• RSS

środa, 1 czerwca 2011

Ale odlot!


Bo i dzień dziecka jest odlotowy! 
W dodatku dla wszystkich - w końcu każdy jest czyimś dzieckiem. W ten sposób ze święta zarezerwowanego dla tych, którzy mają mało lat na koncie, robi się święto ogólnoludzkie. I u mnie tak właśnie jest - każdy się cieszy i czeka na życzenia. Jak to fajnie, że niektóre święta można sobie tak ponaginać pod siebie :)

Ciasteczka, oprócz tego, że są słodkie-kruche-pyszne, bardzo dobrze trzymają kształt i tym samym nadają się idealnie do wycinania foremkami. Podczas pieczenia nie rosną, bo nie ma w nich proszku do pieczenia. Jakie się powycina z ciasta, takie później będą upieczone. Bez niespodzianek pod tytułem "a to gwiazdka czy dinozaur, bo nie mogę poznać?". Są kruche, ale nie za kruche - nie rozpadają się. Nie połamią się przy dekorowaniu. 

Ciasteczkowe wycinanki są bardzo dziecięce. Upiec, dodać kolory, gwiazdki, kuleczki - i na stole lądują ciastkowe siły powietrzne. Część z nich można zapakować i dać w prezencie - wszystkiego najlepszego i niech ci w życiu będzie odlotowo! (dla N.!).


Odlotowe ciasteczka

Składniki:
  • 85 g mąki + trochę do podsypywania na później
  • 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
  • pół łyżeczki sproszkowanego imbiru
  • 90 g schłodzonego masła, pokrojonego na małe kawałki
  • 90 g cukru pudru
  • 1 lekko rozmemłane widelcem jajko
do dekoracji:
lukier (cukier puder + sok z cytryny), barwniki spożywcze (te bez sztuczności), posypki


Przygotowanie:
Nagrzej piekarnik do 180 stopni C. Dwie blachy na ciasteczka wyłóż papierem do pieczenia.
Do dużej miski przesiej mąkę, cynamon i imbir. Dodaj pokrojone na kawałki masło i rozetrzyj wszystko palcami tak, żeby z ciasta powstały okruchy przypominające kruszonkę. Wsyp cukier, dodaj jajko i zagnieć ciasto na gładka kulkę. Gdyby się za bardzo kleiła, możesz dosypać odrobinę mąki. Zawiń w folię spożywczą, włóż do lodówki na pół godziny. Po tym czasie wyjmij, rozwałkuj na oprószoną mąką stolnicy, wycinaj foremkami kształty i układaj na blasze. Ciasteczka nie urosną bardzo w piekarniku, można zostawić między nimi niewielkie odstępy (byle się nie stykały). Piecz 10-12 minut, do zrumienienia. Wyciąg, ostudź. W tym czasie przygotuj lukier (do cukru pudru dodawaj po trochę soku z cytryny, cięgle mieszając łyżeczką, aż lukier będzie miał odpowiednią, nie za lejącą, ale też i nie w jednym kawałku konsystencję - taka, żeby się dało rozsmarować pędzelkiem i żeby nie spływał z ciastek jak rzadka śmietanka). Do kolorowania lukru użyj barwników, a do dekorowania polukrowanych już ciasteczek - posypki. 








J. Pradel, L. Vanrell, Saint-Exupery. Ostatnia tajemnica

Pierońsko ciężko jest napisać dobrą książkę historyczną. Już pomijam fakt, że się trzeba naszukać, naszperać, wypotwierdzać wszystko na dziesiątą stronę, żeby nikt nie zarzucił, że nierzetelnie i że się fałszuje historię. Inna sprawa, drogi autorze, że dla osób, które nie przepadają za historią (jak ja), biografiami (też jak ja) i u których pojawia się błyskawiczna reakcja alergiczna na widok więcej niż jednej daty na stronę tekstu (patrz: oba poprzednie nawiasy), czytanie książek o cudzym życiu jest mniej więcej jak zafundowanie wspaniałej przejażdżki kolejką górską komuś, kto jeszcze dobrze nie usiądzie, a już mówi, że chyba nie czuje się najlepiej. Jak ślepy z głuchym o kolorach. 
I oto widzę książkę. Expery, no lubię, może niezła? Ale z drugiej strony: e nie, biografia. Odłóż na półkę. Wziąć, nie wziąć? Bo Saint-Exupery'ego bardzo lubię. I lubię Znak, bo wydają fajne książki. 
Ciekawość zwyciężyła. Padel i Vanrell przeprowadzili swoje własne śledztwo, szukając odpowiedzi na pytanie jak zginął Saint-Exupery. Do tej pory wiadomo było tyle, że samolot, którym leciał, gdzieś zaginął i ani maszyny, ani Exupery'ego nigdy nie odnaleziono. Książka ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu wcale nie było przynudzająca, schematem dzieciństwo-szkoła-pierwsza miłość. W pewnych momentach nie chciało mi się nawet od książki odrywać. Zamiast do poduszki raczej "od poduszki". Jest zagadka, jest jej rozwiązanie, są - jak przystało na dobrą biografię - zdjęcia. Napięcie, zaciekawienie i pisanie na temat. Napisałabym, co odkryli autorzy i jakie jest rozwiązanie zagadki śmierci autora Małego Księcia, ale wtedy popsułabym całą niespodziankę. A sama nie lubię, jak mi się psuje zagadkę do rozwiązania :)

43 komentarze:

milk_chocolate84 pisze...

wspaniały pomysł :) Tylko gdzie kupić taką foremkę?

Doctor pisze...

Takie odlotowe ciasteczka chyba każdemu się spodobają :) Wyglądają uroczo :)

Kuchareczka pisze...

Czekoladko, ja sobie ją przywiozłam z Londynu, ale myślę, że u nas w Polsce jeśli nie w sklepie, to może na allegro? :)

żenia pisze...

Wszystkiego najlepszego w Dniu Dziecka:)) Odlotowego Dnia Dziecka:)

dotblogg pisze...

odlotowego Dnia Dziecka:D*
mam nadzieję,że wkrótce się spotkamy wreszcie!:)
uściski!
J.

Ola pisze...

wszystkiego odlotowego z okazji Dnia Dziecka! :) i teraz będę musiała kupic tą książkę, albo skądś wypożyczyc, ponieważ nie spocznę, dopóki nie dowiem się czy Sait-Exupery rozbił się na pustyni, czy poleciał w odwiedziny do Małego Księcia.

Aurora pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Magdalena pisze...

Odlotowe:) ja się zabieram za bezy dla mojego bezopochłaniacza. Pozdrawiam

Aurora pisze...

Ja też go uwielbiam! I Małego Księcia! I odlotowy dzień dziecka! :)) moc czekoladowych pozdrowień! Żebyś na skrzydłach wyobraźni tworzyła tak wspaniałe wypieki jak te samolociki|!

Margo pisze...

Rany, 1800 st? chyba będę je musiała zanieść do jakiejś huty żelaza, żeby mi upiekli ;) A zaniosę na pewno, bo są odlotowe! mniam

Kuchareczka pisze...

Faktycznie, piec hutniczy by sie przydał! :) Już poprawiłam, dziękuję.
Ola, Aurora - i Wam wesołego Dnia Dziecka! :)
Justku - mam nadzieję, że jak najszybciej, bo juz się długo nie widzialyśmy i odczuwam potrzebę spędzenia czasu z Tobą na przegadywaniu o ksiazkach i jedzeniu, bo to ogromnie lubię :) uścisk! :*

Paula pisze...

hah też sobie tak naginam :) porywam zielony samolot! bziuuum

margot pisze...

no dokładnie prawdziwy odlot , samoloty sa obłędne

Holga pisze...

Są odlotowe, naprawdę ;).
Prześliczny ten pastelowy lukier!

Wszystkiego najsłodszego z okazji Dnia Dziecka ;).

kruszyna pisze...

Ale superaśne samolociki :D Cieszą oko i od razu poprawiają humor, a pewnie w smaku również bardzo dobre, bo uwielbiam cynamon :)

wykrywacz smaku pisze...

frrrr :D Świetne! :)

kabka pisze...

ale urocze ciasteczka :D słodkie te samolociki! a książki autorstwa Exupery'ego stoją na półce ;-) świetny wybór!

aga pisze...

sliczne ciasteczka i odlotowo pysznie:)

Beata Lipov pisze...

Śliczne i odlotowe. Wspaniały pomysł i wykonanie. Gratuluję i pozdrawiam!

Ania pisze...

Świetne ciasteczka - jednym słowem odlotowe:)

slyvvia pisze...

Cudowne :D Kocham takie ciasteczka

Kuchareczka pisze...

Dziękuję :)

kasia pisze...

Toż to przeurocze ciasteczka! Zakochałam się w nich :) Jak ty Asiu niesamowicie ładnie dekorujesz!

kulinarne-smaki pisze...

urocze :)

Ewam pisze...

Swietne!!Wszystkiego najlepszego i dla Ciebie kuchareczko z okazji Dnia Dziecka!!...no to lece dalej!!

Mała Mi pisze...

;) czy ja wiem czy się zgadzam z tym cytatem... szukanie prawdy to niepewność... a kto lubi taką niepewność? Ja nie bardzo...

Smacznych ciasteczek :) wyglądają ślicznie :)

No i wszystkiego najlepszego z okazji naszego Dnia :)

Kasia pisze...

Uwielbiam jego książki! :)) Powinno być więcej obowiązkowych lektur Jego autorstwa. Uściski!

kabamaiga pisze...

No to odleciałam.

Kuchareczka pisze...

Kasiu, ta ksiazka akurat nie jest Exuperego, a o Exuperym. Choć tak, popieram, szkoda, że nie zostawił po sobie więcej ksiazek ze swoimi ilustracjami, Mały Książę z jego rysunkami jest świetny :)

atina pisze...

Prawdziwie odlotowe ciasteczka! Ślicznie wyglądają:)

Ninette pisze...

Żeby na moim talerzu chciało wylądować coś takiego... ale samo to się chyba nie zrobi niestety...

Pluskotka pisze...

Za takimi ciastkami poleciałabym na koniec świata. No ale nie mam foremki w kształcie samolotu. :)

Magda pisze...

Ciasteczka wysokich lotów, do bujania w obłokach - każdego dnia :))) Foremki są super!

Aquatone pisze...

Właśnie się niedawno zastanawiałam nad kupnem jakieś książki Exupery'ego albo o nim bo wręcz przepadam za Małym Księciem. I chyba mi pomogłaś troszeczkę ;), a swoją drogą ciasteczka odlotowe ;)

Gosia pisze...

Fajny blog! Nieprzypuszczalma, ze grzebiac po blogach z USA trafie na tak fajny polski blog.
Pozdrawiam

Kuchareczka pisze...

Ogromnie mi miło! :)
uściski

Trzcinowisko pisze...

no odlot na maksa...są ŚWIETNE!!!
WOW!

Anonimowy pisze...

Cuuuudne te ciasteczka! :)

Jestem pod wrażeniem -cały blog bardzo mi się podoba. Taki miły przerywnik czasumilacz sesyjny ;) Po egzaminach na pewno upiekę te ciacha, już nie mogę się doczekać...

Pozdrawiam ciepło :)
AnnG

kasiexa pisze...

zwłaszcza dzieci pilotów by były zachwycone , chociaż znałam takich którzy mówili by ich dzieci samolotów się nie czepiały ..ot takie wspomnienia z dzieciństwa mojego lotniczego;))

judik1119 pisze...

Świetne ciacha!:)

Ania vel Vespertine pisze...

O, podobają mi się te ciacha, ale najbardziej ich pastelowe barwy. Lukry wyszły ślicznie :)

A teraz sobie poszperam w Twoich ksiązkowych propzycjach :)

Kuchareczka pisze...

Miłego buszowania wśrod tytułów Aniu! ;)

Pamela Flenderson pisze...

chyba jednak nalezaloby sprawdzic proporcje, bo robilam wg przepisu i rozlaly sie jak rozbite jajka

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails