• RSS

piątek, 16 lipca 2010

Ciasteczka od serca




Jadę do Paryża, to już postanowione! A raczej zabookowane. Bilet zarezerwowany, hostel upatrzony, plan miasta znany prawie że na pamięć, bo to Paryż nie po raz pierwszy. I, o jacie jacie jacie, tak się cieszę! Paryż mój ukochany, tak, jeśli o niego chodzi jestem fanatyczną zwolenniczką z klapakami na oczach, które zmieniają na ten czas swój kształt na wściekłoróżowe serca z napisem "Vive la France!". Paryż dopiero we wrześniu, co bynajmniej nie przeszkadza mi świętować już teraz, tym bardziej że okazja goni okazję. Zarezerwowanie biletu: hurra! Zarezerwowanie hostelu: hurra! Przy kupowaniu mapy mój mózg chyba sam siebie zbombarduje endorfinami. A jak już wszystko będzie gotowe zacznę odliczać dni do wyjazdu.


Ciasteczka robiłam z przepisu wygrzebanego z gazety wygrzebanej z dużego pudła. Na szafie. Burda na Boże Narodzenie, z 2007 roku, jedne z najlepszych przepisów. Ciastka, mimo że czasochłonne, są bardzo łatwe w przygotowaniu. Wycinamy krążki, w połowie serduszka, wszystkie pieczemy, a po ostudzeniu łączymy dżemem. Efekt: mniam i ładne :) Z podanych proporcji wychodzi 200 pojedynczych, czyli 100 już gotowych, połączonych ciasteczek. Jest ich naprawdę dużo, więc jeśli nie macie potrzeby wykarmienia dużej liczby osób i robicie je tylko dla siebie, użycie połowy składników będzie dobrym rozwiązaniem. Mi w ich pieczeniu pomagała solidna, męska ręka. A raczej dwie. Najlepiej im szło wycinanie foremkami, bo wszystko wychodziło równe i mimo kompleksu plastyczno-techniczno-manualnego (w podstawówce grupa wyrównawcza z rysowania...) poszło świetnie.



Składniki na ok. 100 sztuk:
  • 1 kg mąki
  • sól
  • 200 g cukru
  • 4 jajka
  • 500 g schłodzonego masła
  • Konfitura lub dżem – czerwone


Przygotowanie:
Z mąki usyp górkę, dodaj szczyptę soli i cukier. W środku mącznej górki zrób wgłębienie, wbij w nie jajka i wkrój kawałki masła. Składniki posiekaj szerokim nożem, jednocześnie zagniatając ciasto, po czym wyrób je ręcznie na jednolitą, gładką kulę. Zawiń ją w folię i wstaw do lodówki na godzinę.
Rozgrzej piekarnik do 180oC. Po wyjęciu ciasta z lodówki rozwałkuj je na placek o grubości ok. 4 mm (czyli nie za gruby, nie za cienki – bo będzie się rwać). Foremką wykrój okrągłe ciasteczka z pofalowanym brzegiem, w połowie z nich dodatkowo w środku powycinaj inną foremką serduszka. Ciasteczka ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piecz 10-12 minut. Konfiturę do sklejania dwóch krążków podgrzej a małym garnuszku. Posmaruj nią pełne ciasteczka i przykryj tymi z wyciętym serduszkiem. 










Wisława Szymborska, Miłość szczęśliwa (z tomiku Wszelki wypadek)


Pani Szymborskiej zabraknąć nie mogło. Bo Szymborska to pani - urocza, starsza, miła i dobroduszna, podpalająca sobie miedzy wymyślaniem pierwszego a trzeciego wersu limeryku, w zym pomaga jej Michał Rusinek, jej sekretarz nadworny od szukania zgubionej nagrody Nobla po 120 szufladach w jej krakowskim mieszkaniu. Wracając do sedna - Szymborska (pani) pisze na temat. Wbrew pozorom w poezji to nie tak częste jakby sobie można tego życzyć. Poezja szkolna, lekturowa i trochę pod przymusem jest rozwlekła, w większości przypadków niezrozumiała, opisująca na kilku stronach to, co można by było zmieścić w jednym wersie. Zresztą biorąc pod uwagę wybór lektur, wcale mnie nie dziwi, że w szkole lektur się nie czyta "bo nie", a poezję omija szerokim łukiem. Ja nauczyłam się ją czytać na I roku studiów, jak sama po nią sięgnęłam. Co było pierwsze? Ano Szymborska. Jak zaczynać, to od dobrego.

8 komentarze:

Kokoszeczka pisze...

ochh to RUDE ciasteczko :)

Kuchareczka pisze...

haa, a jakże ;)

Panna Malwinna pisze...

piękne ciasteczka;)
P. Szymborską bardzo cenię- choć osoby układające programy szkolne troszkę krzywdzą jej poezję. Ma tyle pięknych wierszy!

Kuchareczka pisze...

Malwino, Masz rację! Ja ze szkoły pamiętam Szymborską z 3 klasy liceum i to jeden wiersz, jakos pobieżnie. Wspomnienie, że jest noblistką i na tym koniec. Podejrzewam że jakby nie dostała Nobla,w szkole by nawet o niej nie wspomnieli :/

asieja pisze...

lubię Twoje ciasteczka

i taki fotoreportaż też lubię
cudownie mieć w kuchni do pomocy silne męskie ręcę :-)

i cudownie jest myśleć sobie, że za chwilę zobaczy się Francję. mogę Ci odrobinę pozazdrościć?

Szymborska mnie nieznana. albo znana niewiele. chyba szkoda.

Kuchareczka pisze...

możesz nawet zostać moim bagażem podręcznym na droge albo prowiantem, już miałam takie propozycje :) Ja tez lubię... I moje silne męskie ręce też lubię, choć nieco wyżej, na twarzy zagościł na początku wyraz "jak to, ja facet, mam robić ciasteczka?". A potem nie trzeba było namawiać.

A Szymborska... Spodobałaby Ci sie myślę bardzo. Jest ironiczna, z dystansem, urocza i śmieszna, zarazem bardzo inteligentna i błyskotliwa. Ja swoją pierwszą Szymborską przeczytałam w tramwaju na jedno posiedzenie.

majana pisze...

Super te ciasteczka!:))
A Paryza zazdroszczę!

Uściski:*

Kuchareczka pisze...

Dzięki majanko :)

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails