oprócz tego, że lubią czytać książki, to i książki same w sobie lubią. Jak im stoją na półce, poukładane, ładne, w środku pozakreślane. Ja osobiście mogę siedzieć przed regałem i się ekscytować przez gapienie. Uznaję to za cenną umiejętność.









Najprostsze ciastka z masłem orzechowym. Ważne są składniki - trzeba wziąć dobre masło orzechowe, to bez cukru, nie krem orzechowy czy orzechowo-czekoladowy, ale coś jak amerykańskie peanut butter, u nas w Polsce dostępne bez problemu. Myślę, że w innych krajach też. A już samodzielnie zrobione masło orzechowe to jest wypas. Do ciastek fajnie jest dodać na końcu fistaszki: całe lub posiekane, nawet jeśli masło zawiera już kawałki orzechów.



Przeglądałam po zrobieniu ciastek wielką sieć i natrafiłam na sporo przepisów na ciastka z masłem orzechowym. We wszystkich na około dwadzieścia-parę ciastek była podana pełna szklanka cukru. A w życiu! Ciastka będą przesłodzone. A fajnie, żeby po jednym się nie zamulić. Poza tym kiedy dodaje się więcej cukru, o zaczyna dominować nad masłem orzechowym i ani już zapach, ani smak nie ten...




Najprostsze ciastka z masłem orzechowym

Składniki - na 20 większych ciastek (jeśli chcesz zrobić więcej, po prostu podwój proporcje):
  • 1/3 szklanki tłuszczu - masła, dobrej margaryny
  • 1/2 szklanki brązowego cukru - jeśli wiesz, że lubisz słodkie słodycze, dodaj 3/4 szklanki, wtedy są takie do zasłodzenia. Jeśli nie lubisz słodkich, dodaj nawet mniej niż pół szklanki - 1/3. Połowa szklanki to taka w miarę optymalna ilość. 
  • 1/2 szklanki masła orzechowego - bez cukru, może być gładkie lub z kawałkami orzechów
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 i 1/3 szklanki mąki (ja dałam pełnoziarnistą)
  • duża garść fistaszków - obranych, mogą być dodatkowo posiekane na duże kawałki

Przygotowanie:
Utrzyj na krem tłuszcz, cukier i masło orzechowe. Dodaj jajka i na końcu mąkę i sodę. Wymieszaj wszystko dokładnie, aż całość się połączy i zrobi się jedna masa. Teraz wsyp fistaszki. Znowu wymieszaj, żeby orzeszki weszły w masę. Odrywaj po kawałku ciasta i formuj w dłoniach kulki mniej więcej wielkości dużych orzechów włoskich. Takie kulki układaj na wyłożonej papierem do pieczenia blasze w odstępach minimum kilkucentymetrowych. Kiedy wszystkie kulki są już rozłożone, spłaszcz każdą dłonią. Ich kształt nie zmieni się po upieczeniu, więc jeśli chcesz mieć bardziej płaskie, rozgnieć je bardziej, jeśli chcesz kulki - zostaw kulki. Możesz też zrobić mniejsze, niekoniecznie tej wielkości. 
Piecz w temperaturze 200 stopni C przez 10-12 minut. Wyciąg z piekarnika i ostudź.





Szymon Hołownia, Ludzie na walizkach


Książka wydana dawno temu, dawno temu napisana. Jak na ruch książkowy, w którym zaczyna być jak w faktach o 19 albo wiadomościach półgodziny później: nowe wypiera stare i choć stare fajne, to już się tak o tym nie trąbi. Potrąbię sobie więc ja. Powolutku nadrabiam Hołownię, bo ogromnie go lubię czytać. A że jestem tą z osób, które oceniają, czy Hołownia  Ma Talent po felietonach pisanych dla newsweeka i jego autorskich programach, patrzę na niego trochę inaczej. Nie przez pryzmat rozrywkowy, raczej humorzasty. Humorzasty, czyli taki rozrywkowy w inny sposób - z dobrym poczuciem humoru, ale kiedy trzeba, z dobrym tekstem, myśleniem, mózgiem szybkokojarzącym.
Ale o książce. Zbiór rozmów z pacjentami, lekarzami, bliskimi ciężko chorych. Rozmowy bardzo trudne. Ruszają, kiedy się je czyta. A co dopiero, gdy się taką przeprowadza. Dodajcie sobie do tego sytuację, w której nagle, plum!, się znajdujecie i to wy opowiadacie o umieraniu. Swoim, na przykład. I nie przeszliście jeszcze etapu pogodzenia się z chorobą. Albo, chlup, teraz przeskakujecie do roli lekarza. Trzeba decydować czy ratować dziecko urodzone za wcześnie, w piątym miesiącu ciąży, czy nie. Bo ratuje się od 24. tygodnia, nie od 22. Bo w 22. dziecko nie ma nawet pęcherzyków płucnych, żeby oddychać - za dwa tygodnie już je ma. Albo pacjent, który nie oddycha, jego mózg umarł, ale serce bije. To co, utrzymywać przy życiu czy nie? A z dzieckiem, które urodziło się bez mózgu?
Taka mądra, krótka książka, która wchodzi w pamięć.

38 komentarze:

majana pisze...

Ksiązka ciekawie brzmi, z chęcią po nią sięgnę. Nie wiedziałam,że Hołownia pisze.

Ciasteczka zaś obłędne! Nie robiłam jeszcze ciastek z masłem orzechowym. Slicznie je sfotografowałaś :)
Dobranoc Asiu:*

asieja pisze...

bardzo podoba mi się pożeracz książek
i równie mocno Twoje ciasteczka

kabamaiga pisze...

Asiu te ciacha, oj wspaniałe. A ja ostatnio przeżywam straszny okres - nie mogę czytać. Mam tak co jakieś 3-4 lata, że mi nie idzie i już. Wiem, że minie. Zabrałam się wczoraj za książkę i może uda się zrobić przełom.

Kasia pisze...

Śliczne kolory, pasują mi do siebie. Wesołe, żywe, miłe. Targów książki ogromnie Ci zazdroszczę - muszę sobie zrobić tour w przyszłym roku. Napaliłam się przez Twój wpis :)

Kuchareczka pisze...

asiejko - z pożeraczem wpiętym w sweter dumnie paradowałam po targach :)
karolino - serio? O, ja tak miałam ostatni raz bardzo dawno temu. Ale wtedy naprawde nie było co czytać. Literatura młodzieżowa stoi teraz o niebo lepiej niż 7, 8 lat temu.
Madziu - pisze! I to jak - do zaczytania, jednym tchem :)
Kasiu - dzięki! ;)

agajaw pisze...

ale się obłowiłaś

bastamb pisze...

Książka porusza.... co do ciateczek - super...a historia bólu w Polsce powala...pozdrawiam!

gosiaa99 pisze...

niestety za maslem orzechowym nie przepadam, ale ciasteczka piekne!:)

atina pisze...

Ciasteczka ślicznie wyglądają:) ja też nie lubię takich przesłodzonych, więc lepiej od razu ciąć cukier;) Ale rozumiem, że znalazłaś proporcje idealne :)

Co do książek - też uwielbiam na nie patrzeć - znaczy czytać też oczywiście;) ale jak mam swoich ulubionych autorów, to koniecznie muszę na półce mieć wszystkie ich książki;)

Wiosanna pisze...

Mi się udało zakupić jedną książkę, ale za to za połowę ceny. Faktycznie ludzi było multum, dla mnie za dużo ludzi w stosunku do książek.
A na promocje na nowości za 3-5 zł mniej za książkę dobrze odwiedzić księgarnię czytanie, jedna jest koło przystanku św. Wawrzyńca na Starowiślnej, druga na Kalwaryjskiej i chyba jeszcze jedna na Długiej. Ale to pewnie wiesz jako miłośniczka książek :)

carambolay pisze...

książka to magiczny przedmiot, uaktywnia się dopiero po otworzeniu, nie zaprzeczam oczywiście, że stojąc na półce emanuje swoją niezwykłością ;)

basia pisze...

Ja tez uwielbiam czytac Holownie,jak by nie bylo-dzieki Tobie! ciasteczka super,musze upolowac to maslo orzechowe...

Paula pisze...

czytanie książek przy takich ciasteczkach to dopiero radość!

Zaytoon pisze...

Miałam do czynienia z książką Hołowni raz, przelotnie. Jakoś tak później zapomniałam. Ale coś mi się widzi, że warto po niego sięgnąć.

Co do Targów - wiesz, że nie wszyscy, którzy tam bywają, lubią książki? Szczególnie dotyczy to uczestników wyjazdów organizowanych ze szkół...

Ciasteczka - świetne! Zrobiłam jakiś czas temu własne masło orzechowe i obecnie stoi w lodówce - nietknięte. Zupełnie dziwne, wszak całkiem jeszcze niedawno jadłam go łyżkami wprost ze słoika. Takie ciasteczka będą idealne do 'upakowania' go...

Pozdrawiam! :)

Emma pisze...

w czytanie ksiazek wciagnełam sie dopiero pae lat temu. Czasami tam takie okresy ze potrafie w ciagu tygodnia przeczytac z 3, 4 ksiazki ;)

Kuba pisze...

Ale mi narobiłaś smaku na masło orzechowe - piękne i smakowite ciasteczka.
Pozdrawiam!

amarantka pisze...

Zaciekawiłaś mnie. Poszukam tej książki na półkach... bo to temat ważny.
Gdyby na targach było o połowę mniej ludzi - byłoby idealnie :)
a co do ciastek... to kiedyś robiłam, ale to jednak nie mój smak. Masło orzechowe to nie jest coś, co amarantka lubi :) ale chętnie na Twoje popatrzę, bo bardzo ładnie wyglądają :)

OlaCruz pisze...

Rozejrzę się za książką Hołowni, bo mnie zachęciłaś :) Poza tym to mój mąż pisał pracę magisterską na temat: Prawo pacjenta umierającego do prawdy. A jeszcze poza tym, to nie chcę być bandytą ;)
Pasują mi te ciasteczka orzechowe na jesienną niepogodę :)

dorota20w pisze...

Piekna sterta do czytania i piekne ciasteczka :)

Anucha pisze...

Ja również nie wiedziałam, że Hołownia pisze, i to tak pisze. Umiesz zachęcić do czytania:)
Ciasteczka pysznie wyglądają i muszę się skusić na nie w niedalekiej przyszłości.
Pozdrawiam:)

majana pisze...

O kurcze, a ja nie miałam pojęcia, no musze nadrobić:)
Ja własnie skończyłam "Potwora z Florencji"

Buzia:*

aniula pisze...

ciasteczka zachwycające w swej prostocie, przepis wypróbuję obowiązkowo!
P.S. gratuluję fantastycznego pomysłu na bloga. bardzo lubię tu zaglądać:)
pozdrawiam!
Ania

viridianka pisze...

piekłam ciastka z masłem orzechowym na urodziny kuzynki, pyszne były!
gratuluję upolowanych książek:)

aga-aa pisze...

z chęcią wybrałabym się na takie targi książki :)

Kuchareczka pisze...

Majanko - słyszałam ostatnio o tej ksiazce od kolezanki, która ją przeczytała. Fajna jest? (ksiazka, nie kolezanka :) )
wiosanko i amarantko - Tak, mimo że hala na targi jest ogromna, to jednak i tak za mała na taka ilość moli ksiazkowych, którzy masowo ściagają jak wierni w okresie pielgrzymkowym. Przydałaby się minimum 2x większa, a i więcej miejsca dla każdego z wydawnictw.
Gosiu, oliwko i amarantko ponownie :) - ja masła orzechowego nie lubię samego, za to ciastka z nim uwielbiam, bo mi tak ładnie pachną i są nie za słodkie :)
aniulo - bardzo ci dziękuję za twoje słowa, to jest ogromnie miłe :)
basiu, olu, anucho - sięgajcie po hołownię! fantastycznie pisze. Ja go czytam jednym tchem. Porusza ciężkie tematy i robi to tak bardzo normalnie. Tez o religii - że aż żałuje się, że ksiażka musi się skończyć.
anitko - Ja daję tą najmniejszą pulę cukru. Bo za słodkich nie lubię :)
Wiosanko - tak, wiem! Tam mają fantastyczne książki. Czytanie stoi na liście moich ulubionych księgarni wysoko :)
Emmo - ja na drugi dzien po targach przeczytałam 4 książki... w jeden dzien :) Dwa razy kapuściński, wspomniany hołownia i jeszcze tomik wierszy. To trzeba być zdrowo walniętym, żeby tyle czytać.

majka pisze...

Ty to masz dobrze :) Chetnie wybralabym sie na takie targi. Tylko znizki na ksiazki jakies takie male... :( Pamietam jak wybralam sie ostatnio do "taniej" ksiegarni w moim rodzinnym miescie. Jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy okazalo sie, ze ksiazki kosztuja tu tyle samo, co w Empiku na przyklad. Wiec ta ksiagarnia to tylko z nazwy tania byla (moze i mieli w swojej ofercie jakies tanie ksiazki ale takie, ktore zupelnie mnie nie interesowaly). Chociaz pamietam ze kiedys kupilam tam jakas ksiazke 3 zl taniej :)

Holownia jest jako "pisarz" postacia dla mnie zupelnie nieznana. Ten podkreslony tekst zabawany i taki prawdziwy :))

Ciasteczka fajniutkie. Taka piramidka przewiazana wstazeczka przydalaby mi sie teraz do kawki :)

I jeszcze jedno...ja tez moge siedziec i gapic sie na regal z moimi kszakami :) Faktycznie cenna to umiejetnosc :)

Kuchareczka pisze...

Takie tanie-oszukane ksiażki są niefajne. Jak tania, to tania ma być, czyli lecimy po minimum połowie ceny. W Krakowie są dwie oszukane. Nigdy tam nie chodzę, za to lubię "moją", prawdziwą, z naprawdę tanimi książkami, na Grodzkiej.
A cenne umiejętności trzeba strzec i pielęgnować :)

Wiosanna pisze...

Też lubię tą na Grodzkiej, nie dość, że tania to jeszcze duża. Chociaż moją ulubioną jest ostatnio właśnie Czytanie, ale ostatnio też coraz częściej wychodzę z książkami z Matrasa.

Kuchareczka pisze...

Matras ma fantastyczne obniżki. Czytanie jest dobre bez dwóch zdań, a grodzka i z sentymentu, i z oferty, jaka mają :)

aga pisze...

takie ciasteczka z maslem orzechowym to prawdziwa pychota:) Twoje wygladaja tak bardzo smakowicie:)

Kalina pisze...

Kuchareczko, a upolowałaś "Listy na wyczerpanym papierze"? czytałam fragmenty w Wysokich Obcasach i byłam zauroczona! "Niestety" napaplałam o niej mamie i teraz zabroniła mi kupować ksiażek aż do Świąt, bo jak stwierdziła "poczyniła pewne kroki" i nie chcę się powtórzyć. tym sposobem muszę czekać do Gwiazdki... jestem ciekawa czy ją dopadłaś i jakie masz o niej zdanie, nie mogę się doczekać, gdy ją dostanę w swoje ręce! ;) a ciasteczka zrobię na pewno bratu- oboje uwielbiamy masło orzechowe (tfu! tfu! boczki już się cieszą...).

flusso pisze...

Nie robiłam jeszcze sama masła orzechowego, ale ciasteczka nawet z kupnego, są pyszne!

Kuchareczka pisze...

Tak, upolowałam listy. Szczerze mówiąc nie dla siebie, a na prezent. Nawet nie chciałam się za nie brać, ale jak mówisz, że fajne... Może się pokuszę :)

Szarlotek pisze...

Targów zazdroszczę, bo to dla siebie i na prezenty cudowna okazja zakupów. Ciasteczka wspaniałe, bo rzeczywiście ostatnio często spotyka się ogromne ilości cukru w drobnych wypiekach. Mnie trochę przeraża sól, ale to takie moje przewrażliwienie ;D Miłego dnia !

powiedzmy_ze_ja pisze...

Miło zobaczyć Kuchareczkę z ciasteczkami w Dzień Dobry TVN przy śniadaniu :) No ładnie, ładnie :)

Kuchareczka pisze...

Ach, dziękuję :) :)

Dominika pisze...

wlasnie ja tez cie zobaczylam... nie mialam pojecia o blogu a ze przez jeden maly roczek chodzilysmy razem na dziennikarstwo to cie pamietam :) super blog (uwielbiam blogi kulinarne) i bardzo ladnie ci w ciemnych wloskach :)

OSa pisze...

Ja też z Grodu Kraka, ale na targi książki w tym roku niestety nie dotarłam...

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails