Słodziaki!
Z jabłkami, cynamonem i słodkim pyłkiem z cukru pudru. Cieplutkie, skwierczące na patelni, a potem rozpływające się w buzi. Najpyszniejsze, bo domowe. Z maminego przepisu, zapisanego dawno temu na pożółkłej już teraz kartce, ze wskazówkami, za które tak ją uwielbiam: dodaj na oko, wymieszaj trochę, ale nie za długo albo dosyp tyle, żeby było dobrze. Szczególnie pomocne, gdy staram się wypróbować przepis po raz pierwszy i nie mam bladego pojęcia ile to jest dużo, ale nie za dużo. Ale w tym cały urok i domowe ciepło. Mamine czary-mary ze starego zeszytu z przepisami.
Przepis na racuchy jest najprostszy i najpyszniejszy z możliwych. Placuszki są miękkie, puszyste i ani nie za słodkie, ani nie niedosłodzone. W sam raz we wszystkim.
Mamine racuchy
Składniki:
- 2 jajka
- szczypta soli
- 250 ml kefiru
- 280 ml śmietany 30%
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- mąka pszenna* (wyjaśnienie ile dodać - niżej)
- 3 jabłka
- pół łyżeczki cynamonu
- cukier puder
Przygotowanie:
Do miski rozbić 2 jajka, posolić. Ubić trzepaczką (nie mikserem). Dodać kefir i śmietanę, dobrze wymieszać. Dodać proszek do pieczenia, cynamon i mąkę. *Tu wyjaśnienie ilości: mąkę trzeba dodawać porcjami (np. łyżkami), aż do uzyskania ciasta bez grudek, z pęcherzykami powietrza i o konsystencji lejącej gęstej śmietany. Ja dodawałam po 1 łyżce, wyszło mi jakieś 9 - 10. Gdyby ciasto po dodaniu mąki było za gęste, trzeba dodać jeszcze trochę kefiru i zimnej wody. Kiedy będzie miało odpowiednią gęstość, jabłka obrać, powykrawać gniazda nasienne, pociąć na krążki, kostki lub płatki i wrzucić do ciasta, żeby nim oblazły. Smażyć niezbyt duże racuchy na złoto na rozgrzanym oleju. Posypać cukrem pudrem.
Michael Brooks - 13 rzeczy, które nie mają sensu

Mam jednak jedno ale. Nawet bardzo duże. Książka jest owszem, ciekawa, ale podczas jej czytania miałam wrażenie i nadal po jej skończeniu nie chce mnie ono opuścić, że książka jest wciągająca, ale dla jednej grupy czytelników - tych zorientowanych przyrodniczo. A więc: naukowców, studentów fizyki, astronomii, chemii i wszystkich innych kierunków ścisłych albo po prostu tych, którzy się nauką - w sensie bardzo ścisłym - interesują. Wydaje mi się, że oni by Brooksa docenili bardziej niż ja. Bo ja się trochę męczyłam i nie czytałam z wypiekami na twarzy. Raczej dla samego przeczytania. Choć autorowi udała się niewątpliwie jedna rzecz, za którą trochę go polubiłam: nie cisnęłam książki od razu w kąt, co przy mojej orientacji bardzo humanistycznej i totalnie antymatematycznej (mniej subtelnie określanej tumanizmem matematycznym) jest nie lada wyczynem.
PS. A już niedługo będę miała dla Was kilka ogłoszeń-niespodzianek - wszystkie pozytywne. Tylko cierpliwości, bo najpierw sama je muszę ogarnąć, żeby mieć co ogłaszać :)
34 komentarze:
Cudowne racuchy Asiu! Dawno nie jadłam.
Pyszotki i piękne zdjęcia. :)
Uściski:*
Ja też bardzo racuch(l)ove, ale troszkę inne niż Twoje. Choć przyznam, że i ten przepis muszę wypróbować :)
rozkosznie o nich piszesz, już ma się ochotę na takie oprószone cukrem pudrem słodkości.. domowe, mamine. koniecznie.
ojejku !!!chyba po mojej diecie---racuchy zwyciezyly. Ale jak mawiali starozytni (Indianie)---raz kozie smierc !!!!!!!!!!!
Kocham takie. Ach, chyba kupię drożdże ;)
słodko i przepysznie;)
Miłego dnia, Asiu:))
Pyszne, domowe i najlepsze! Miłego dnia!
uwielbiam racuchy! zawsze i zawsze kojarzą mi się z moją mamą! coś w tym jest! a na książkę też mi apetytu narobiłaś!
Racuchy = moja mama = dom rodzinny = błogość... :)
Sylvvia, ja robię bez drożdży - takich jak piszesz jeszcze nie robiłam, choć jadłam i były przepyszne.
Paulina, prawda? Racuchy w prostym rachunku = dom :)
Majanko - ja też cię uściskuję i miłego dnia!
Jakie ciepłe i domowe! A książkę już podpatruję on-line ;)
Ooooo ja to bym takie drożdżowe zjadła...
:)
ja zawsze robie drozdzowe, ale te Twoje wygladaja pysznie. Pozdrawiam, Asienko...
Ech, chyba jestem jedyną osobą, która nie szaleje za racuchami :D
Obie pozycje smakowite, z naciskiem na serduszko w pudrowym cukrowym puchu :D
Mamine, babcine - zawsze najlepsze.
Wszyscy chcą drożdżowe! A ja drożdżowych robić nie umiem ;) (choć może się nauczę)
Ja tam wolę zwykłe, nie drożdżowe ;)
Wyglądają wspaniale! Zrobiłaś mi smaka... coś czuję, że w najbliższym czasie zapach smażenia racuchów pochłonie moje mieszkanko. ;)
Dzięki Asia, ty jedna:) Chociaż wiecie co? Narobiłyście mi smaka na drożdżowe. Macie jakiś swój dobry przepis? Bo bym chętnie wypróbowała :)
Jak z bajki. :)
domowa magia bez precyzyjnych receptur:)och,tak!poproszę taki słodki talerzyk;)
Cudowne wspomnienie dzieciństwa...
Lubię racuchy, ale nigdy nie chce mi się ich robić, ale może się jednak zmobilizuję...
Nigdy nie robiłam racuchów, ale zmotywowałaś mnie do ich upichcenia:)
Przepiękne fotografie!
Pozdrawiam ciepło.
Racuchowa motywacja! :)
Zawsze najlepsze! :-) Też nigdy nie wiem ile czego, jak moja Babcia mi tłumaczy jak coś robi ;-)
Czy ja już pisałam że cię uwielbiam? Siedze dobita w domu....wchodze tutaj o od razu mi się chce uśmiechnąć..no i mam książkę dla siebie:) bo ja jestem zorientowana przyrodniczo;p
Fantastyczne ! Dziś pierwszy raz zrobiłam. Wyśmienite ! Dziękuję za przepis :)
Trzcinko - o o, widzisz, wiedziałam, że czytanie i recenzowanie tej książki będzie miało sens ;)
Darkhorse - bardzo się cieszę! :)
Najwyraźniej wszystkie mamy są niedoścignionymi specjalistkami od racuchów - moja też :) Chociaż u mnie w domu racuchami nazywa się placuszki drożdżowe. A ja lubię i takie i takie :)
z jabłkami najlepsze, mhmm
Rewelacyjne, uwielbiam racuchy! :D Pamiętam, że mama smażyła mi je zawsze jak była brzydka pogoda :] Jesienią, kiedy wiał wiatr i nie dało się wyjść na dwór, zimą kiedy mróz szczypał tak mocno, że biegać można było tylko przez kilka minut, wiosną i latem, kiedy szalały burze :D Ech, to jest kuchnia dzieciństwa, wyzwalająca niesamowite i piękne wspomnienia. Przepis zapamiętam, bo nadal szukam idealnych racuchów :D
Zjadłabym kilka:)
o mamusiu, jak jak kocham racuchy! :) ucieszyłam się, jak przeczytałam, że smażenie na głębokim tłuszczu wcale nie jest takie szkodliwe jak o tym mówiono kiedyś (oczywiście, pod warunkiem że smaży się na olej rzepakowym, a nie smalcu) - pomyślałam właśnie o racuszkach. no i plackach z jabłkami ^^ mniaaaam!
Prześlij komentarz