• RSS

sobota, 29 października 2011

Duszne ciasteczka


Nie wiem czy duszki bardziej straszą, czy się boją. Czy krzyczą "buu!", czy "aaa!". A może jedno i drugie? Takie rozdarte ciasteczka.

Pierwszy raz robiłam kuchenne Halloween, przynajmniej w słodkiej wersji. Właściwie nie wiem czemu wcześniej nie obchodziłam straszącego święta, jest z nim tak dużo zabawy, że to aż żal nie bawić się w straszenie. Tym bardziej, jeśli jest kolorowe, czekoladowe i słodkie. 

Nie chciałam dodawać do ciastek gotowych barwników spożywczych. Ale czym tu je w takim razie zabarwić? Nic prostszego - przyprawy! W ruch poszło kakao (brązowe), kurkuma (żółta) i słodka papryka (czerwona, a po połączeniu z kurkumą - daje intensywny halloweenowy pomarańcz). Powycinałam grubsze niż zwykle ciasteczka, poczekałam, aż się upieką i wymalowałam duszkom oczy i rozdarte buzie.
I już, można straszyć!


Duszne ciasteczka
(Ciasteczka-duszki I)

Składniki:
  • 240 g mąki pszennej + odrobina do podsypywania
  • 150 g masła, miękkiego, posiekanego na małe kawałki
  • 110 g drobnego cukru
  • 1 łyżka mleka
Na zabarwienie ciasteczek:
  • 1 kopiata łyżka dobrego kakao
  • sproszkowana kurkuma (max 1 łyżeczka)
  • sproszkowana słodka papryka (max 1/2 łyżeczki)
Na duszkowe buzie:
  • pół tabliczki stopionej gorzkiej czekolady
  • pół tabliczki stopionej białej czekolady
Przygotowanie:
1. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni C. Blachę wyłóż papierem do pieczenia. 
2. Do dużej miski przesiej mąkę, dodaj masło i rozetrzyj palcami tak jak na kruszonkę. Dosyp cukier,  kakao, wlej mleko i wymieszaj wszystko dokładnie. Wyrób gładkie ciasto. Nie schładzaj go w lodówce.
3. Rozwałkuj ciasto na blacie podsypanym mąką (żeby ciasto się nie przyklejało). Jeśli ciasto nie da się gładko rozwałkować, np. rozwarstwia się, należy przełożyć ciasto do miski, dolać odrobinę mleka (niepełną łyżkę) i odrobinę mąki (mniej niż jedną łyżkę - tylko tyle, żeby ciasto przestało się kleić do rąk), wtedy można rozwałkować już bez obaw, że ciasto nie będzie trzymać się razem przy wycinaniu ciasteczek. 
4. Żeby zrobić ciasteczka w kolorach Halloween, podziel ciasto na trzy części. Do jednej dosyp kakao i wyrób jak plastelinę - żeby kakao "wgniotło" się w kulkę ciasta i nadało jej jednolity brązowy kolor. Do drugiej części ciasta dodaj kurkumę (tylko tutaj ostrożnie, nie od razu całą porcję, tylko po trochę - lepiej dodać mniej niż za dużo, bo może zmienić smak ciastek), do trzeciej części - paprykę i kurkumę (tak samo jak przy kurkumie - stopniowo, do uzyskania pomarańczowego koloru).
5. Powycinaj ciasteczka foremkami. Niezbyt cienko, mniej więcej na grubość pierniczków, czyli 4-5 mm. Ułóż je na blasze do pieczenia, wstaw do piekarnika i piecz ok. 12-15 minut, aż ładnie się zarumienią. Przed pieczeniem nie musisz ich smarować jajkiem ani mlekiem. 
6. Po wyciągnięciu gorących ciasteczek z piekarnika, daj im ostygnąć, rozpuść czekoladę w kąpieli wodnej i przełóż do rękawa cukierniczego. Ja mam znacznie lepszą opcję - przekładam czekoladę do małego woreczka, takiego, w jaki pakuje się kanapki, odcinam mały rożek i mam najbardziej precyzyjne narzędzie do dekorowania czekoladą - wychodzą małe strużki, którymi można malować jak cienkim pędzelkiem. Czekoladą narysuj duszkom oczy i buzie.



Mario Vargas Llosa - Marzenie Celta

Ta książka nie jest łatwa. Czyta się ją ciężko, opornie, nawet z lekkim wysiłkiem. Czy warto? Zakończenie jest świetne. Ale biorąc pod uwagę cały środek, nie jestem już taka pewna. Bo książka (każda, generalizuję) to nie jest tylko pierwsza złota myśl i ostatnie zdanie, ale głównie to, co w środku. Pierwszy i ostatni fragment może podkręcać książkę na plus, pod warunkiem, że cała reszta też jest fantastyczna. A Marzenie Celta nie było dla mnie spektakularnym przeżyciem. Ot, dobrze napisane, ale w czytaniu ciężkie. Nie chodzi nawet o to, że porusza trudne tematy (oczekiwanie Rogera, głównego bohatera, na wykonanie wyroku w celi śmierci, poprzetykane jego wspomnieniami i refleksjami, do których dochodzi nierozwiązana zagadka, czy rzeczywiście został skazany słusznie, czy padł ofiarą zagmatwanego spisku). 
Myślałam (nawet miałam nadzieję, naprawdę dużą), już w trakcie czytania, że może to, że noblista, że lubię kilka innych jego książek, może to sprawi, że Marzenie... wyda mi się wciągające. Ale tu klops. Nie potrafię się wciągnąć w coś, przy czytaniu czego myśli uciekają mi na prawo i lewo. Czytam, czytam, czytam i... orientuję się, że ciągle patrzę na jedną i tą samą linijkę, zupełnie bezrefleksyjnie. 
Nie rzuciłam książki w połowie. Doczytałam do końca, bo zawsze doczytuję, choć w tym przypadku przeżycie to nie było najłatwiejsze i najprzyjemniejsze.

W trzech słowach: szału nie ma.

30 komentarze:

slyvvia pisze...

Śliczne ciasteczka, a właśnie szukałam haloweenowych inspiracji :D

n i k a pisze...

ale fajne te duszki! i dziękuję Ci za pomysł na naturalne barwniki! :))

forum kulinarne pisze...

Wyglądają ślicznie.

Aurora pisze...

Niestety, ale mnie nie odstraszają. Powiem inaczej - mam wielką chrapkę się z nimi zaprzyjaźnić ;-)

margot pisze...

no straszne nie są , są śliczne , takie do pokochania i schrupania:D

Anonimowy pisze...

a o akcji książka za książkę szanowne towarzystwo słyszało może?
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,10551510,Niedlugo_targi__Rusza_akcja__Ksiazka_za_ksiazke_.html

fred

aga pisze...

urocze sa:)

anlejka pisze...

Phi! A u mnie halołinowo stoi tylko mała, ozdobna dynia, której nikt nie chce tknąć.

Rudzik pisze...

świetna foremka do duchów :) a tak przy okazji, czy przyprawy nie zmieniły za bardzo smaku ciastek? nie były za ostre lub intensywne?

Kamila pisze...

Duszki przeurocze, z buźkami fajnymi :)

rysz pisze...

u mnie nie ma nic na "halołyn" :D a raczej jak coś już ma być - to zrobię dopiero wieczorem i raczej na słono :)
wielkie dzięki za pomysł na barwniki! i zazdroszczę foremek do ciastek :D

Monisia pisze...

Ale się duchowo zrobiło;) śliczne!

Majana pisze...

Boskie ciacha Asiu! No własnie,czemu nie obchodziłaś Halloween? ;)
Twoje ciasteczkowe zdolności i to święto no to normalnie boskie połączenie.
Pięknie straszą te duszki. Zjadłabym ich kilka na pewno!:)

Ewam pisze...

Fajne ,straszne ;)super pomysl na zabarwienie.!

Kuchareczka pisze...

Anlejko, a ja wlasnie chcę tyknąc dynię, tylko nie mam czasu po nią się wybrać... ;)
Majanko - no własnie nie wiem! Ciapa byłam, teraz nadrabiam :):)
Rudziku - nie, tylko trzeba je dodawać naprawdę ostrożnie - tylko do uzyskania pożądanego koloru, nie więcej. Jakby sie ich sypnęlo za dużo, faktycznie zmienią smak. Dlatego z wyczuciem :)

Kasia pisze...

Prześliczne! Asiu, ja uwielbiam Twoje małe pyszności :D

Bernadeta pisze...

dlaczego ja nie mam takiej fajnej foremki?? juz wiem zebys nie miala konkurencji dla twoich superaśnych ciasteczek ;)

Sue pisze...

Można umrzeć.... z zachwytu :)

Arvén pisze...

U mnie nie było halloweenowego pieczenia :D Było koncertowo i było mało czasu...w przyszłym roku na pewno.

P.S. Możliwe to że widziałam Cię w czwartek w okolicach 7 rano jak wysiadałaś na przyst. Pilotów??

Maggie pisze...

Bezbarwnikowe, a kolorowe? Podobaja mi sie! Ja bylabym nie mniej rozdarta niz te duszki: miedzy checia schrupania i pragnieniem napatrzenia sie na nie :)

Kuchareczka pisze...

Bernadeta - oj nie nie, chętnie bym się podzieliła foremka :)
Maggie - własnie tak! Bez sztuczności :)
Arven - możliwe, dobrze widziałaś! :) Jak jeszcze kiedyś mnie zobaczysz, możesz śmiało zaczepiać :)

zemfiroczka pisze...

Buuuuu! Strasznie słodkie są? ;)

smacznydom pisze...

Hej:)

Ciasteczka prima, choc przyznam wole nostalgie dni Wszystkich Swietych niz Haloween:) Ale na ciastka chetnie sie skusze.

Co do ksiazki powiem tak: nie czytalam wiec nie bede argumentowac. Jednak bardzo szanuje, ze dalas szczera opinie na temat tej ksiazki. Jak bardzo czesto czytam recenzje..dobra..LI TYLKO, ze jest recenzja. Chapeaux dla Ciebie:) Tymbardziej, bede tutaj chetnie przychodzic:) Sciskam mocno ps. i jakos nie mialysmy szczescia sie spotkac:(

Ninette pisze...

Och czasami tak bywa, że książki są przereklamowane, że pisarz, który jest na fali wydaje coraz dziwniejsze książki, a jego wydawca jak najbardziej próbuje je zachwalać, bo taka gwiazda przynosi mu niezły dochód.

Aciri pisze...

Taki duszek jak się zbliża do buzi i ząbków to dopiero musi mieć stracha:)

Kuchareczka pisze...

Zemifroczna - tylko trochę, same sie ociupinę boją ;)
Ninette - dokładnie tak!
Aniu - oj tak, robi się strachliwy :)
Domku - ale może jeszcze nam się uda, na pewno! :) Dziękuję tez za miłe słowa. Uważam, ze smao nazwisko niczego nie gwarantuje przy książkach, dobra jest wtedy, jak się ją dobrze czyta. Pozdrawiam! :)

Arvén pisze...

Tak pomyślałam jak zobaczyłam torbę BFG, że to Ty ;-)
Ja stałam niestety wewnątrz autobusu i zobaczyłam Cię już po tym jak wysiadłaś. A to znaczy że jechałyśmy jakiś kawałek razem, ale w tym tłumie trudno się było raczej rozpoznać ;-)

Kuchareczka pisze...

Oj, to peszek. Może następnym razem się uda, byłoby fajnie cię zobaczyć :) Ja stale kursuję między dh wandą, przez pilotów, aż na ruczaj.

Ivka pisze...

Te duszki mają miny jak ten pan z obrazu Muncha "Krzyk" :)

Kuchareczka pisze...

A, dokładnie tak! :)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails