• RSS

czwartek, 14 czerwca 2012

Sztuka w podwójnej foremce


Nie wyobrażam sobie nie mieć w domu bakalii. Może mi się skończyć mąka, cukier, śmietana, kefiry, mogę nie mieć jajek w lodówce, ale kiedy nie ma bakalii, roznosi mnie. Kiedyś bakalie były na wagę złota (zresztą niektóre dalej są), mi takie przekonanie zostało do dziś. Jest w nich wszystko, co trzeba. Pestki i orzeszki mają chrupkość, daktyle są tak słodkie, że mogą zastąpić cukier, figi mają totalnie odlotowe strzelające ziarenka, suszone śliwki są cudownie miękkie, a bez rodzynek sernik nie istnieje. 

Smakowy wybór muffin na śniadanie był więc oczywisty: bakalie. Powyciągałam małe słoiki z ziarenkami, pestkami i suszonymi owocami i do dzieła. Rękawy w górę, fartuszek zawiązany z tyłu, miski i duża drewniana łyżka leżą na blacie. Jeszcze foremki. Te papierowe, w kolorowe wzorki, i drugie, w które powsadzam papierowe i które wylądują z muffinkową zawartością w piekarniku. 


Wszystkie foremki mam pochowane w pudłach. Jedno niebieskie, na blachy do ciast, tortów i wypieku chleba, drugie czerwone na foremki do muffinek. W tym pudle mam kilkanaście różnych form, z których można upiec muffiny małe i duże, okrągłe, serduszkowe, prostokątne, w kształcie kwiatków, na Święta muffinki-choinki i bałwany. Hitem jest forma do wypieku muffinowego miasta (wychodzą babeczki w kształcie domów). Ale brakowało mi klasycznej blaszki, z której wychodziłyby muffinki trochę większe od przeciętnych - z których taka jedna po upieczeniu może robić za całe śniadanie. Długo szukałam, aż w końcu znalazłam - w Makro. Na 6 dużych muffin, silikonowa, więc nic tam do niej nie przywiera i łatwo się z niej wyjmuje upieczone babeczki. W Makro jest jeszcze inna foremka, która mnie urzekła - na maciupeńkie płaskie babeczki. Ale ta już następnym razem. 


Muffiny bakaliowe

Składniki na 8-10 dużych muffin:
  • 2 szklanki mąki
  • ¾ szklanki cukru
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100 g roztopionego masła
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 1 jajko
  • 1 niepełna szklanka mleka
  • bakalie (u mnie pestki dyni i słonecznika, rodzynki i czekolada)
Przygotowanie:
1. Przygotuj 2 miski. Do jednej wsyp wszystkie suche składniki: mąkę, cukier, cukier waniliowy i proszek do pieczenia. Wymieszaj. Do drugiej miski wbij jajko, dolej mleko i masło. Wymieszaj dokładnie. 
2. Płynne składniki przelej do miski z suchymi składnikami, dodaj bakalie i wymieszaj drewnianą lub silikonową szpatułką. Masa musi się dobrze połączyć, ale nie musi być gładko wymieszana – mogą zostać grudki. 
3. Przygotuj silikonowe lub blaszane foremki na muffiny, wyłóż je papierowymi papilotkami i napełnij ciastem do ¾ wysokości. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 st. C na ok. 20-30 minut (w zależności od wielkości muffin). Muffinki będą gotowe, gdy wsadzona w nie wykałaczka po wyciągnięciu będzie sucha.
Smacznego!



Ewa Jałochowska - Historia sztuki dla dzieci i rodziców. Rozmowy z Kajtkiem
(wydawnictwo Bukowy Las, Wrocław 2012, stron: 530)

Kajtek ma siedem lat, uwielbia dinozaury, Harrego Pottera, Hell Boy'a  i ma mamę Ewę, która jest historykiem sztuki. Mama wymyśliła ambitny plan: zainteresować Kajtka sztuką, opowiedzieć i pokazać mu całą jej historię poczynając od kolorowych malowideł naskalnych, przez średniowiecze, renesans, barok, na współczesności i czarnym kwadracie Malewicza kończąc. Tymczasem chłopiec nie zna ani nazwisk wielkich mistrzów, ani ich dzieł: Rafael to dla niego bardziej kokosowa kulka z orzeszkiem w środku niż włoski malarz i architekt, Picasso jest kanciasty i do niczego, a jedyne skojarzenia z rokoko to gdacząca kura i ewentualnie tegoroczne Euro. Kajtek jest cudownie nieświadomy sztuki, nie obchodzi go, że nie zna tego czy tamtego i nie ma oporów, żeby powiedzieć, że Matisse jest dziwaczny, bo namalował kobietę z zieloną twarzą. Za to z zapałem tnie mapę cesarstwa rzymskiego na kawałki, aby dowiedzieć się, jak powoli upadała potęga starożytnego Rzymu. Podoba mu się lepienie bizantyjskich ikon z modeliny, latanie z plastikowym mieczem  udając średniowiecznego rycerza i rysowanie swoich pop-artowych plakatów.  
Ewa Jałochowska dokonała dwóch pozornie niemożliwych rzeczy. Po pierwsze, zainteresowała własnego syna sztuką. Wiedziała, że kiedy zacznie snuć długie opowieści, chłopiec przerwie jej w pół zdania: Mama, bo mi się nudzi, mogę już iść? Dlatego musiała wymyślić coś, co spodoba się siedmiolatkowi, nie znudzi go, w co się wciągnie i co wygra w rankingu atrakcyjności kilkulatka z telewizorem. Żeby jeszcze lepiej zobrazować poziom trudności wyzwania: przypomnijcie sobie szkolne wycieczki do muzeum w podstawówce. Te z przewodnikiem. Na początku zawsze jest fajnie, bo duży budynek, bo sytuacja nowa i nieznana, potem nawet przez chwilę można się skupić na tym, co mówi przewodnik, ale po 15 minutach zainteresowanie z obrazów, rzeźb i muzealnych eksponatów przenosi się na strzałki "do wyjścia".
Drugim sukcesem jest to, że autorce z rozmów, rysunków i własnych opowiadań udało się stworzyć nie tyle podręcznik, co książkę niebanalną. Pełną ciekawostek, interesującą i taką, której nie chce się przerywać czytać. Jest wielka, gruba i ciężka, ma ponad 500 stron, a mimo to chce się ją taszczyć w torebce. Jest genialna. Przez kilka dni, kiedy ją czytałam, dowiedziałam się więcej niż ze wszystkich opisów ekspozycji i eksponatów, jakie widziałam i czytałam przez całe życie.
I do tego pięknie wydane. 
Wielkie chapeau bas. 

17 komentarze:

Karmel-itka. pisze...

jakie cudowne zdjęcia ;]
a babeczki? urocze! i pełne smaku.

Agabi pisze...

świetny post:)

Anonimowy pisze...

A kiedy dodać bakalie? Bo jakos w przepisie nie ma ujętych bakalii :)

Asia (kuchareczka) pisze...

O już są. Dziękuję za zwrócenie uwagi. Bakalie zawsze na końcu :)

Aurora pisze...

Jeszcze bardziej, niż bakalii brakuje mi foremek ;)

Kamila pisze...

Smacznie i słodko :)

Kamciss pisze...

Cieszę się że jest ktoś kto również lubi rodzynki w serniku! c:

Majana pisze...

Cudowne babeczki. Lubię bakalie,więc chętnie bym taką muffinkę porwała.
Sliczne:)
Usciski:*

Gula pisze...

Również bardzo lubię bakalie:) Prawie każdego dnia jadam je na śniadanie;) A babeczki wyglądają pięknie!

Maggie pisze...

Cudne! Bardzo sniadaniowe.
A cytat mnie rozbroil :)

kultur-alnie pisze...

uwielbiam:) i dzisiaj zrobię:)

http://www.dlanich.blogspot.com

basia pisze...

Asienko przekonalas mnie calkowicie do tej ksiązki, jesli uda mi sie ją kiedys zdobyc bedzie super. Muffinki cudowne, ale Tobie wszystkie slodkosci cudownie wychodzą. Buziaki ogromne- basia

Iza pisze...

Pięknie podane czytelniczo i oczatkowo:) Zarówno mufinki jak i "Historia.." przemowiłu do moich zmysłów...

Anonimowy pisze...

ja do bakalii musiałam dorosnąć - jako dziecko nie doceniałam wartości rodzynek czy migdałów :) teraz uwielbiam i z chęcią wypróbuję muffinki. Mam tylko pytanie - skoro już o zdrowiu mowa, to ja o cholesterol muszę dbać, w związku z czym tam gdzie się da wymieniam masło na olej rzepakowy (tak mi lekarz polecił) - tutaj masło jest roztopione, wiec chyba można zamienić? :)

Asia (kuchareczka) pisze...

Myślę, że tak - jednak trochę mniej niż masła :)

Anonimowy pisze...

Witam, mam problem- nie mam akurat w domu proszku do pieczenia. Czy mogę go zastąpić suszonymi drożdżami? Jeśli tak to w jakich proporcjach?
Babeczki wcześniej robiłam już 3 razy, wyszły bardzo pyszne ;)

Asia (kuchareczka) pisze...

Nie, drożdże nigdy, bo musiałabyś dodać zupełnie inne proporcje pozostałych składników i piec w innej temperaturze, inny czas. Możesz proszek zastąpić sodą oczyszczoną - wtedy taka sama ilość co proszku :)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails