• RSS

wtorek, 1 listopada 2011

Zaduszki


Zaduszki, trochę straszne, a tak naprawdę same bardziej wystraszone. Ulepione rękami moimi i dzieciowymi (o dzieciowych rękach, które pomagały mi lepić duszki już niedługo napiszę więcej). Nieforemne, niekształtne, takie od sasa do lasa. Jedne duże, drugie malutkie. Całkiem różne: kwadratowe i podłużne. Przez to każdy niepowtarzalny - nie znajdą się dwa tak samo ulepione. Hand made w znaczeniu dosłownym. 

Jeden zaduszek z m&msowym wytrzeszczem, drugi z rozbitym wzrokiem, inny z szalonym niebieskookim spojrzeniem. Jest też mój faworyt: z jednym żółtym, drugim brązowym ślepkiem i odjechanym kukuryku na głowie. Taki elvisowy duszek. 

Wszystkie są kruche, słodkie i ślicznie pachną wanilią. Niezłe ciacha do schrupania!




Zaduszki

Składniki na ok. 25 zaduszków:
  • 225 g miękkiego masła
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 2 i 2/3 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka soli
  • m&msy
  • roztopiona czekolada
Przygotowanie:
Wszystkie składniki wymieszaj i  zagnieć. Ciasto owiń w folię i włóż do lodówki na pół godziny - nie dłużej, bo ciasto za bardzo się schłodzi i trzeba je będzie rozcierać w dłoniach jak twardą plastelinę (niby nic, da się je później wyrobić, ale jak nie trzeba, to lepiej nie dokładać sobie pracy). Wyjmij ciasto, uformuj z nich kulki, które następnie rozpłaszczaj i zwęź po bokach, żeby otrzymać owalny kształt. Powtykaj w duszka dwa m&msy - to będą jego oczy. Możesz też powtykać w duszki migdały, czekoladowe wiórki czy orzechy.
Piecz ok. 10 minut w temperaturze 200ºC. Po wystudzeniu możesz dorysować roztopioną czekoladą duszkom buzie i źrenice.




S. Stefanovic, G. Ivanoff, P. Taylor - 101 rzeczy, które musisz zrobić, zanim dorośniesz

Pomysł na książkę - fantastyczny. Jak tylko ją zobaczyłam, od razu chciałam mieć. To nic, że dla dzieci. Lub może inaczej: to bardzo dobrze, że dla dzieci. Bo ja lubię dzieciowe książki. Są niejednokrotnie bardziej wartościowe niż poważne opasłe tomy, bez obrazków. Są świetne i dają coś, czego nie ma już w tych "dorosłych" książkach - uśmiechy, zabawę, beztroskę. A przy tym są niezwykle kreatywne - ale to taka kreatywność, którą dorośli trochę zatracili, a szkoda, bo mogliby się zdziwić, jak świetne pomysły mają dzieciaki. Takie książki serwują też komplet różowych okularów, przez które można sobie później patrzeć na świat zupełnie inaczej. Lepiej, weselej, z wyszczerzonymi zębami.
Ale do rzeczy. Stu jeden. Spodobał mi się pomysł na książkę. Nie wiem, co z niej wyciągną dzieci, ja byłam ciekawa, ile z tych rzeczy zrobiłam i czy może jest szansa, że przez te niezrobione wcale nie dorosłam. Po sumiennym policzeniu, wyszły mi... 23 rzeczy. Nie jest źle. Wniosek z tego taki, że jestem teraz rozgrzeszona z moich dziecięcych zapędów. Cała książka (zbiór, poradnik? - właściwie nie wiem, jak to nazwać) składa się z umiejętności mniej lub bardziej przydatnych i/lub oczywistych. Moimi faworytami, zaraz po zbuduj wulkan i wezwij pomoc na pustyni, jest naucz się kłamać. Ooo tak, umiejętność bez wątpienia praktyczna. Przed zostaniem dorosłym dobrze byłoby też opanować umiejętność zbudowania huśtawki, poskładania origami, zahipnotyzowania kogoś i porozmawiania z kimś przez telefon zbudowany z dwóch puszek i sznurka. 
Jedyne tylko, co mi się w książce nie podoba, a na co nie zwróciłam uwagi od razu, to napis na okładce: Książka dla prawdziwych chłopaków. I w tym miejscu chcę uzewnętrznić swój bunt, bo to trochę krzywdzące. Jestem wyczulona na takie sterepotypizacje i wcale nie byłabym zachwycona, gdyby "Książka dla prawdziwych dziewczynek" była różowa, puchata i błyszcząca (przy całym moim uwielbieniu dla ciasteczek, różu i puchatych rzeczy) i zawierała w sobie takie umiejętności jak "uszyj sukienkę dla lalki", "naucz się cerować" czy "upiecz ciasteczka dla brata, który wcześniej cię zahipnotyzował" . No po prostu mi nie pasuje. Nie lubię takiego rozdzielania.

30 komentarze:

Werus pisze...

Już zapisuję sobie przepis, prosty, akurat dla mnie :)
Moim faworytem jest ten z "rozbitym" zielonym wzrokiem, ma coś z Voldemorta...

Cyjanek pisze...

Haha, wyglądają rozbrajająco ;D Słodkie mają te 'minki' :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

www.mamprzepis.pl

Kasia pisze...

Kolejny duszkowy przepis na halloween! Świetny :)

Kuchareczka pisze...

Werus - a tak, faktycznie! ;)
Cyjanku - dziękuję, ide kuknąć :)

Bernadeta pisze...

fajne, takie niby nieporadne a jednocześnie słodkie.

judik1119 pisze...

Świetne te Twoje zaduszki:) :):)

wilczyca-Aga pisze...

Hi, hi, bardzo mi się podobają. U mnie dzieciaki komponowały kulinarnie ciasteczka zaduszkowe. Królowały kości i stwory oraz paluchy. Na kolację były jajka faszerowane jako gałki oczne. Ale było śmiechu. Pozdrawiam serdecznie

slyvvia pisze...

Śliczne. I fajny ten pomysł z cukierkami jako oczy :)

Majana pisze...

Świetne te ciasteczka! Wszystkie są cudne ! :))
Mój synek pyta, czy długo robiłaś te ciastka ;) .Podobają mu się :)

Pozdrowienia:)

anlejka pisze...

Chcąc nie chcąc takie czasy, że jak dziewczynka to różowe, obrzydliwie słodkie i błyszczące. A jak chłopiec to wspinanie na drzewa, rozwalone kolana i wieczne problemy.
A rozmowa przez telefon z kubeczków jednorazowych i sznurka też się będzie liczyć?

"moje pasje" pisze...

uwielbiam Twojego bloga wiesz? :) Książkę zapisuję :) Zarówno dla mojego synka jak i córci :) Może upoluję ją na targach książki .... Co prawda to nie dziecięce targi.. ale do czerwca nie wytrzymam ;) Pozdrawiam Cię cieplutko :)

Sara Deever pisze...

Bardzo lubię takie zwykłe ciasteczka i fajnie, że można przyłączyć do ich robienia dziecko. Plusem jest też mała ilość składników.

Kuchareczka pisze...

Wilczyco, gałki oczne brzmią nieziemsko! :) Pozdrawiam!
sara - o tak, to nie są skomplikowane ciasteczka - a jednoczesnie co proste, to pyszne.
Pasje - ja tez nei moge doczekac sie czerwcowych targów! :) I dziękuję za miłe słowa :):)
Anlejko - liczy się, a pewnie! :) Ja jakoś pamiętam byłam dziewczynka, która uwielbiała się bawić resorakami, za to lalkami już nie bardzo ;)
Majanko - nie długo, pół godziny max :)

anlejka pisze...

Ja w sumie i to, i to. Przecież lalki też muszą czymś jeździć, bo jak to tak?

Aurora pisze...

KREATYWNOŚĆ :))

Ja mam smaka na bliższą znajomość z tym o zielonym, rozbitym spojrzeniu ;)

kabamaiga pisze...

Cudne ciasteczka. A stereotypy są straszne. Mój syn bardzo lubi gotować, chociaż sprzątać już nie (ja zresztą też nie przepadam). Moja córcia gotować też lubi, ale zabawę klockami przedkłada nad zabawę lalkami (których zresztą prawie nie ma).

andzia-35 pisze...

Fajne są!:))

Sue pisze...

O kurcze, dałabym się zadusić za takiego zaduszka ;)

Kuchareczka pisze...

Anlejko - :D! Znowu mnie rozśmieszyłaś ;) Pasażerki muszą być, to fakt!
Karolina - o tak tak, ja tez uwielbiałam klocki!

dotblogg pisze...

hihi jakie fajne!:D
uściski!
J

Monisia pisze...

Takie nieporadne,domowe ciasteczka są urocze i najlepsze w smaku;)pozdrawiam ciepło!

agata pisze...

Zaskoczyłaś mnie :) Spodziewałam się czegoś zupełnie innego a tu takie urocze... Zaduszki!

Kuchareczka pisze...

O tak, nieporadne ciasteczka to jest świetne określenie :)
Agata - zaduszki w klimacie pociesznym :)

atina pisze...

ciasteczka pierwszoklaśne!

Ania Włodarczyk (aka vespertine) pisze...

Zaduszki - ładne to. I fajnie się prezentują z tymi gałami popękanymi :)

Kuchareczka pisze...

Gały podkrążone :)

Joanna pisze...

Jakież przeurocze są te zaduszki. Absolutnie urocze :-) hihihihihi

Kuchareczka pisze...

Urocze strachajła! ;)

pozycjonowanie witryn pisze...

pyszniutkie

Miss Kitsch pisze...

Padłam :D

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails